Odessa przedsezonowa

Postanowiliśmy uciec od zimna, które nas prześladowało od wyruszenia. Najbliższe miejsce, w miarę na naszej trasie, i które kojarzy się z wakacjami, ciepłem i odpoczynkiem to Odessa. Tak sobie przypomniałem, że ok. 300 dni w roku jest tam słonecznych, leży nad morzem, i nawet nie jest to żadne z zimnych mórz. Strasznie się pomyliłem. Fatum nas wciaż prześladuje i nawet w Odessie może być chłodno. Ale o tym za chwile.

Na początek nie może być inaczej – jak Odessa to musi być to zdjęcie. Bo z czym innym mogłoby się kojarzyć to miasto jak nie ze Schodami Potiomkinowskimi?

009a009

Potwierdzmy – schody są duże i nie ma w pobliżu windy. Nie miałem zdrowia, żeby przyjść rano i zrobić zdjęcie pocztówkowe, a o każdej innej porze kręci się tam dużo ludzi. Dostajecie to co jest.

I jeszcze jedno ze schodami i Rybacką Sonią.

009a016

Schody prowadzą do portu, bo samo miasto jest położone znacznie wyżej niż można by się spodziewać po portowym mieście.

009a013

Jak i port to i dworzec portowy. A co ten dziwaczny posąg robi przed dworcem to pozostanie zagadką.

009a010

009a011

009a012

Obraz dworca właściwie pokazuje nasz problem. Kolejne zdjęcie pokażą go jeszcze dobitniej. Przyjechaliśmy do Odessy przed sezonem. Laicy, jak ja, sobie myślą, że takie morze na południu, to przecież nie może być zimne, nie? Cóź za pomyłka. Może być zimne, może wiać zimny wiatr i sezon może nie trwać cały rok! Ba, trwa dość krótko i pewnie nie dłużej niż nad Bałtykiem.

009a025

Sezon tuż tuż, ale pewnie dowiedzieli się, że przyjeżdzamy i wstrzymali otwarcie – wietrzę spisek.

009a031

Przy plaży da się wyczuć w powietrzu wyczekiwanie na nadchodzące lato i plażowiczów.

009a028

009b001

Na razie jest jednak nadal spokojnie. Zimno i spokojnie.

009a026

009a032

Zamiast plażowania przyszło nam zatem pokręcić się po mieście. Teraz będzie część artystyczna, bo okazuje się, że artyzm drzemie w Odessaninach. Odessańczykach. Mieszkańcach Odessy!

009a027

Domy namalowane na domach! Genialne!

009a022

Wilk i Zając jak zawsze modni.

009a023

009a052

Moje ulubione. Ciągnie się wzdłuż całej uliczki.

009a036

009a037

Taka tam kompozycja: cerkiew i rakieta.

009a020

Rower Ukraina wiecznie żywy.

009b002

Kolejny dział: życie codzinne, czyli street photos., czyli jak wyglądają oddesań… mieszkańcy Odessy na co dzień.

009a003

009a044

009a004

009a038

009a039

009a043

^_^

009a046

009a057

Dział architektura: Pasaż handlowy. Niestety zamieniony na pasaż z suwenirami.

009a048

009a049

Dziedziniec typowo oddessowy.

009a056

I jakaś zapomniana uliczka.

009a051

Dział żywieniowy. Street Food Ukrainian Style = Bułka z Kiełbasą. Klasa sama w sobie.

009x002

009x005

Jak jesteś nad morzem między mewami to zachowuj się jak mewa – mówi stare, dobre przysłowie. No to idziemy na rybkę do nadmorskiej knajpki.

009x012

009x011

Tradycyjny ukraińsko-morski zestaw obiadowy: Borszcz i Byćki.

009x013

009x014

Nasza namiastka lata i wakacyjnych klimatów. Lody Eskimos w Czarnobylu miały coś w sobie, bo Ania się uzależniła.

009x001

Odessa to nie Kijów. Tutaj 1/3 mieszkańców to Rosjanie. Tutaj już nie ma proeuropejskich nastrojów, a flagi zdarzają sie sporadycznie. Stolica nie tylko nastawiona jest na Europę, ale i przypomina europejskie miasta, a tutaj czuć prowincję. Zapuszczone uliczki, stare tramwaje. Dodać należy do tego, że jest to mekka dla młodych imprezowych turystów. Alkohol jest tani, słońce świeci, to i słowiańskiej duszy łatwo zakręcić w głowie. Wszystko to składa się na to, że Odessa pozostawia mieszane uczucia. Do zwiedzania za dużo nie ma. Do plażowania można wybrać lepsze miejsca. Polecić można chyba głównie miłośnikom imprezowania.

Aha jeszcze sobie przypomniałem, że tutaj po raz kolejny doświadczyliśmy jak skomplikowana jest sytuacja na Ukrainie. Przyszło nam w hotelu pić regionalny koniak Szabo (polecamy!) z dwoma tubylcami. Jeden Ukrainiec, drugi Rosjanin, najlepsi przyjaciele. Jeden o poglądach nacjonalistycznych, drugi separatystycznych. Nie przaszkadzało im to pić Szabo od rana do nocy, gotować na kacu baraninę i dobrze się bawić. 😉

Musieliśmy ich jednak pożegnać zanim wpadniemy w cug alkoholowy. Mknieny dalej przez stepy akermańskie – drogo prowadzi do Mołdawi. Do zobaczenia!

5 komentarze

  1. Urzekło mnie to niemowlę z kamienia (czy cokolwiek to bylo) 🙂
    I dworzec, zadziwiająco przypominający warszawskie pkp nocą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *