Iasi Back to EUSR

Wyboiste mołdawskie drogi dają nam się jeszcze bardziej we znaki niż przejażdzka koleją do Kiszyniowa. Docieramy do granicy i coż za zmiana – w Rumuni ładny, równy asfalt! O, dzięki ci Zjednoczona Europo, i dzięki za twoje pompowanie w nasze kraje środków finansowych na budowę infrastruktury.

Dojeżdzamy do Iasi, gdzie próbujemy po raz pierwszy couchsurfingu. Voika i Ion, okazują się fajnymi, pozytywnie zakręconymi hostami. Oprowadzają nas nocą po mieście, udzielają porad o Rumuni, karmią zupą z ziół i pokrzyw, i dają spać na japońskich matach. Dziękujemy raz jeszcze!

Spacer nocą po mieście – pokażmy zatem Iasi po zmroku.

011a003

011a004

Tu i ówdzie można zauważyć obecność polskich firm w kolejno odwiedzanych przez nas krajach. Miło przejechać sie tramwajem z napisem Made in Poland Pesy, czy autobusem Solarisa. Tutaj na zdjęciu CCC, ale z branży odzieżowo-butowej dużo więcej salonów ma Reserved. Aha, no i jabłka, polskie jabłka rządzą Europą! Bez naszych jabłek Europa przymierałaby jabłkowym głodem. 🙂

011a005

011a006

Pewnie zastanawiacie się co my w ogóle robimy w tym Iasi? Nie jest to miejsce goszczące na turystycznej mapie świata, ale po prostu jest nam po drodze, i jest to najbliższe większe miasto od Mołdawi na zachód. Może nie ma tu piramid, czy bunkrów, ale też jest zajebiście. Po brzydocie Kiszyniowa to przyjmena odmiana. Miłe, spokojne miasteczko na uboczu, gdzie życie płynie wolniej. Przynajmniej w tej części, gdzie my się kręciliśmy.

Można sobie poleżeć w ładnym parku, pochodzić po ogrodach botanicznych, a jak się nóżki zmęczą to w pogotowiu jest taksówka! Brawo dla Panów Taksówkarzy za pomysłowość.

011a011

011a010

011b001

011b002

Są też monastyry na wzgórzach. Pewnie wzgórz jest siedem. Najbardziej mi się podoba, że tutaj w cerkwiach zawsze jest jedno, wypasione, miejsce zarezerwowane dla ‘Szefa’.

011a012

011a013

011a014

Mają też nowy dom handlowy. Pierwsze miejsce na tripadwajsorze! Bez ściemy!

011a017

011a016

I jeszcze kilka ładnych budynków, co nie zapamiętałem czym są (pewnie teatry), ale obrazują, że Iasi to fajne miasto.

011a020

011a021

I jeszcze jest ta Pani z Wstęgą, symbolem niewiemczego.

011a028

Pierwsza kolacja w Rumuni. Mięsny Jeż chyba dobrze by się przyjął w tym kraju. Tutaj kocha się mięso, a wegetarianie to ginący gatunek. Bierzcie jedno główne danie na 2 osoby.

011x001

011x002

Jedyny ratunek od mięsiwa jest w kuchni włoskiej. Rumunia to mała Italia, i pizzerie można znaleźć na każdym kroku.

I to tyle z Iasi, nie za dużo, bo też i nie ma tutaj fajerwerków. Jedziemy dalej w Karpaty, odpocząć od cywilizacji i miast. W kolejnym odcinku góry Bucegi i pionowe miasteczko Sinaia.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *