Istanbul Orient Express

Hurra!! Dotarliśmy do Istanbułu. Zaczynymy naszą bardziej orientalną przygodę. Nareszcie. Nasz ‘Orient Express’, po kilku europejskich tygodniach, nareszcie zajechał do Turcji. Wciąż jeszcze stoimy formalnie w Europie, ale już tylko niewielka cieśnina Bosfor dzieli nas od Azji. Istanbul – czyli Turecko-Orientalno-Muzłumańsko-Kebabowo-Turystyczna pigułka, na początek naszego pobytu w tej części świata.

Mapa 03: RomaniaBulgaria

Nazbierałem dość EXPa przy rysowaniu dwóch poprzednich mapek i oto mamy level up! Nie było trudno, bo poziom miałem dość niski. No ale teraz, ta najnowsza mapka w porównaniu z poprzednimi to jak Matejko przy Miro! Zobaczcie sobie jakie już kółeczka potrafię malować, i napisy dadawać nawet potrafię!

Bulgaria Zimnomorskie pożegnanie

Po paru dniach nasza cierpliwość się kończy, nie będziemy już czekać na słoneczną pogodę. Bogowie Morza Czarnego najwidoczniej nie dażą nas zbytnią sympatią. Wszystko wzkazuje na to, że nas Polaków, tylko Bałtyk kocha bezgranicznie.

Melnik miasteczko winno-piaskowe

Nasza wyimaginowana turystyczna mapa Bułgarii zaprowadziła nas do najmniejszego miasta tego kraju – Melnik (liczba ludności = 216 w 2011, populacja jaskółek = ok. 2000 (na moje oko) w 2015). Oprócz bycia najmniejszym miastem Bułgarów, Melnik znany jest z trzech rzeczy: ciekawej architektury, piaskowych ‘piramid’ i tradycji winnopędzenia. Właściwe architekturę i piaskowce można odhaczyć bez …

Rila senno-deszczowy monastyr

Ponownie w górach. Tym razem w Rila (Riła jak kto woli). Właściwie jesteśmy pośród gór, w rilskim monastyrze. Mnisi zawsze wynajdą sobie dobrą miejscówkę na siedzibę. Niby na zadupiu, ale zawsze musi to być ładne zadupie. Okazuje się, że nie inaczej jest w przypadku bułgarskich mnichów.

Sofia odfajkowana

Napiszę krótko: Sofia to najsłabsze ogniwo bułgarskiego systemu turystycznego. Nie znaczy to, że stolica Bułgarii jest jakimś tragicznym miastem. Nie, nic takiego. Wszystko jest na miejscu. Jest trochę zabytków, są deptaki, jest dobry transport publiczny, jest i w pobliżu ładna góra Witosza, ale zarazem jest bardzo nijako. Kolejne europejskie centrum regionalne. Kolejne europejskie duże miasto. Kolejne miasto z zaprzedaną duszą diabłu zachodnioeuropejskiemu. Jeansy, makdonaldy, szybkie życie stolicy. Pojedziesz w jedno takie miejsce, to tak jakbyś był w każdym.

Wielkie Tyrnowo Lampiony do nieba

Wsiadamy w pociąg z Ruse, zaraz przy granicy z Rumunią, i jedziemy do Wielkiego Tyrnowa. Dwa duże miasta, a pociąg okazuje się nie jest bezpośredni. Pojechalibyśmy tym pierwszym niewiadomo gdzie, ale ratuje nas młody Bułgar o imieniu Rumen, który również zmierza do Wielkiego Tyrnowa. Dzięki niemu docieramy do dawnej stolicy kraju Bułgarów. Oczywiście położona na wzgórzach (a jakże!), 70tys. dusz, miasto uniwersytecko-turystyczno-artystyczne.

Bucarest mistrz miszmaszu architektury

Nasz ostatni przystanek w Rumuni to będzie stolica. Bukareszt oczywiście najbardziej znany jest z Parlamentu. Każdy słyszał o tej budowli, prawda? Drugi co do wielkości budynek na świecie, po Pentagonie. Tak mówią, ale kto by to mierzył? Dalej w liczbach: 7km^2 wyburzonych budynków w centrum, 20 kondygnacji, 1100 pomieszczeń, 20.000 robotników (+700 architektów), 700.000 ton stali, 3mld euro, wciąż nie ukończony, wciąż nie w pełni używany moloch. Trzeba przyznać, że Ceausescu miał fantazję. Współczesni dyktatorzy to nudziarze przy nim. No może Kim trzyma jeszcze jakiś poziom.

Transylvania w pigułkach

Jak Transylwania to i Drakula. Jak Drakula to i zamek Bran, gdzie podobno, ktoś słyszał, że, być może, ktoś widział, jak Vlad Palownik przejeżdzał i splunął, a jego koń zostawił nawet coś po sobie. Lep na turystów działa, choć Bran, tak naprawdę, nic wspólnego z Vladem nie ma, bo on sobie palował (głównie Turków) w Wallachi, czyli za górami, na polach w okolicach Bukaresztu.