Shiraz Prince of Persia

Prince of Persia. Dawno temu w czasach antycznych komputerów ZX Spectrum, Atari i Amigi, istniała jedna z tych gier, które całe pokolenie szarpidżojstików pamięta. Coś jak Fifa, czy Wiedźmin dzisiejszych czasów. Nikt nie wiedział kim jest Prince, i gdzie ta Persja, ale grało się przednie. Teraz już wiemy, gdzie odnaleźć antyczną Persję. A przynajmniej jej pozostałości. Jedziemy do Sziraz, zatrzymując się w Persepolis – antycznej stolicy wielkiego Imperium Perskiego. Stolicy, nota bene, złupionej przez Aleksandra Wielkiego, która w naszej europejskiej historii jest bohaterem, a w perskiej przeklętym demonem.  Persja uległa trzem potężnym najazdom: Greków, Mongołów i Arabów. Jak twierdzą młodzi spadkobiercy perskiej kultury, tylko jeden najazd odcisnął potężne piętno na ich narodzie. Islam narzucony przez Arabów. Choć i tutaj Persowie wykazali się kreatywnością odmieniając Islam, tworząc własną wersję tej religii.

Docieramy do Persepolis. Bazgroły na posągach przypominają nam, że nie jesteśmy tu pierwsi.

042b002

Persepolis, oczywiście, robi wrażenie. Może nie tak duże jakbym się spodziewał, ale ja rzadko ulegam czarowi ruin. Stan zniszczeń jest zbyt duży, plus dodatki współczesności, ogrodzenia, schody, rusztowania, plus dziesiątki turystów, plus palące Słońce – wszystko to sprawia, że miejsce nie ma aż takiego czaru jakbym się spodziewał. Mimo wszystko – pozycja odowiązkowa w Iranie.

042a005

042a006

042a012

042a014

042a007

042a008

042a009

042a013

042a010

042a011

Samo Shiraz to bardzo przyjemne miasto. Duże (1.5mln), z chłodniejszym klimatem, niż pustynny Jazd i Kaszan (chłodniejszym, co nie znaczy,że jest chłodno. Nie, wciaż mega gorąco!), otoczone wzgórzami, pełne parków, poetów, i wina. A nie. Wina niestety nie ma. Sziraz, miasto od którego pochodzi szczep winorośli, jest, podobne jak cały kraj, wolny od zgubnego wpływu alkoholu. Istnieje oczywiście potajemna produkcja, ale skala jest znikoma. Mało kto już dziś pamięta, że po Gruzji, najstarszym ośrodkiem wytwarzania wina była właśnie Persja. Szkoda.

Shiraz to miejsce kultu – jest tu potężny kompleks – mauzoleum braci Aliego (od którego rozpad się Islam). Turystyka religijna pełną gębą. Miejsce obowiązkowe do odwiedzenia przez szyitów. Może to nie Mekka, ale przewija się trochę turystów muzłumańskich.

042a041

042a043

042a044

Wyznawcy innej wiary mogą wejść swodobnie do mauzoleum. Nie wolno niestety robić zdjęć. No i trzeba się przyodziać.

042a042

Prócz turystyki religijnej w mieście kwitnie turystyka romantyczna. Grobowiec (kolejny, a jakże) Hafeza – największego poety Perskiego. Kolejny grób, który tętni życiem. 🙂 Irańczycy wydają się bardzo romantyczni, uduchowieni, czytanie poezji to norma. Wieczorami pełno ludzi pod grobowcem. Gra muzyka, czytane są wiersze. Randki może nawet ktoś organizuje.

042a020

042a017

042a021

042a018

Nawet aplikacje na telefony mają z wierszami. Do poczytania w każdej chwili słabości serca.

042a019

Największą, moim skromnym zdaniem, atrakcją miasta jest XIX wieczny Różowy Meczet. Z zewnątrz wygląda OK, ale Iran przyzwyczaił nas do tego typu kafelkowych budowli. Dopiero wejście do sali modlitewnej (koniecznie rano) zapiera dech w piersiach. Prince of Persia w 64-bitowej palecie kolorów. Cokolwiek to znaczy.

042a022

042a023

042a024

042a046

042a045

042a052

042a054

042a047

Romantyzm unosi się w powietrzu. Oficjalnie nie można okazywać sobie czułości w miejscu publicznym, ale…

042a039

ale można przecież znaleźć ustronne miejsce, np rzadko odwiedzane muzeum Łaźni.

042a036

Z innych meczetów warty zobaczenia jest meczet Vakil, tuż przy bazarze o tej samej nazwie.

042b005

042b008

042a035

I Bazzar. Droga do Bazaru właściwie.

042a040

Bazar teraz. Oczarował mnie bazar w Kaszan. Ten w Sziraz będzie drugi w rankingu. Mniej urodziwy, ale dużo większy, i dużo bardziej ruchliwy. Perfekcyjne miejsce do obserwacji Irańczyków w ich naturalnym środowisku. No i dobre miejsce dla zakupoholików.

042a034

042a025

042a026

042a027

042a028

042a033

042a029

042a032

042a031

042a030

Jest jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia. Brakło nam czasu, bo sporo go spędziliśmy z kałczerferami. Skorzystaliśmy ponownie z Kałczserfingu. Przyjęli nas Szahin i Marjam, fantastyczna para, która poświęciła nam mnóstwo czasu, udzieliła schronienia, obwiozła nas wielokrotnie po Sziraz, a swoimi opowiadaniami o współczesnym Iranie wypełnili luki w naszej wiedzy o ich kraju.

042b001

Nie mogło być inaczej – kebab z ryżem. Ryż z Kebabem.

042a003

042a004

Dodatkowo zabrali nas na obiad w górach. Treking, który w Iranie zaczyna się po 19, kiedy Słońce przestaje grzać, a posiłek spożywa się przy świetle czołówek na szczycie góry, a wraca się grubo po północy. Super.

042a015

042a016

Dziękujemy raz jeszcze. Dziękujemy wszystkim Irańczykom. Wspaniali ludzi. Gościnność poziom nieosiągalny dla żadnego innego narodu. Po częsci to kultura perska, po części zapewne zamknięcie na świat, i chęć pokazania, że nie są tacy źli jak ich media zachodnie przedstawiają. Mam nadzieję, że otwarcie się kraju na turystów, które ma/będzie miało niebawem miejsce, nie zmieni podejścia Persów do turystów. Na chwilę obecną to jedyny kraj, jaki znam, który warto odwiedzić dla samych ludzi. Choć oczywiście nie tylko. Pełen Szacunek. Merci Persowie.

Pędziemy dalej. Jedziemy do Esfahan, czasem zwanego Isfahan. Nie wiem, która nazwa obowiązuje w PL. Najbardziej turystyczne miasto Iranu, będzie naszym pożegnalnym przystankiem. I będzie to fantastyczne miejsce. Z mega dużym rynkiem, bazarami, meczetami, mostami nad wyschniętą rzeką. Miasto, które mi osobiście, swoją turystyczno-relaksacyjną atmosferą, trochę kojarzy się z Krakowem. Do zobaczenia.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *