Melnik miasteczko winno-piaskowe

Nasza wyimaginowana turystyczna mapa Bułgarii zaprowadziła nas do najmniejszego miasta tego kraju – Melnik (liczba ludności = 216 w 2011, populacja jaskółek = ok. 2000 (na moje oko) w 2015). Oprócz bycia najmniejszym miastem Bułgarów, Melnik znany jest z trzech rzeczy: ciekawej architektury, piaskowych ‘piramid’ i tradycji winnopędzenia. Właściwe architekturę i piaskowce można odhaczyć bez wysiadania z auta, a żeby dostać wino pewnie wystarczyłoby tylko opuścić szybę. Ale to nie dla nas. My, niczym rasowi podróżnicy, będziemy się delektować tym miejscem. Tak po prawdzie to dojeżdzamy marszrtuką, a najbliższa powrotna dopiero za… nawet nie wiem ile,bo nie za dużo tu jeździ – chcąc, nie chcąc, my i Melnik jesteśmy skazani na siebie. A wy czytając ten wpis, jesteście zdani na naszą relację. Zacznijmy od samego miasteczka.

019m001

019m003

019m004

019m002

019m006

019m005

Prawda, że ładne, spokojne miasteczko? Jak już przyzwyczaić się do odgłosów jaskółek to można by rzec, że całkiem ciche, ładne i spokojne.

Czas na piaskowe piramidy. Nie pójdziemy na łatwiznę, i nie zadowolimy się widokiem z poziomu doliny. Pani z informacji turystycznej zbytnio pomocna nie jest, ale można znaleźć u niej ulotki. Jest i nawet taka z trasą pieszą do pobliskiego monastyru. Narysowana w ulotce mapa wygląda jak z konkursu dla przedszkolaków. Z taką mapą to gorzej niż bez mapy, ale przynajmniej znamy azymut i cel. Pójdźmy.

019a002

Początek naszej wyprawy biegnie korytem rzeki. Powiedziałbym, że przez miasteczko płynie tylko jedna rzeka, więc nie jest trudno znaleźć drogę, ale ‘płynie’ to za dużo powiedziane.

019a005

019a006

019a029

019a003

Odrobina wspinaczki w palącym słońcu, 5litrów przelanego potu, 2 litry wypitej wody, i jesteśmy na pagórku i możemy podziwiać piramidy z góry.

019a007

019a013

019a014

019a015

019a017

019a016

Reguła, że mnisi budują się w cekawych miejsach potwierdzona. Oto jest: Rożeński monastyr, podobno ze średniowiecza, podobno z 890 roku, czyli z okresu, kiedy u nas Światowid ze swoją paczką byli u szczytu boskiej kariery.

019a020

019a022

019a023

019a024

019a026

Godzina stracona na próbę znalezienia dalszej trasy zgodnie z mapką od Pani z Informacji, w lejącym się z nieba żarze, daje nam się we znaki. Poddajemy się i wracamy tą samą trasą, która tu dotarliśmy.

019a027

019a028

Dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się, że jest jakiś sezon wężowy i nie należy wypuszczać się poza miasto. Najbliższe stworzenie podobne do węża, jakie spotkaliśmy to było to.

019a004

Prócz tego prawie-węża, niezliczonych ilości owadów, spotkaliśmy jeszcze parę krów i kozy, które jadły kamiennie z piaskiem.

019a031

Poza jedną zakochaną parką.

019a033

Piaskowe piramidy odhaczone. Teraz zostało już nam tylko jedno do zrobienia w Melniku – testowanie win. Ostatnie, a zarazem nasze jedyne, testowanie win na jakim byliśmy, było w Budapeszcie, z ‘wkręconym kolesiem’, fajnymi historiami, z 10 rodzajami win z różnych części Węgier i nawet ze splujką na niedopite wino. Tutaj jest trochę bardziej hardcore. Po prostu leje się wino z beczek, najlepiej w dużej ilości, bez zbędnego gadania.

019w001

019w002

019w003

019w006

019w004

Po kilku lampkach wypitego wina, możemy śmiało potwierdzić: ich wino smakuje jak domowe i jest winem dobrym. Udaje nam się jakoś wytoczyć z piwnicy.

019m008

Następnego dnia zbieramy się w sobie i jedziemy do europejskiej stolicy kultury 2019 = Plovdiv.

Jeden Komentarz

  1. Dobrze,że to było, minęło .Jeśli miałabym świadomość jak degustuje się wino w Melniku to miałabym poważne obawy o Wasz szczęśliwy powrót

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *