Kutaisi Chiatura Nieturystyka

Kutaisi, czyli tu, gdzie polscy turyści lądują, a nie nocują. Decydujemy się pouprawiać nieturystykę i zobaczyć to miasto.

W samym Kutaisi gruzińsko. Popatrzcie.

031a003

031b013

031b014

031b015

No i to by było na tyle z Kutaisi. Za dużo tam nie ma do zwiedzania. Ale to właśnie tu doświadczamy pierwszy raz prawdziwej gruzińskiej gościnności. Zatrzymujemy się w dość szemranym hostelu Lviv, gdzie akurat nocuje dziewczęca drużyna koszykówki z jednego z miasteczek z regionu Kaheti. Dziewczęta idą spać, przed ważnym meczem (chyba final szkolnych rozgrywek), a my zostajemy zaproszeni do stołu, gdzie biesiaduje gospodarz hostelu, dwaj trenerzy i szofer drużyny. Jest domowe jedzienie, jest gruzińskie wino, są liczne toasty, są zapewnienia o przyjaźni gruzińsko-polskiej. Jest gruzińsko!

W mieście nie naoglądaliśmy się za dużo, ale za to niedaleko Kutaisi są atrakcyjne miejsca do zwiedzania. Jaskinia Prometeusza – jedna z największych na świecie. Gruzini trochę przegięli z oświetleniem, wyszło niczym z klubu disko lat 80, ale sama jaskinia robi wrażenie. Choć mało fotogeniczna, na żywo prezentuje się znacznie lepiej.

031a001

031a002

031b001

031b002

Jaskinia znajduje się w parku Lagodeskim, a tam taka oto kładka widokowa. Kładka szklana, a po szkle nie można chodzić jak pada. Zgadnijcie, czy padało jak do niej doszliśmy.

031b003

031b004

031b006

I tutaj też objawia się architektoniczna fantazja gruzińska.

031b005

Nieopodal Kutaisi i w samym mieście są też stare monastyry. Było ich trzy, ale nie zapisałem sobie nazw. Objechaliśmy wszystkie jedną taksówką z sympatycznym taksierzem (rzecz nietypowa w tej części świata), zdjęcia mi się pomieszały i tylko tyle pamiętam – trzy monastyry. No i, że wszystkie były ładne.

031a004

031a005

031b009

031a006

031a007

031a008

031a010

031a011

031a012

031a015

031a020

031a019

031a022

031a021

W każdym z tych miejsc turystów praktycznie nie ma. Jednego dnia, znów całkiem nieturystycznie, postanowiśmy pojechać do Chiatury. Kiedyś prężny ośrodek wydobywczy rud manganu (30tys. ludzi). Dziś to niewielkie (19tys), zapomniane, i umierające miasteczko. Ze względu na strome zbocza, zbudowano tutaj kilkanaście wyciągów linowych, które miały za zadanie ułatwić pracownikom przemieszczanie się do/z pracy. Miasto jest zapomniane, z kolejkami jest nie inaczej. Wiekszość zamknięta, te kilka działających jest w stanie technicznym pozostawiającym wiele do życzenia. Gdyby nie moja wiara w radzieckich inżynierów, którzy zawsze biorą 5krotnie zawyżony współczynnik bezpieczeństwa, to bym się bał tym jechać.

031a026

031a027

031a028

Czekając na wagonik.

031a029

031a031

031a033

031a034

031a035

031b017

031a037

031a038

031a040

031a041

031a042

031a043

Nieopodal Chiatury stoi samotna skała, z jednym domkiem na szczycie. Jak się okazuje od wieków jest to miejsce zamieszkania mnicha-pustelnika. Znaczy się wariata. Mimo moich usilnych nalegań, prób przekupstwa i płaczu, nie pozwalono mi wejśc po drabince i odwiedzić samotnika. Chyba nie jestem dość święty, albo źle mi z oczu patrzy.

031a046

031a044

031a045

Na koniec food porn z Gruzji – część druga: Chaczapuri w kolejnych odmianach.

031x001

031x002

Opuszczamy nieturystyczne Kutaisi, pakujemy się w kolejną marszrutkę i pędzimy do turystycznego miejsca na mapie Gruzji – stolicy kraju Gruzinów – Tbilisi.

8 komentarze

    • któremu bogu dokładnie mamy podziękować? jesteśmy w Kathmandu – tu Budda ramię w ramię z Kriszną i ekipą panują nad duszami śmiertelników. Może być coś z tych bogów? ^_^

    • Ostatnie badanie stanu technicznego dokonano pewnie w 80-tych latach. Gdybym nie zobaczył na własne oczy to bym nie uwierzył, że takie rzeczy mogą jeździć bez nadzoru technicznego. A jednak… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *