Bucarest mistrz miszmaszu architektury

Nasz ostatni przystanek w Rumuni to będzie stolica. Bukareszt oczywiście najbardziej znany jest z Parlamentu. Każdy słyszał o tej budowli, prawda? Drugi co do wielkości budynek na świecie, po Pentagonie. Tak mówią, ale kto by to mierzył? Dalej w liczbach: 7km^2 wyburzonych budynków w centrum, 20 kondygnacji, 1100 pomieszczeń, 20.000 robotników (+700 architektów), 700.000 ton stali, 3mld euro, wciąż nie ukończony, wciąż nie w pełni używany moloch. Trzeba przyznać, że Ceausescu miał fantazję. Współczesni dyktatorzy to nudziarze przy nim. No może Kim trzyma jeszcze jakiś poziom.

Nawet w Rosji nie ma tak fantastycznego przykładu socrealizmu (poza metrem moskiewskim). Parlament i prowadzący do niego Bulwar Unirii to prawdziwa perła socrealizmu. Albo perły – zależy jak na to spojrzeć.

015a026

Bulwar to nie tylko prosta aleja, ale też wielkie socjalistycznie bloki, z kapitalistycznymi reklamami, wraz z gigantycznymi fontannami, które, w dużej liczbie, nie działają od lat. Wizje dyktatora, jak ma wyglądać Nowa Lepsza Komunistyczna Rumunia, nie kończyły się tylko na 1 parlamencie.  Socjalistyczny odpowiednik paryskich Pól Elizejskich robi wrażenie. Szkoda, że utrzymanie fontann wzdłuż 3km ulicy przekracza możliwości obecnych władz miasta.

015a004

Do Parlamentu jeszcze wrócimy. Idziemy tymczasem w miasto. Albo na miasto. Jak kto woli. W Bukareszcie jest jeszcze sporo zaskakujących miejsc. Np. Łuk Triumfalny.

015a035

015a036

Łuk jest niedaleko Muzeum Wioski. Albo wiosek. Oficjalnej nazwy nie znam, ale chodzi o to, że ktoś wymyślił, by stare domy z różnych stron Rumuni, zwieść w jedno miejsce. I oto jest. Muzeum wiosek rumuńskich. Domki pod ziemią, nad ziemią, drewnianie, kamieniste, gliniane, dachy strzeliste, spadziste, płaskie. Jezuski rzeźbione, malowane, na krzyżu, pod krzyżem. Do wyboru, do koloru. Warto zobaczyć, jak się ma wolne pół dnia.

015a037

015a038

015a039

015a041

015a040

Bukareszt w roku 1977 nawiedziło potężne trzęsienie ziemi. Na gruzowiskach budowano socrealizm, potem Rumunia, jak i nasz kraj, otworzyła się na świat Zachodu. Budować zaczęto domy ze szkła. Teraz jest kompletny miszmasz. Tuż obok budynku z początku 20w, albo kościoła z 14w, może stać socjalistyczny blokowiec, albo współczesny biurowiec. Za każdym rogiem czeka was niespodzianka. Podejrzewam, że dla pasjonatów architektury to musi być mekka.

Najlepszy przykład – budynek towarzystwa architektów (tak wymyśliłem bo dokładnej nazwy nie znam, ale coś z architektami było), tj. ten budynek po prawej stronie.

015a029

Są też inne piękne przykłady.

015a014

015a017

To poniżej to klasztor, który jest w ścisłym centrum, na ulicy z knajpami.

015a012

015a010

Artyzm drzemie w narodzie rumuńskim. Za socjalizmu nie mógł się chyba zbytnio uzewnętrznić, ale teraz to co innego…

015a008

015a009

015a019

015a020

015a021

015a022

015a054

Są nawet murale. Jest i Drakula!

015a025

015a024

Wracamy do Domu Ludu. Wygląda na to, że władz miasta nie stać nawet na pełne oświetlenie tego kolosa.

015a045

W hostelu atmosfera była na tyle fajna, że śniadania nam trwały do południa, a przez to nie dane nam pozwiedzać Parlamentu od środka. Postanowiliśmy sobie to wynagrodzić przechadzką naokoło. Mało który turysta widział tyły tego budynku. Ha!

015a047

015a048

015a049

015a050

Rumuni dyktatora już nie mają, ale najwidoczniej zamiłowanie do dużych budynków im pozostało. Za Parlamentem (albo przed – zależy z której strony patrzeć), tam gdzie wzrok turystów nie sięga, buduje się nowa katedra prawosławna. Na moje oko będzie gigantyczna.

015a051

Tymczasem godzinę później zbliżamy się do ostatniej prostej naszego obchodzenia Parlamentu.

015a052

015a053

I jeszcze ostatni kadr z parlamentem w tle, z działającymi fontannami i niezyt dyskretną reklamą Heinekena.

015a056

Z pozdrowieniami dla Kasi – zdjęcia bohaterów. Żeby znowu nie było narzekań, że nas nie ma na fotkach. Ania Kuflotrzymacz, i Ja Zaklinacz Kotów.

015u001

015b002

015b004

Przyjdzie nam pożegnać Bukareszt, pożegnać Rumunię, i pożegnać CozyHostel (polecamy), no i pożegnać kotka.

Bierzemy minibusa do Giurgiu, taksi przez Most Przyjaźni nad Dunajem (pisali, że można go przejść, ale ja tam nigdzie nie widziałem ścieżki dla pieszych). Lądujemy w krainie Bułgarów, w Ruse. 2godziny czekania na rozpadającym się dworcu, kolejne 2 pociągi, poznajemy sympatycznego Bułgara, i w końcu wieczorem docieramy do Wielkiego Tarnowa. Kolejny wpis z dawnej stolicy Bułgarii.

4 komentarze

  1. Ania z tym piwem proponuję sensownie a Ty Dominik masz szansę,że reumatyzm Cię nie dotknie .Bukareszt więc a swoich wojażach już odhaczyłam – dzięki .

    • Pierwszy kadr od przodka mamy z szarówką, przy 3 boku było już kompletnie ciemno… z moich kalkulacji światłociemności wyjdzie, że co najmniej to była godzina… ale pewnie więcej. ^_^

  2. W końcu nadrabiam braki czytelnicze 😉 Aż mi głupio, ale jestem zaskoczony jak fajnie Rumunia wygląda… Btw., żeby znaleźć tą reklamę Hainekena musiałem się nieźle napocić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *