Bulgaria Zimnomorskie pożegnanie

Opuszczamy Melnik. Nie wracamy do Sofii, co byłoby rozsądne, a jedziemy od razu do Plovdiv. Podczas kilkugodzinnej jazdy marszrutką, w upale, i z niezbyt sprawnie działającą klimatyzacją, po górskich drogach, po ostrej degustacji win poprzedniego dnia, człowiek musi zgodzić się z naszym najlepszym narodowym superbohaterem AS-em – alkohol to nasz największy wróg! Udaje nam się jakoś przetrwać tą przejażdzkę i docieramy do naszego kolejnego przystaneku. Takie miasto jak Sofia to ma łatwo. Jak to stolice, przyciąga biznes, ludzi, i wszystko to, co takie duże miasta przyciągają, i wcale nie musi się o nic starać. Mniejsze miasta jak Plovdiv, czy Wielkie Tyrnowo, muszą kombinować, wymyślić jakiś pomysł na siebie. Okazuje się, że oba wpadły na taki sam i stawiają na bycie Miastem z atmosferą Uniwerystecko-Kulturowo-Chillout-ową. W Plovdiv poważnie podchodzą do sprawy, mają prężnie działający dział promocji w urzędzie miasta i zostali wybrani europejską stolicą kultury 2019. Jeśli nie macie planów na 2019, to polecamy Plovdiv – na pewno będzie się dużo działo! Urzędnicza Grupa Promocji Plovdiv, która zapewne przez ostatnie 5lat starała się o ten tytuł, przez kolejne 5 będzie organizować, a potem przez 10 rozliczać i zamykać imprezkę. Praca na pół, a może i całe życie. Zobaczcie sami jakie ładne banery powymyślali.

020a001

020a013

020a008

Do tej pory cały czas gnaliśmy na południe by uciec od zimna. Zwłaszcza w kwietniu w Rosji tamtejsza wiosna dała nam się we znaki, gdzie zdażyło się nam dostać mokrym śniegiem po twarzy. Teraz Tabela się całkiem odwróciła, i kraje z chłodnym klimatem są tymi do których chciałoby się uciec na jakiś czas. Na razie jednak jeszcze znosimy tutejsze temperatury. Zaczęły u nas jednak występować objawy typowe dla ludów południa Europy, tj. znaczne spowolnienie akcji, brak poczucia czasu, nadmierna potliwość, i sjestowość. Tak, tak Pani Merkel – coś czuję, że Grecja nigdy nie będzie jak wasza Germania.

020a016

020a012

020a015

Nasza przechadzka po Plovdiv, w związku z naszą reakcją na upały, jest w ograniczonej ilości kadrów. Powyżej był Plovdiv zabytkowy, poniżej jeszcze bardziej zabytkowy, wręcz antyczny.

020a025

020a023

I jeszcze Plovdiv Artystyczny, bo Bułgarzy jak wiecie lubią sobie malować po murach.

020a011

020a002

020a003

020a006

Z Plovdiv można jechać wprost do Turcji, my jednak postanawiamy dać drugą szansę Morzu Czarnemu (po wizycie w Odessie) i jedziemy do Suzopolu. Okazuje się, że nasze Morskie Szczęście nas nie opuszcza.

021a002

021u001

Na plaży już wiemy, że nie poleżymy sobie plackiem, bo nie ma co w bluzach leżeć. Pozostaje nam pokręcić się trochę po mieście.

021a011

021a015

021a005

021a003

021a010

021a008

021a009

Za dużo do zwiedzania w Suzopolu nie ma, ale nieopodal leży Nasebar, który jest na liście Unesco, więc postanawiamy tam się udać. Można marszrutkami, ale można też super szybkim promem. Trafiamy na otwarcie sezonu, pierwszy kurs w tym roku, i mamy całą łajbę dla siebie. Szaleńcza radość, szybko zostaje jednak przytłumiona przez odruchy wymiotne, gdyż łodzią rzuca od fali do fali. A to wszystko przy spokojnym morzu. Wolę nie wiedzieć jak jest przy wzburzonym. Bycie Szczurem Lądowym mi odpowiada.

021a016

021u005

021u004

Pierwsza łódź z lewej to ‘Luxtorpeda’, która płynęliśmy.

021b003

A to już Nasebar w kilku kadrach. Miasteczko padło ofiarą własnej popularności i stało się kolejnym ‘disnejlendem’. Turystów jak mrówków, naganiaczy niewiele mniej, i bez mała każdy budynek przerobiony został na restaurację, bądź hotel/guest house, tudzież sklep z suwenirami. Do zwiedzania za dużo nie pozostało.

021b006

021b012

021b013

021b004

021b001

021b005

021b008

021b009

I na pożegnanie kadry dla miłośników foodporn. W Bułgarii jedyne dobre piwo to Zagórka Retro.

021x004

Ja jestem zwolennikem, że nad morzem należy jeść ryby. Ania wybiera jakieś dziwne potrawy – tym razem jej się udało – faszerowana paparyka w panierce.

021x006

021x005

021x007

Po paru dniach nasza cierpliwość się kończy, nie będziemy już czekać na słoneczną pogodę. Bogowie Morza Czarnego najwidoczniej nie dażą nas zbytnią sympatią. Wszystko wzkazuje na to, że nas Polaków, tylko Bałtyk kocha bezgranicznie. Nie będziemy się już przejmować brakiem szczęścia do wakacyjnej pogody. Przed nami Turcja, która na bilbordach reklamowych zawsze jest przecież taka słoneczna. Kończymy etap Rozpędówki, czyli nasze kilka tygodni przedzierania się przez kraje Europy. Niby różne od siebie, ale na wskroś przesiąknięte europejskością. Jedziemy do kraju Turków, gdzie będzie słonecznie, orientalnie, i zupełnie inaczej niż u nas. Tak mówią reklamy, trzeba im ufać, nie?

Do zobaczenia w Istanbule! Howgh.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *