Wielkie Tyrnowo Lampiony do nieba

Wsiadamy w pociąg z Ruse, zaraz przy granicy z Rumunią, i jedziemy do Wielkiego Tyrnowa. Dwa duże miasta, a pociąg okazuje się nie jest bezpośredni. Pojechalibyśmy tym pierwszym niewiadomo gdzie, ale ratuje nas młody Bułgar o imieniu Rumen, który również zmierza do Wielkiego Tyrnowa. Dzięki niemu docieramy do dawnej stolicy kraju Bułgarów. Oczywiście położona na wzgórzach (a jakże!), 70tys. dusz, miasto uniwersytecko-turystyczno-artystyczne.

016a005

016a006

Tam gdzie dym się unosi, to nie najazd turecki, a grillowanko. Bułgarzy zbytnio religijni nie są i grilują sobie w najlepsze na terenie zabytkowego kościoła.

016a007

Rumen powiedział, że zostały im lamiony z poprzedniej imprezy i trzeby je zużyć, zatem czemu by nie zorganizować imprezy na puszczanie lampionów z poprzedniej imprezy? Logiczne. Wszak każda okazja, żeby się napić jest dobra, nie? Tak więc, mamy festyn puszczania lampionów z poprzedniego festynu. Plus przemarsz wojów z pochodniami, i inne występy, tańce przebierańców średniowiecznych. Swojsko i przyjemnie.

016a008

Puszczanie lampionów w kilku kadrach.

016a009

016a012

016a013

Sława dosięgła Anię – będzie w bułgarskiej TV!

016a014

016a015

Część oficjalna zakończona można przejść do tej ważnejszej. Picia lokalnego wina z miejscowymi Bułgarami.

016a022

016a024

Żeby nie było, że tylko wino nam w głowie i tylko jego piciem byliśmy zajęci. Nic takiego – dokumentowaliśmy, jak się Bułgarzy bawią na takiej imprezie. Meldujemy – imprezy u braci Bułgarów są OK, rożnią się od naszych tylko doborem trunku. Wino zamiast wódy, co pewnie na zdrowie im wychodzi.

016a020

016a018

016a021

Postanawiamy opuścić miłe towarzystwo zanim grupy rekonstrukcyjne, po kilku obalonych butelkach wina, przejdą do rekonstruowania obrzędów typu ‘rytuał składania krwawych ofiar z przyjezdnych w celu udobruchania naszych pogańskich bogów’. Było fajnie, i warto sobie od czasu do czasu puścić lampiona. 😉

Dzień drugi – idziemy pozwiedzać miasto.

Ania była niepocieszona – lodziarnia pod okupacją drużyny piłkarskiej. Nie będzie Fresco Gelato dzisiaj.

016a040

W Bułgarach drzemie dużo artyzmu. Wielkie Tyrnowo jest studenckim miastem, jedną z uczelni jest odpowiednik naszego ASP, i podobno za przyzwoleniem władz miasta (a czasem też pewnie bez niego), dużo się tu tworzy na murach, i co ciekawe na skrzynkach elektrycznych (choć chyba w Tyrnowie nie sfotografowałem żadnej skrzynki- sorry). Za to mam kilka murali.

016b01

016b002

016b003

016b004

016b005

016b006

Artyzmu jest dużo więcej, nie tylko na murach. Poniżej wnętrze kościoła. Zdecydowanie wysoko będzie na liście Kościołów Z Pomysłem Na Siebie.

016a034

016a033

016a035

016a036

Czas na dział urban exploration. Miasto jest dość kompaktowe, właściwie całe życie (przynajmniej turystyczne) toczy się wzdłuż jednej (głównej) ulicy. Budynki są na wzgórzach porozrzucane, te najbliżej rzeki mają kilka pięter od strony ulicy, a kilkanaście od strony klifu.

016a028

016a027

Jak tu się nie zachwycać bryłami socrealizmu? Cudny hotel.

016a029

016a031

Na jednym ze wzgórz znajdują się ruiny twierdzy Cerewec, zbudowanej w XIIw. i będącej siedzibą cesarza bułgarskiego. Zanim przyjechali Turcy i podbili te krainy, które stały się częścią Imperium Ottomańskiego na dobre 500lat. Odrestaurowana twierdza to główny punkt na turystycznej mapie miasta. Tak po prawdzie to w obrębie murów za dużo nie ma. Jedna brama, wieża i kościół, oraz fundamenty paru budynków. Dobrze prezentuje się tylko z oddali.

016a037

Zwłaszcza z burzowymi chmurami (nic tak dobrze nie poprawia zdjęcia jak czarne chmury, no może przydałby się jeszcze piorun).

016a041

016a043

016a044

I to już tyle z niewielkiego Wielkiego Tarnowa.

Wasi ulubieni bohaterowie na zdjęciach – Ania Kółczyni Gospodyń Wiejskich, i Ja Jozin z Bazin.

016u001

016u002

I jeszcze tylko wspomnę, że jakby wam przyszło do głowy jechać w te strony to koniecznie trzeba zatrzymać się w hostelu: Hostel Mostel (jest też w Sofii). Fajna atmosfera, dają papu, i piwo, i pranie, i nie bez przyczyny zostali nagrodzeni przez Hostelworld. Polecamy!

016a001

My tymczasem pakujemy się i jedziemy dalej. Do kolejnego Hostelu Mostelu. Od stolicy do stolicy, można by rzec. Przed nami Sofia.

5 komentarze

  1. Poczekalibyście na mnie, dołączyłabym puścić lampionka 😀

    Zdjęcie pt “Jozin z Bazin” oficjalnie nominuję do najlepszego ujęcia z podróży dookoła świata!

    • Chcieliśmy poczekać. Nawet trochę czekaliśmy, ale impreza wyrwała się spod kontroli. Poleciał jeden lampion, i zaraz ludzie pomyśleli, że to znak i zaczęli puszczać kolejne. Ani się człowiek obejrzał i wszystkie były na niebie. ^_^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *