Chisinau przez ciemne zwierciadło

Jest pociąg do Kiszyniowa z Odessy? Jest. Że nas dupy będą bolały po tej przejażdzce to już mniej ważne. Ważne, że dotrzemy nim po iluśtam godzinach do stolicy Mołdawi, czyli kolejnego przystanku w naszej podróży.

010a003

010a002

Właściwie rozważaliśmy nawet przystanek w Tiraspolu, bo jest po drodze. W końcu nie za często ma się okazję wjechać do jakiejś separatystycznej republiki. Ostatecznie mamy jedno foto, zrobione przez okno z naszego wagonu: jest oficer w ładnej czapce, jest zegar na którym czas się zatrzymał, jest napis Tiraspol. Zaliczone.

010a027

Docieramy do Kiszyniowa późnym wieczorem. O tym, że stolica Mołdawi jest specyficznym miastem przekonujemy się już na dworcu, a właściwie przed dworcem. Nie ma taksówek. Dworzec bez taksówek! Jest za to dużo naganiaczy. Jest późno, więc dajemy się naciągnąć. Następnego dnia dowiadujemy się, że przepłaciliśmy 5x za ten kurs. Lekcja podrożnika. EXP nabity.

Zatem jesteśmy w Mołdawii. Dziwny kraj. Była sowiecka republika, była część Rumunii, obecnie ‘niepodległy’ kraj. Z rządem aspirującym do wejścia do UE, i narodem tęskniącym za dobrymi czasami ZSSR. W Europie, ale jakby tylko jedną nogą. Druga została w latach ’80 w ZSSR.

Kiszyniów, dokładnie odbija ten stan, niczym ciemne zwierciadło. Mamy wdzierający się z Europy dziki kapitalizm, ludzi pędzących z dnia na dzień by związać koniec z końcem, niczym w Polsce w latach ’90, a z drugiej wciąż w powietrzu czuć ducha socjalizmu. Głównie w budynkach ten duch drzemie i, tak mi się zdaje, w ośrodkach władzy i skorumpowanych urzędnikach panstwowych. Kiszyniów zostaje oficjalnie (na mojej nieoficjalnej liście) Najbrzydszym Miastem Wszechświata. Naprawdę, cały dzień łażenia i nie udało nam się znaleźć nic ładnego. Nawet dla fana socrealizmu, chodzenie po tym mieście to cierpienie – tutejsze budynki to jakaś uboga i mało udana wersja prawdziwych socrealistycznych budynków z sąsiednich krajów. Kiszyniów to brzydkie, szare, zaniedbane budynki. Jakimś cudem udało im się nawet nowe budynki stawiać brzydkie. Brzydota, brzydota i jeszcze raz brzydota. Bleh.

OK – zacznijmy od ładnych budynków.

010a017

To już wyczerpało listę ładnych budynków, jest jeszcze interesujący jeden: Pomnik Wiecznego Płomienia.

010a005

I może Parlament się ładnie prezentuje, choć ładny za bardzo nie jest. Ale zadbany przynajmniej.

010a014

010a015

A teraz już Kiszyniów: bez fotoszopa, bez przykrywki, prawdziwe oblicze miasta.

010a018

010a019

010a020

010a022

010a010

Takie ‘reklamy’ na każdym przystanku – korupcja to musi być duży problem w tym kraju. Nam się udało nie dać nikomu w łapę.

010a021

Bike sharing in Chisinau.

010a025

Trafiliśmy na festiwal zespołów pieśni i tańca. Czy coś takiego. Promowali się dając krótkie występy w parkach i to był punkt kulminacyjny naszej wycieczki.

010a009

010a008

010a024

010a023

Warto wspomnieć, że Kiszyniów jest antyturystyczny. Nie ma informacji turystycznej, nie ma map, nie ma sklepów z suwenirami. Ba, przez cały dzień nie udało nam się nawet znaleźć pocztówek i poczty! Podjęlismy jeszcze próbę zwiedzenia pobliskiej winiarni – Milesti Mici. Nie ma busów, można dojechać taxi. Oczywiście nikt nie wspomniał słowem, że zwiedzanie winiarni polega na dalszej jeździe autem, i są tylko 4 toury dziennie. I oczywiście nie zgadniecie kiedy tam zajechaliśmy. Pan taksówkarz ucieszył się z powrotnego kursu.

W końcu przed naszymi oczami ukazał się podświadomie poszukiwany obiekt – teleport do ucieczki  z tego miejca!

010a011

010a012

010a013

Po jednym dniu nasza cierpliwość się wyczepała – nie ma nic w Kiszyniowie co by nas interesowało. Miasto widmo, niby jest, ale nic z niego nie zapamiętam, poza tym, że jest brzydkie niemiłosiernie. Na nasze szczęscie my tutaj jesteśmy tylko przejazdem. Niech bogowie mają w opiece tych, którzy muszą tam mieszkać na stałe. My nie zostajemy już ani chwili dłużej. Wracamy do ‘naszej’ Europy. Pędzimy do Rumuni.

11 komentarze

  1. Jadąc z Odessy do Kiszyniowa można było sobie poskładać kurteczki i na nich siedzieć -nie bolałyby dupki -myślenie poszło sie paść.Ważne ,że dotarliście.

  2. A ja byłam w Kiszyniowe tydzień i jest pieknie i jest zielono i są super ludzie!
    A to, że nie sprawdziliście wcześniej jak ogarnąć winnice i to , że poczty nie znaleźliście to pretensje do siebie a nie do Kiszyniowa!
    Choc po wstępie widać, jak można sobie opinie na temat miejsca wyrobić – no tak korpucja, to taksiarz nas na pewno naciągnie (a Ci w Polsce nie naciągają przepraszam?)) – a zaś szukanie potiwerdzenia swych stereotypów. Smutne to..

    • Ja wierzę, że Kiszyniów może się podobać, zwłaszcza jak ktoś nie był w sąsiedniej Rumuni, która jest jak Mołdawia, tylko 10x ładniejsza i przyjaźniejsza dla turysty. Sami Mołdawianie już to chyba dostrzegają, i, duży odsetek społeczeństwa chciałby porzucić niepodległość, na rzecz większego brata. Albo EU, albo Rosji, albo kogokolwiek kto by ich wyrwał z tego ich małego grajdołka.
      Jakby korupcji nie było to by takich plakatów nie wieszali na przystankach, jakby taksiarze nie naciągali to by mieli taksometry, jakby Kiszyniów był ładny to cały Internet nie pisałby, że jest brzydki. ^_^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *