Ardabil Welcome to Iran

W strasznym ukropie, ale z samowarem na pokładzie, nasz pociąg dociera do Astary. Pożegnaliśmy nowoczesne, bogate, Baku i na nowo jesteśmy w kraju nieładu i Ładu(y). Ale na krótko. O 8 otwierają przejście graniczne, pchamy się razem z setką Azerów-mrówków, którzy przenoszą, jakieś pakunki. Wygląda jak ciuszki, ale kto to wie. Może erotyczna bielizna, pewnie w Iranie zakazana, nie? Próbują nam wcisnąć nawet te pakunki, żebyśmy sobie dorobili. Mówimy im, że tak źle to nie jest w Polsce. Mamy za co żyć. Przechodzimy przez azerską kontrolę. Tylko pas ziemi niczyjej dzieli nas od Iranu. Ania zakłada chustę, ja mój najsympatyczniejszy uśmiech. Tzn. Ania wygląda jak zakonnica, ja jak przygłup. Czyli Ania dziwnie, a ja normalnie. Irańska kontrola przechodzi zaskakująco łatwo. Gdzie jedziemy, jaki plan wycieczki, jak długo. Celnik uśmiecha się i słyszymy:

‘Welcome to Iran’.

Dziękujemy grzecznie. Wymieniamy za granicą kasę: dolce na rale, bo Iran to kraina twardej gotówki (ze względu na sankcje nie działa tutaj Visa i Mastercard), pakujemy się do dzielonej taksówki i docieramy do Ardabil. Tak naprawdę wciąż jesteśmy, po trochu, w Azerbejdżanie. Persja, będać kiedyś potężnym imperium, podbiła okoliczne ludy, i między innymi, kraj Azerów, trafił w ręce dwóch imperiów: Perskiego i Rosyjskiego. Kilkadziesiąt lat rozłąki, życia pod całkiem różnymi kulturami, sprawiło, że, choć po obu stronach granicy mieszka lud azerski, to w niczym nie przypomina już jednego narodu. Ja wolę Azerów z zaboru rosyjskiego. Bardziej swojscy.

Ardabil – nasz pierwszy przystanek. Ardabil i jego wpisane na UNESCO Sanktuarium rodowe Safawidów.

037a032

037a034

O kompleksie za dużo nie napiszę. Groby to groby, nie? A że ładnie obudowane, to już inna sprawa. Nie wiem co jest z tymi niebieskimi kafelkami, ale strasznie przyciągają wzrok. Ładniusie.

037a035

037a036

037a037

037a038

W głównej sali są wnęki, w których zabudowane były wszelakiego rodzaju naczynia. Niestety, naczynia, co do jednego, złupili Rosjanie i pewnie trzymają gdzieś w piwnicach Ermitażu. Szkoda, bo wygląda jak wyjedzona bombonierka. Co to za frajda oglądać taką bombonierkę?

037a039

037a040

Ardabil leży na dość dużej wysokości i jest tutaj chłodniej (wciąż gorąco), niż w innych częściach kraju. Irańczycy przyjeżdzają tutaj zażyć sobie tego ‘chłodu’. My się spalamy i odliczamy minuty do zachodu Słońca. Aha, ten najwyższy szczyt na zdjęciu poniżej, to wygasły wulkan, o nazwie, co nie zapamiętałem. Ale przyznacie, że prezentuje się ładnie.

037a023

Ci dwaj starsi panowie, w myckach na głowach, i z pięknymi siwymi brodami, to duchowi przywódcy kraju. Poniekąd dyktatorzy, ale jak dużą władzę mają to cieżko stwierdzić. System polityczny jest tutaj dość skomplikowany. Panowie pojawiają się nadzwyczaj często na bilbordach. Chyba lubią swoją sławę. Wciąż dużo tutaj propagandowych bilbordów, koło których normalni ludzie przechodzą obojętnie. Nawet nie zdają sobie sprawy, że istnieją. Mój ulubiony, którego niestety nie zdążyłem sfotografować, to taki z Irańską ręką mieżdżącą Izrael i napisem: Israel must be wiped out from face of the Earth.  Genialne w swojej prostocie!

037a025

037a026

037a027

Iran to pierwszy kraj, podczas naszej podrózy, bez makdonalda. Pewnie jeden z ostatnich krajów na Świecie. Ale karmią dobrze. Regionalny deser, ciężko powiedzieć co to było. Miód, orzechy, zmiksowane razem, podawane na ciepło, z kwaśnym kefirem.

037a028

037a029

Kraj Persów to kraj pistacji. Jest ich dużo, i są tanie. A ja kocham pistacje.

037a031

037a030

Zatrzymaliśmy się u Hussaina, korzystając z kałczserfingu. Hussain jest młodym informatykiem, trochę zakręconym, ale pozytywnie. Okazało się, że jego znajomy się żeni, i możemy przyjść na wesele. Są zalety korzystania z tego serwisu. Jak inaczej moglibyśmy trafić na irańskie wesele? Najpierw wizyta u fryzjera. Irańscy faceci przywiązują dużą wagę do owłosienia na twarzy. Na tyle dużą, że na krześle obok chłopak miał właśnie zabieg depilacji woskiem w okolicach brwi. A poniżej Hussain, Pan Fryzjer, i operacja golenia.

037a001

Postanowiłem spróbować. Powiedziałem, że chce wyglądać, jak ten Pan z obrazka nad lustrem. Ale chyba mój golibroda miał zeza i spojrzał na inne zdjęcie.

037a003

Golą mnie!

037a005

037a007

Aparycja poprawiona, kupimy jeszcze kwiaty, żeby nie iść z pustymi rękami. Okazuje się, że zamiast bukietu, robi się tutaj mały kwiatowy domek.

037a008

037a009

037a010

No i weselni goście: Meksykańczyk, co też u Husseina nocuje, Pan Młody, Hussain, i Superman w przebraniu.

037a011

Na ślub nie zdążyliśmy, więc nic o ślubie nie powiem. Przyjechaliśmy na wesele. Okazuje się, że w wielu domach, zakładam bardziej konserwatywnych, jest to impreza podlegająca segregacji płci. Panie bawią się w sali na prawo, Panowie na lewo. Nie podaje się jedzenia, aż do 2 nad ranem, siedzi się na dywanach i gra kapela, tak głośno, że uszy bolą. Ania aparatu nie wzięła, ale bawiła się świetnie z irańskimi dziewczynami. A u mnie? Panowie dużo tańczą. Bez Pań. Bez alkoholu. Przedziwny widok.

037a013

Zamiast koperty z kasą, po prostu rzuca się banknoty na Pana Młodego! Niektórzy to nawet rzucając próbują przylepić mu banknot do spoconego czoła. Taka impreza! Bez alkoholu. Bez Pań.

037a014

037a017

037a018

037a021

037a020

Budzimy się następnego dnia zmęczeni, ale nie skacowani. Hussain pojechał w góry, Meksykaniec pojechał dalej w Iran. To i na nas czas. To był mocny początek naszego pobytu w Persji. Jedziemy dalej do Masuleh, gdzie ludzie chodzą sobie po głowach.

6 komentarze

  1. Moge tylko pozazdroscic wyprawy.
    Zdezenie kulturowe jak dla mnie olbzymie, szczegulnie wesele takie nie Polskie 😛 gdzie sledzik, gdzie wodeczka i dupeczka 😀 (ale zrymowalem) ale zwyczaj z kwiatami ciekawy.
    Zabytki cudowne jak z tysiaca i jednej nocy szkoda tylko ze karaj jest tak mocno zdominowany fanatyzmem religijnym ale tez nie ma co ich winic taka kultura, Polska i moherowe berety tez nie sa lepsze.
    Tez jestem wielkim fanem pistacji wiec bym tam z glodu nie umarl 😀
    Pozdrawiam i wyczekuje dalszy sprawozdan z wyprawy trzymajce sie cieplo 😛 bo unas zimno 🙁
    Ps.
    Z wygalona glowa wygladasz jak brodaty Humpty Dumpty 😀
    Ani do twarzy z usta 😀

    • z kwiatami to my wymyśliliśmy. Nikt inny chyba prezentów nie dawał. Jedne co to rzucali te banknoty na Pana Młodego. Zabytki będą lepsze w kolejnych wpisach. O fanatyzmie religijnym też będzie, ale już teraz mogę ci napisać, że to ściema. Normalni, zwłaszcza młodzi, ludzie są wyluzowani pod tym względem. Aha i to najbardziej gościnni i najsympatyczniejsi ludzie pod Słońcem. Warto jechać do Iranu!

  2. Oj Kasiu! Tyłek mnie bolał od siedzenia na ziemi przez 5h. My dziewczęta na naszej imprezie nie miałyśmy kapeli, tylko głośniki podciągnięte od chłopaków. Było więc jakoś mniej dynamicznie niż u facetów. Parę dziewczyn tańczyło, ale mniejszość. Większość siedziała i plotkowała. Słyszałam głosy, że to jedna z bardziej drętwych imprez, choć były to głosy pań, które pochodziły z rejonów gdzie na weselach panie bawią się z panami. Najlepsze było to, że nareszcie dziewczyny nie były całe pozakrywane i wyglądały pięknie i tylko ją je mogłam oglądać 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *