Petersburg Imperium Kontratakuje

Będzie post z Rosji. Będzie super. Jedziemy.

Przejście graniczne Narwa-Ivangorod. Estonia żegna nas ostatnim średniowiecznym pozdrowieniem. Dwie potężne XV w. twierdze stoją naprzeciw siebie na granicy po przeciwnych stronach rzeki. Jakbym był wojownikiem i przyszłoby mi atakować którąkolwiek to od razu bym dezerterował. Twierdze dzisiaj nie mają żadnego znaczenia strategicznego. Estonia nigdy nie zaatakuje Rosji, a nawet gdyby Moskalom coś głupiego przyszło do głowy, to w Narwie stanowią 87% człowieków. Raczej by się nikt tutaj nie bronił przed atakiem. Niestety, z okien autobusu nie udaje mi się pstryknąć żadnej przyjaznej dla oka fotki. Warunki pogodowe i tak nie były zbytnio sprzyjające – się pocieszam. Odsyłam do zdjęcia z wikipedii: link, albo możecie wyguglać.

Sprawdzanie paszportu, pierwsze Zdrastwujtie, dużo Pań w Mundurach – Rosjanie zdaje się kochają kobiety w mundurach. Chyba z czasów komuny im to zostało. Oni kochają, my czasem cieszymy oko. A i mniej się człowiek boi, że go zastrzeli taka sympatyczna blondynka. Pierwsze Spasiba i witamy na Rusi. Widok zaniedbanych wsi mocno przeraża, zdaje się, że nic się nie zmieniło, i chłopi na Rusi, za lekkiego życia nie mają. Zwłaszcza bez unijnych dopłat. I zwłaszcza w tych okolicach, gdzie za zimno, żeby zwykłe rolnictwo funkcjonowało, można co najwyżej uprawiać drzewa i hodować renifery. Jakby to Ewka K. powiedziała: Sorry, taki mają klimat. Niestety co tam uprawiają ich rolnicy, pozostanie dla mnie zagadką, autobus pędzi dalej, bez przystanków. Autobus z XXI wieku, na wypasie, z toaletą i automatem kawowym na pokładzie.

Ileśtam godzin poźniej docieramy do Petersburga. Pierwsze Izwienitie, pytanie o drogę Pani Milicjantki… tfu Policjantki, bo się przemianowali, i docieramy do hostelu. Po widoku rosyjskich wsi, przez jakiś czas bałem się, jak też będzie wyglądało rosyjskie miasto. Niepotrzebne były me zmartwienia. Petersburg nic wspólnego z wsiami nie ma. Stolica Imperium Rosyjskiego założona w 1703 przez Piotra Wielkiego urzeka niesamowitym pięknem. Tzn. turystyczna, centralna część. Dziś miasto ma blisko 5mln mieszkanców, więc i blokowisk dużo, które w żadnym mieście nie są specjalnie urzekające. Ale centrum – miód malina. Wyszło dużo zdjęć. Dużo za dużo na bloga, i internet by się popsuł, albo pewnie jakiś kabelek urwał, jakbym chciał wrzucić wszystkie. Wpisów zatem będzie kilka. Zacznijmy od przystawek na zimno, a stopniowo przejdziemy do dania głównego. Przystawka numer 1. Okolice Petersburga, czyli co zobaczyć poza Petersburgiem, w Petersburgu.

Peterhof (Петергоф)

Pół godziny metrem, pół godziny marszrutką, trochę spacerku i oto jest – Pałac Piotra Wielkiego, przebudowany później przez Elżbietę, majstersztyk rosyjskiego baroku, wpisany na listę Unesco, ma robić wrażenie i robi. Ma być na bogato i jest. Ma się świecić w słońcu i, jakby to Bronisław K. napisał: BUL wielki w oczach odczuwam od patrzenia na to cudo.

005d001

005d002

We wnętrzach i tak nie można fotografować, wnętrz nie pokażę, ale w tym Pałacu akurat bardziej liczą się ogrody. Mają być wspaniałe, z kanałem, łączącym pałac z zatoką fińską, gdzie car, na imprezkach, z koleżkami, sobie pływał łódkami. Ma być 37 posągów pozłacanych, 64 fontanny (w tym niektóre mechaniczne) i 142 wodotryski, dziennie pompowane ma być 100tys litrów wody. Tak ma być – mówią. Ale nikt nigdzie słowem nie wspomni, że Fontanny zdaje się, że zapadają w sen zimowy, a Kwiecień w tej części świata to wciąż panowanie Królowej Śniegu! Ale znaleźliśmy jedną działąjąca fontannę. Odfajkowane!

005d007

Może nie widać za dobrze, ale te Rybki wypluwają trochę wody. Dzienne zużycie, szacuje na 10litrów. No nic – Przynajmniej mamy Słońce, to się złoto ładnie błyszczy.

005d003

005d006

005d005

005d008

005d009

Pan Posąg pokazuje nam co o nas myśli – Frajerzy przyjechali Zimą do Peterhof!

005d004

Tak czy owak – Pałac warto odwiedzić. Lepiej latem.

Pałac jak to mają z reguły pałace, nie jest w centrum miasteczka. Natomiast w samym mieście znaleźć można fajoszkowy prawosławny kościół – Sobór Piotra i Pawła. Brak wody w pałacowych ogrodach rekompensuje nam druga Wielkanoc w tym roku. Tym razem prawosławna. Lewosławna była w Wilnie.

005d010

005d011

Swoją drogą to 70lat siłowego promowania ateizmu, zakazu religii i zamykania świątyń, jakoś mało się Sowietom powiodło. Lud wali drzwiami i oknami święcić jajka. Prócz rytuału święcenia pokarmu, w rogu kościoła odbywał się rytuał chrztu, który mniej przypomina to co u nas się wyprawia, więc będzie kilka fotek z tego obrzędu.

005d016

005d018

005d020

005d021

005d019

Prawosławni wyznają prostą zasadę – dziecko ma krzyczeć. Takie co nie krzyczy na pewno diabeł opętał. Na koniec jeszcze Krzyżyk na drogę od Popa, i gotowe. Witamy w naszym Kościele!

Wracjąc do samej świątyni, to w środku jest naprawdę super – popatrzecie sobie tylko na te bezcenne zdjęcia.

005d015

005d013

005d014

Podsumowująć krótko: Peterhof trzeba odwiedzić obowiązkowo. Kropka. Jakby wam się chciało wiecęj wypraw za miasto to jest jeszcze inny Pałac – tym razem cesarzowej.

Carskie Sioło (Царское Село)

Pół godziny metrem, godzina marszrutką ściśnięci z lokalsami i jesteście w mieście Puszkin. Co robicie w mieście takowym? Szukacie Pałacu Katarzyny. Niestety z zewnątrz Pałac jest dopiero (albo kolejny raz) odbudowywany, i spora część jest zasłonięta rusztowaniami + plandeką. Czytaj: nie mam dobrego zdjęcie z zewnątrz. W Peterhof nie miałem żadnego zdjęcia wnętrz, tutaj mogę nie mieć żadnego z zewnątrz. Wchodzimy do środka. Aha przed wejściem obowiązkowo trzeba założyć  pseudo-papucie.

005d030

005d022

W środku jak to w rosyjskim pałacu barokowym – dużo przepychu i złota.

005d028

005d026

Wszystko to oczywiście nie jest oryginalne, a jedynie odrestaurowane w ostatnich latach. Panie Pilnujące Porządku – PePePesze, gonią ludzi, okazuje się, że obowiązuje niepisane zasada: nie wolno się zatrzymywać na dłużej niż 2minuty.

Jedną z głównych atrakcji jest replika Bursztynowej Komnaty, bo oryginalną Rosjanie zdołali zgubić/przepić (niepotrzebne skreślić). Znów PePePesze gonią nas niczym bydło i dodatkowo w tej sali nie wolno robić zdjęć – pewnie dlatego, że szału nie ma – bursztyny są od góry do dołu, ale dbałość o detale kiepska. Jak już się człowiek przyjrzy (przez te 2 minuty można skupić wzrok na 2-3 detalach) to powiewa tandetną. Pałac ratuje druga ważna sala – Sala Balowa. Dużo złota, dużo przepychu, dużo przestrzeni, dużo luster, i dużo fresków na suficie. Carowie nie znali chyba słów typu: mało czy skromnie.

005d023

005d024

005d025

Chciałem zaraportować, że Para Młoda nie miała papuci. Skandal.

Oni się fotografują, a my wychodzimy.

005d029

Ten Pałac, można sobie odpuścić (chyba, że jest się wielkim fanem Pałaców, przepychu, albo złota). Jeszcze tylko jedno zdjęcie, żeby wam pokazać, że się staramy podnieść poziom wpisów! Będzie coraz lepiej!

005u011

9 komentarze

  1. No to żescie sie napatrzyli aż zazdroszczę no i ciepełka bym Wam posłała ! Bardzo mi się podoba .W kościółkach widzę i Dior sie załapał , tacy do przodu Ci wierzący w Rosji…

    • nie chwaliłaś się posiadaniem bloga 🙂 widzę, że bardziej carskie sioło się podobało? my może źle trafiliśmy, ale teraz turystów tam więcej niź Peterhof, do tego ta renowacja, no i był to kolejny już dla nas pałac. Nastąpiło znaczne zmęczenie materiału 😀 Co do Peterhof to wodę wyłżopał, mógł jeszcze zapozować do zdjęć ten smok-łobuz. 😉

      • A tak, czas na kryptoreklamę nadszedł 😉 To blog, który wspólnie z Witfangiem prowadzimy. Przenoszę na niego wciąż swojego starego, nazwijmy to “panieńskiego” bloga, więc nie ma jeszcze wszystkich wpisów i zdjęć np. z mojego pobytu w Rosji, ale kiedyś to wreszcie uzupełnię… (tia…) A co do pałaców, dla mnie i tak najbardziej złoty i szokujący był Ermitaż 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *