Istanbul Orient Express

Hurra!! Dotarliśmy do Istanbułu. Zaczynymy naszą bardziej orientalną przygodę. Nareszcie. Nasz ‘Orient Express’, po kilku europejskich tygodniach, nareszcie zajechał do Turcji. Wciąż jeszcze stoimy formalnie w Europie, ale już tylko niewielka cieśnina Bosfor dzieli nas od Azji. Istanbul – czyli Turecko-Orientalno-Muzłumańsko-Kebabowo-Turystyczna pigułka, na początek naszego pobytu w tej części świata.

Idziemy zatem na miasto. Wybieramy się na wystawę Panorama 1453, czyli 360stopniowy obraz (kopuła), pokazujący oblężenie i upadek Konstantynopola w, jak się nie trudno domyślić, roku 1453.

022b000

Naprawdę fajna rzecz ten obraz, ładnie namalowane, w dużej skali, z efektami. Jak nasza Panorama Racławicka.

022b001

022b004

Podobnie jak nasze Centrum Kopernika w Warszawie, to miejsce zdaje się również być oblegane przez szkolne wycieczki. Nie jest jednak aż tak źle jak u nas. Nic tutaj nie mogą dzieciaki wciskać, po niczym skakać, więc po zrobieniu obowiązkowego filmiku telefonem/tabletem, tracą zainteresowanie i wychodzą.

022b002

022b003

A to już mury Konstantynopola AD2015.

022b007

022b008

Wlaściwie nie pamiętam co mieliśmy w planach po wizycie w Panoramie 1453, ale widząc ludzi z flagami, chustami, wykrzykujących różne hasła, dodatkowo zmierzających w jednym kierunku, pomyśleliśmy – hej, pójdźmy ich tropem, zobaczyć dokąd idą i co też takiego ciekawego się dzieje w tureckim życiu.

022b005

022b006

Myślimy sobie, że to może kibice, i mecz jakiś będzie, a okazuje się, że Turcy podchodzą do demokracji w sposób dużo bardziej entuzjastyczny niż u nas, i jak jest wiec wyborczy, to jest Wiec przez duże W. Walą na niego drzwiami i oknami, całymi rodzinami, niejeden festiwal muzyczny u nas może pozazdrościć im frekwencji. I dodatkowo są perfekcyjnie przygotowni. Doskonała okazja dla nas, by przećwiczyć nasze reporterskie umiejętności. Zatem zamiast zwiedzania w normalnym wymiarze, idziemy na wiec wyborczy.

022b010

022b009

022b011

022b013

Skoro reporterka to i krótki opis by się przydał, nie? W Turcji w czasie naszego pobytu będą wybory parlamentarne. Wiec polityczny, na który zmierzamy to wiec partii HDP (Halkların Demokratik Partisi – Ludowa Parta Demokratyczna), znaczy się partia lewicowa. Mało tego, że lewicowa, to jeszcze kurdyjska.

U władzy, od 13lat, jest prawicowa-konserwatywna partia AKP (Adalet ve Kalkınma Partisi – Partia Sprawiedliwości i Rozwoju), z prezydentem Erdoganem na czele. Mimo niewątpliwych sukcesów w rozwoju kraju, ludzie są już zmęczeni ich rządami, sam Erdogan podpadł ostatnio, tym, że przestał liczyć się z ‘ulicą’, podejmując próby centralizacji władzy w swoich rękach i wracając do swoich islamskich korzeni. Zwłaszcza młodym ludziom podpadł, tak mi się zdaje, i postanowili dać mu żółtą kartkę. Głosując właśnie na HDP, które będzie pierwszą kurdyjską partią, która przekroczy wysoki turecki 10% próg i dostanie się do parlamentu. Wszystko jak u nas, PO odchodzi od władzy, PIS pewnie będzie u władzy, tylko Kurdów nie mamy i na Kukiza trzeba głosować. 🙂

022b012

Pozytywne, lewicowe nastroje widać na wiecu. Co ciekawe kurdyjskie barwy są identyczne z kolorami rasta. Peace and Love. 😉

022b016

022b014

022b015

022b017

022b018

A oto i scena, na której ma przemawiać lider partii. Podobno bardzo przystojny. My jednak nie mamy ochoty przebijać się bliżej, a i tracić kilka godzin czekając na, i słuchając przemówienia po turecku. Kończymy nasz dział reporterski. Melduję dla zainteresowanych: HDP zdobędzie 13% głosów, czyli Kurdowie po raz pierwszy w sejmie, AKP ‘tylko’ 40% i oni z kolei po raz pierwszy od 13lat zamiast rządzić samodzielnie, będą zmuszoni szukać koalicjanta.

022b019

Sam marsz na wiec to już niezła przygoda. Wygląda na to, że właściwie ta przechadzka jest ważniejszą częścią, gdzie można się zintegrować, i, przede wszystkim, dobrze i tanio zjeść festynowo-uliczne jedzenie. Niesamowita jest szybkość z jaką wyrastają spod ziemi stoiska z wszelkiej maści tureckimi przekąskami. Wielki podziw dla przedsiębiorczych Turków.

Na początek roślina, co nie znam nazwy – zjada się nasionka – smaczna.

022c001

022c002

Stoisk było od groma. Rośliny, precle, kebaby, świeżo wyciskane soki, słodycze – dla każdego coś się znajdzie. Nie zapominając, oczywiście, o stoiskach z herbatą.

022c003

022c009

022c010

Ania i jej zdobycze – tureckie słodycze ‘tatli’.

022c007

022c008

Moja zdobycz, a zarazem hit istanbułski – ryba w bułce, czyli fishburger, czyli Balık ekmek. Super przystojnego lidera partii HDP nie było, ale panie dostają za to zdjęcie, wielce przystojnego Turka przyrządzającego i sprzedającego rybne burgery. Nie trzeba dziękować.

022c004

022c005

022c006

I tak oto nam mijają pierwsze godziny naszego pobytu w stolicy. Turystyka polityczno-żywieniowa. W kolejnej części może uda się pokazać bardziej turystyczno-turystyczny Istanbul, z zabytkami, meczetami, etc. Zobaczymy. Inshallah.

6 komentarze

  1. Dzięki wielkie za “możliwość” zwiedzania Istanbułu .Zdjęcia sprawiają ,że widzę kolory ,czuję zapachy,słyszę dźwięki i udziela się klimat tego miejsca .Żałuję,że nie mogę tam być tak fizycznie.Pozdrawiam i ściskam. A te zielone jadalne nasionka to co ?

    • Na jednym z pierwszych zdjęć 2ka ludzi niesie różowe waty cukrowe. W Turcji watę sprzedają juz poporcjowaną i zapakowaną, no i preferencyjne w kolorze różu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *