Batumi Ech Batumi

Batumi, Gruzja. Jest ciepło i parno. Nad miastem ciężkie chmury znad Morza Czarnego, które po raz trzeci podczas naszej wyprawy, daje nam znać, że niezbyt za nami przepada. Nie przejmując się aurą pogodową idziemy na nadmorski deptak i molo. Nie będzie jakieś tam morze pluć nam w twarz. Myśmy nieraz nad Morzem Północnym i Bałtykiem byli.

029a008

029b005

029a010

029a012

029b004

029a013

Nie ma co ukrywać jest pięknie! 🙂 Jest nawet i Słońce. Pojawiło się na 5 minut. W Szkocji na ten widok już by wszyscy rdzenni mieszkańcy biegali w podkoszulkach, albo i bez, i do wody skakali. Dla nas to za mało byśmy się skusili plażować, zatem kontynuujemy noszą przechadzkę wzdłuż nadbrzeża.

029a015

029a016

029a023

029a017

Gruzja to była sowiecka republika, dodatkowo doświadczona licznymi wojenkami. Ma więc typowe cechy krajów naszego bloku. Jest biednie, ale wesoło. Jesteśmy prawie jak kraje Zachodu, ale ze swoją ‘post-komunistyczną’ duszą. W Gruzji, ta próba skoku w nowoczesność, połączona z gruzińską fantazją, przejawia się w nowo powstałych budowlach. Na przykład: wieża alfabetowa (bez większego zastosowania, poza tym, że można się z niej alfabetu nauczyć), albo biurowiec w kształcie flaszki wódki, z karuzelą na entym piętrze, albo biurowiec powiginany na wiele stron, itd. Wszędzie można natknąć się na takie perełki. Aha, i jest jeszcze fontanna, z której raz w tygodniu leje się Czacza (tutejsza wódka z winogron). Bo fantazja, bo fantazja…

029a019

029a020

029a024

029a018

029a021

Za sztuką nowoczesną nie przepadam, ale ten pomnik (ruchomy i podświetlany) jest naprawdę super. Obie postaci powoli się obkręcają, by w pewnym momencie przenikać przez siebie nawzajem. Super!

029a022

029a025

029a026

Pub wyrwany wprost z angielskiej wsi.

029b001

I jeszcze kilka fotek z Batumi.

029b002

029b003

029a007

029a006

O kraju gruzinów za dużo nie wiedziałem do przyjazdu. Z geografii pamiętam, że Gruzja to Kaukaz. Że wino, że toasty. Że Katie Melua ładnie śpiewa. Ale Bambusów, i subtropikalnego klimatu to się tutaj nie spodziewałem. A tak jest właśnie w Batumi. Ciepło, duszno, zielono, z palmami, bambusami i innymi dziwnymi roślinami. Najlepiej wybrać się do ogrodu botanicznego, żeby popodziwiać tutejszą florę i faunę.

029a029

029a030

029a031

029a027

029a028

029a033

029a034

029a035

I coś dla fanów foodporn: gruzińskie chaczapuri, a dokładnie regionalna wersja. Adżaryjskie chaczapuri. Fantastyczna bamba kaloryczno-cholesterolowo-glutenowa. Chleb z serem, z wbitym jajkiem, i połową kostki masła. Palce lizać!

029a001

Zauważyłem pewną prawidłowość: w krajach, gdzie używają obcego alfabetu (Gruzja), albo niezrozumiałego dla przeciętnego człowieka zestawu liter (Węgry), dość często, spryciarze doliczają sobie 10% napiwek, licząc na to, że człowiek się nie zorientuje i dostaną podwójny napiwek. Bądzcie czujni!

029a002

Batumi, ech, Batumi. Nie będziemy czekać na rozpogodzenie. Nie polubimy się z Morzem Czarnym. Naszym głównym celem w Gruzji i tak nie ma być plażowanie, lecz górołażenie. Jedziemy dalej. W stronę Kaukazu. Do Swanetii. Następny przystanek – Mestia, gdzie zobaczymy nasz pierwszy w życiu lodowiec!

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *