Kapadokia fallusowo-księżycowa

Obiecałem skalne fallusy w tym wpisie to daję wam od razu zdjęcie samochodu dostawczego lokalnego seks-szopu.

027b005

Dotarliśmy do bajkowego Goreme, do Kapadokii.

027a005

027a006

027a003

027a001

027b001

027b002

Mamy zdjęcia wieczorne, ale przyznać się muszę, że ani razu nie udało nam się wstać rano, żeby zrobić fajne fotki o poranku i sfotografować balony z dołu. Żal nam też było wydać 250 dolców na lot, to i nie mamy ani jednego zdjęcia z balonami. No trudno. Wrócimy kiedyś, jak będziemy mega bogaci i będziemy latać balonem całe dnie. Prócz balonów przedsiębiorczy Turcy zwęszyli, że kasę można robić oferując turystom przeróżne atrakcje. Są przejażdzki na kładach, motorach, koniach, piesze szlaki, jednodniowe wycieczki, podziemne miasta, domy i klasztory skalne, fallusy wielgachne. My oszczędnie – pieszo, za darmoszkę. Czerwoną albo Różaną doliną. Nie wiem którą poszliśmy, ale jedną z nich. Albo obiema.

027a010

027a017

027a018

027a019

027a021

027a015

027a016

Do Kapadokii dawno temu wiali prześladowani uchodźcy chrześcijańscy. Geologiem nie jestem, fachowej nazwy nie znam, ale umówmy się, że trudno w tutejszych skałach piaskowych wydrążyć sobie domek nie jest, a dodatkowo dość dobrze się maskują w tutejszym środowisku. Wydłubali sobie zatem i domy, i kościoły i nawet podziemne miasteczka. I fanatycznie zdobili wszystkie ściany malunkami krzyży i świętych. Kiedyś uchodźcy to mieli ciężko. Musieli się przed rzymianami i muzłumanami ukrywać w podziemiach, zero zasiłków, ba – jak ktoś ich złapał to siup – rzut na arenę z lwami.

027a024

027a025

027a028

027b004

027a068

027a071

027a070

Spacery po Kapadokii to miód dla oka. Księżycowe widoki i fallusy cieszą oko.

027a029

027a033

027a032

027a038

027a034

027a072

027a052

027a054

027a056

I jeszcze kilka pejzażyków, żeby was przekonać ostatecznie, że jest tu niezmiernie pięknie.

027a039

027a060

027a061

027a065

A na koniec ludzie, tj. turyści i my.

027a036

027a037

027a046

027a049

027a043

027b007

027a007

I uciekamy z bajkowego świata. Pakujemy się w pociąg Dogu Express na 18 godzin, by dojechać do Kars i ruin starożytnego miasta Ani.

3 komentarze

  1. Aż dziwne, że nie widać żadnych komentarzy. Dla mnie to jedno z najfajniejszych miejsc, które zwiedziłem w życiu. Pamiętam, że też dojeżdżałem do Goreme. Udało mi się nawet spać w takim skalnym domku. Pamiętam też całkiem ciemny tunel, i fakt, że próbowałem się wspiąć na jakąś skałkę – zamiast tego udało mi się “zawisnąć” .. i ani kroku w dół. Mała rzecz, a pamiętam do dziś:)

  2. Kapadocja wyglada rewelacyjnie!! Zwlaszcza na Waszych zdjeciach wieczorem 🙂
    Wybieram sie tam koncem marca, oby bylo tak pieknie, jak Wy mieliscie.
    ps. Ujął mnie garaż na motory 😛

    • Gabi! Super! Na pewno będzie pięknie! Polecicie balonem? Jej! Już Wam zazdroszczę 🙂 bo w Turcji podobało mi się najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *