Kazbegi Kazbek Gazbeki

Droga do Kazbeg-ów: malownicza, piękna i pełna tuneli. Z jednym wielce dziwacznym punktem widokowym, któremu na pewno tęskno za czasami komunistycznej świetności. Znam to uczucie brachu. Sporo już takich socjalistycznych reliktów spotkaliśmy na swojej drodze. Komuno wróć!

033a001

033b001

033a003

033a005

033a004

033a006

Docieramy do Kazbegów. A właściwie Stepantsmidy, bo tak się nazywa miasteczko-bazanoclegowa w Kazbegach. Pierwsze widoki tuż po przyjeździe – wstydliwy Kazbek schowany za chmurami.

033a008

Znajdujemy nocleg, jemy posiłek i idziemy na przechadzkę. Góry mają to do siebie, że nawet jak są bez makijażu i w pochmurnym nastroju to pięknie wyglądają.

033a007

033a010

033a013

033a012

Wygraliśmy los na loterii. Prawie. Na pewno to nasz szczęśliwy dzień: przejaśnia się.

033a016

033a015

Przejaśnia, przejaśnia, i po minutach niezliczonych, mamy pocztówkowego Kazbeka!

033a017

Większość ludzi dociera tu w jednym z dwóch celów – zdobyć Kazbek, albo podjechać/podejść pod klasztor na wzgórzu. I tyle. Byliśmy rozpieszczani do tej pory, wszędzie w Gruzji były porządne informacje turystyczne i dobrze zorientowani miejscowi. Tutaj trzeba samemu sobie wycieczki organizować, jeśli nie robi się jednej z dwóch powyższych wycieczek. No cóż. Nikt nie powiedział, że będzie lekko. Pokręćmy się zatem sami bez planu po okolicy.

033a022

033a026

033a023

033a024

033a025

033a053

033a055

Centarur: półkrowa – półrura.

033b003

Z pozdrowieniem dla Dejwa – to my na rowerach!

033b004

033a052

033a051

033a050

033a049

033a048

Nie mogło zabraknąć spaceru pod klasztor.

033a028

033a029

033a038

033a039b

033a040b

Dobre zdjęcie wymaga poświeceń. Zwłaszcza jak jest się śpiochem, a chce się popodziwiać Kazbek o poranku. Dobrze, że żyjemy w 21 wieku i mamy budziki. A jak kiedyś, powiedzmy w średniowieczu, sobie z tym radzili?

033a042

Minut kilka przebierania nogami, odganiania się od komarów, ustawiania aparatu, i oto kolejny wspaniały obrazek. Płonący o poranku Kazbek.

033a043

Kilkanaście kolejnych minut upływa i cały czar pryska. Zaczyna się kolejny dzień. Może w dolinie jeszcze noc, ale na szczycie już dzień pełną gębą.

033a047

Wielce fotogeniczna jest ta góra, więc, na pożegnanie, jeszcze jedno zdjęcie Kazbeka. Tym razem o zachodzie Słońca.

033a041

Kolejnego dnia, kiedy już przekonaliśmy siebie, że może jednak damy radę wciągnąć nasze cztery litery na szczyt, pogoda wyjaśnia sprawę. Góry z dołu wyglądają równie dobrze, nie? Zabieramy się zatem z Kazbegów. Machamy Kazbekowi na pożegnanie. Może nawet zza chmur odmachał. Kto to wie. Nasza droga prowadzi w stronę Azerbejdżanu, a ostatni przystanek na gruzińskiej ziemi to rejon Kachetia (Kakheti). Rejon, gdzie wina się dużo leje. Pędzimy!

8 komentarze

  1. Wspaniałe zdjęcia ! Pięknie to wszystko wygląda a fotograf na piątkę no może szóstkę .Na jednym z nich oglądasz góry a my oglądamy Twoje plecy. Aniu a czy my musimy oglądać Dominika plecy ? Wolałabym widzieć jego twarz …!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *