Tehran Miasto Smogu, Osi i Zła

Szajan dowozi nas bezpiecznie do Tehranu. Żegnamy się z nim, dziękujemy za wszystko i meldujemy w hotelu. Jesteśmy w stolicy Iranu. Centrum dowodzenia ‘Osi Zła’. Siedliska wszelkiej ludzkiej nieszczęśliwości. Przynajmniej dla kałbojów z Teksasu. Tehran. 16 milionów mieszkańców, jedno z największych miast Bliskiego Wschodu. To widać, słychać i czuć. Rzecz, którą lubię w Tehranie, to takie widoki. Meczety powciskane między biurowce. Idziesz sobie ulicą i bum – taki tam meczecik.

039a001

Rzecz, którą niesposób lubić – niewyobrażalny ruch kołowy, korki i spaliny, smog, tak potężny, że spokojnie mógłby zawstydzić zimowy Kraków. Miasto, które pęcznieje w tempie, nieogarnialnym dla urzędasów. Jak wiele dużych miast na świecie. Przechodzenie przez ulice to osobny temat. Pieszy nigdy nie ma pierszeństwa w tutejszym świecie, ale nie ma co czekać na ‘okienko’ w rzece aut, bo nogi wam w końcu zwiędną od czekania. Metoda? Wchodzimy na drogę, patrzymy w lewo, prawo, lewo, zupełnie nieważne co zobaczyliśmy (na 100% setki aut i motocyklów), spokojnie sobie tiptopkujemy na drugą stronę, nic się nie bojąc. Samochody będą nas omijać łukiem, zawsze zachodując bezpieczną odległość. +/- 1 łokieć. Albo 1 stopa. Coś takiego. Da się przejść. Po nabraniu wprawy to nawet szybko idzie takie przejście.

039a002

Widok z okna naszego hotelu. Oni zawsze paczą.

039a008

Hotel mamy blisko byłej ambasady USA, więc na pierwszy spacer wybieramy się właśnie tam. W budynkach podobno mieści się muzeum, obrazujące jak Iran był szpiegowany, szach manipulowany, jak USA pociągały za sznurki, i ogólnie jakim Złem są Stany Zjednoczone. Irańczycy nie są chyba jednak dumni z muzeum, bo na bramie powiedziano nam, że nie jest czynne. Trudno.

Swoją drogą to mogliby to ustalić, kto jest Osią Zła. Iran mówi jedno, Stany drugie. Głos z Ameryki u nas bardziej słyszalny.

039a009

039a010

039a041

Naokoło muru ambasady namalowane są propagandowe grafiti. Najładniejsze (moim zdaniem) to ze Statuą Wolności.

039a012

039a013

Bazar i potwierdzenie mojej teorii, że Rusztowania to największe przekleństwo naszego Globu. Pewnie przyszłe pokolenia będą miały w Fotoszopie filtr do usuwania rusztowań jednym kliknięciem. W 2015 pozostaje mi się pogodzić z rusztowaniami. I przeklinać je w duszy.

039a017

Zabytek zabytkiem, ale chłodzić się jakoś trzeba.

039a018

Spotykamy na ulicy Madżida, który zaprasza nas na kawę do swojego sklepu. W innym kraju mogłoby to oznaczać jedno (na 99%): turysta ‘złapany’ wejdzie do sklepu i może uda się mu coś ‘wcisnąć’, wyciągnąć od niego dutki. Nie w Iranie. Tutaj chłopak naprawdę jest miły, częstuje kawą, opowiada o biznesie i całym bazarze. Nic w zamian od nas nie chce. Jeśli jeszcze nie zauważyliście to lubimy wielce Irańczyków.

039a014

039a015

039a016

039a019

Dziewczyny z Kanonami, jeszcze nie wiedzą, że Sony rządzi na dzielni. ^_^

039a020

039a021

Chusta u kobiet musi być, ale jak widać na powyższym zdjęciu, często jest bardzo luźno zarzucona. Czasem nawet tylko na koku. Czasem spada. Nikt nic sobie z tego nie robi. O patrolach policji moralnej słyszeliśmy. Nigdy nie spotkaliśmy. Kwestia czasu, kiedy wywalczą dziewczyny na nowo swoją wolność. Go jajniki! Trzymamy kciuki!

Dotarliśmy do Pałacu Golestan. Pozycja obowiązkowa dla każdego turysty odwiedzającego Tehran. Znaczy to, że możecie spotkać tutaj prawdopodobnie wszystkich białych przyjezdnych. Czyli garstkę każdego dnia.

039a023

Tuż za pałacem ktoś postanowił wybudować duży biurowiec, chyba sąd, przytłaczając nieco budynek pałacu (ten mniejszy z przodu). Bez obaw. Jak już się podejdzie dostatecznie blisko i zniknie nam z oczu monstrum zza pałacu, to tenże momentalnie odzyska cały blask.  A ma co tam błyszczeć.

039a024

039a027

039b001

039a025

039a026

039a029

039a028

W środku zakaz robienia zdjęć. Znaczy się strzelamy ‘z biodra’. Ekskluziw fotki. Tylko dla waszych oczu.

039a030

039a031

039a032

039a039

039a040

039a038

Te kafelki. Jakbym miał dom, to bym sobie łazienkę takimi kafelkami wykafelkował. I ściany zewnętrzne. I sąsiadowi też.

039a033

039a034

039a035

039a036

Jeden z bardziej charakterstycznych budynków stolicy to Wieża Azadi. Chcemy tam dojechać metrem, ale zapchane pod kurek. Nie zmieściliśmy się. Nie tylko my, ale i kilkunastu miejscowych. Dwaj Irańczycy oferują pomoc i zabierają nas na miejsce miejskim autobusem. Też zapchany, ale nie aż tak bardzo. Jeśli jeszcze wątpicie w gościnność Persów, to oni nawet ustępują miejsca siedzące takim turystom jak my.

039a042

039a043

039a044

039a045

039a046

Kolejny przystanek: Milad Tower – 6 najwyższa na świecie wieża telewizyjna. Ładnie, nowocześnie. wysoko.

039a047

039a048

I jeszcze festiwal spagetti zobaczyć można.

039a049

039a050

039a051

I pomarańczowy księżyc z pomarańczowym smogiem i pomarańczowymi światłami miasta. Pomarańcza.

039a053

039a055

039a056

I podpatrzeć perskich turystów robiących selfi.

039a057

039a058

Niedaleko naszego hotelu, jest kawiarenka, gdzie mają znacznie lepsiejsze Wifi niż w naszym hotelu. I są HAPPY. I mają młodych ludzi, a oni instalują nam na telefonie PsiPhone aplikację, żebyśmy mogli sobie używać fejsbuka i przeglądać nielegalne strony www. W Iranie jest cenzura, FB zbanowany, ale nie przeszkadza to wszystkim młodym ludziom korzystać ze wszystkiego. Aha, lubimy tą kawiarenkę.

039a004

039a005

039a007

Nie ma w Iranie makdonaldów, ale nie znaczy to, że nie ma fastfood’ów. Nawet pizzę irańską można dostać – smakuje jak polska domowa z piekarnika. Amerykańskich fastfudów nie ma, ale Kokakola już się zameldowała na miejscu.

039b002

Ryż i kebab to podstawa żywieniowa. To co u nas jest sprzedawane jako Kebab to tak naprawdę Doner Kebab, popularny raczej tylko w Turcji i Europie. Tutaj każde grilowane mięso zwie się kebab. Przyrządzane na różne sposoby kozy i owieczki.

039a003

Betonowa dżungla zwana Tehran, jest zbyt upalna, zbyt ogromna i za bardzo skorkowano-zesmogowana, by ktoś z Europy mógł ją lubić. Dodatkowo jest bardzo droga. Dlatego i my, jak i większość turystów, minimalizujemy nasz pobyt w tym miejscu i jedziemy odkrywać pustynny (dla nas) Iran. Przed nami Kaszan i Jazd.

2 komentarze

    • No to mam pomysł na biznes. Zaczne sprowadzać irańskie kafelki i ceramikę do naszej ojczyzny. Szukam współpracowników. 🙂

Odpowiedz na „DominikAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *