Khajuraho Kamasutrowe Przybytki Boskie

Dworzec w Indiach to nie jest dworzec w Europie. O, nie. Są pociągi, jest budynek dworca, ale na tym kończą się podobieństwa. Dworce w Indiach żyją pełnią życia. Choć przyznać trzeba, że zwykle tą uśpioną częścią życia.

046a004

Na dworzec przenosi się wszystko, co i jest w mieście na ulicach. Ludzie, sprzedawcy, tragarze. Wszyscy tutaj są. Plus dodatkowo są dziesiątki szczurów na torach. No i nie mogło zabraknąć świętych krów.

046a005

Do wagonów przykleja się przed odjazdem listę z pasażerami. Nie rozkminiłem po co, bo przecież wszystko jest czarno na białym napisane na bilecie. Hindusi jednak zawsze pchają się do tej listy,  w pełnym skupieniu sprawdzają, czy aby na pewno lista potwierdza ich przejazd.

046a002

Pociągi to najwygodniejszy sposób podróżowania po Indiach. Nie ma co ukrywać – dobrą robotę odwalili Brytyjczycy, pozostawiając po sobie kolej żelazną w tym kraju. Ze względu jednak na populację, i zapóźnienia w rozwoju, po opuszczeniu kraju przez synów Albionu, system nie wyrabia. Pociągi, mimo że wagonów jest w każdym ze 20, to są wykupione do ostatniego miejsca. Często trzeba z kilkudniowym wyprzedzeniem rezerwować bilet. Na nasze szczęście stworzono całą gamę pul biletowych. Dla turysty ważne są 3 pule biletów, i rezerwując można kolejno próbować: pula GENERAL, standardowe miejsca, pula która szybko schodzi. FOREIGN TOURIST – niewielka pula biletów (kilka miejsc) przeznaczona tylko i wyłącznie dla turystów. TAKTAL – pula zapasowa, ostatnia nadzieja na bilet. Otwiera się dopiero na 24h przed odjazdem, kosztuje 40%więcej, trzeba wystać swoje w kolejce na dworcu, ale można jechać. Bilety można rezerwować podobno przez internet. Nam się nie udało. Na wielu stacjach na dworcach są osobne biura/okienka, przenaczone dla turystów, gdzie wypełniamy świstek (biurokracja!) i możemy dostać bilety. Można też pójść do agencji turystycznej, ale wiąże się to z dodatkową prowizją.

Samo podróżowanie jest OK. Wspomnę jeszcze, że stworzono też kilka klas. Dla biednych i bogatych, każdy znajdzie coś dla siebie. Opiszę te najpopularniejsze: SECOND SEATING i SLEEPER – druga klasa bez klimatyzacji, krzesełka i kuszetki. Zawsze zapchana, rzadko wybierana przez turystów (choć spotkaliśmy niskobudżetowców, którzy brali tą klasę). AC CHAIR CAR – krzeseła, ale z klimatyzacją. Nie mieliśmy okazji jechać. FIRST AC – pierwsza klasa, kuszetka, jedno łóżko na ścianę. Nie mieliśmy okazji jechać. SECOND AC i THIRD AC – kuszetka, klimatyzacja, i kolejno dwa lub trzy łóżka na ścianę. A co takiego oznaczają łóżka na ścianę? Otóż to 3AC – może nie widać za dobrze, ale na każda ścianę przypada 3łóżka:

046a003

Jedzie się dobrze. Trzeba tylko przymknąć oko na przebiegające od czasu do czasu karaluchy. A i raz była mysz. Albo szczur. Nic groźnego. Trzeba też przymknąć oko na sprzedawców, którzy kursują tam i z powrotem, oferując różne przekąski. I na ludzi, którzy otaczają nas wszędzie. Bierzemy pościel od ‘wagonowego’ i do spania. Wiele pociągów jest nocnych. Nad ranem dojeżdzamy do celu.

046a006

Jesteśmy w Kadżuracho. Pośrodku niczego. Bardziej wioska niż miasto. Choć postawili tuż za wioską wielkie, świecące lotnisko, które nie funkcjonuje. Dziwy, o dziwy indyjskie. Co takiego robimy w tej dziurze? Otóż w Kadżuracho jest kompleks pięknych świątyń, pobudowanych w wiekach IX do XII.

Kompleks dzieli się na dwie grupy. Wschodnia i Zachodnia. Do wschodniej trzeba dojechać rikszą i są bardziej ubogie, ale jak się ma prawie dwa pełne dni to warto i te zobaczyć.

047a003

047a008

047a009

047a004

047a005

047b006

047a006

W hinduskich świątyniach, podobnie jak w meczetach i pewnie wszędzie w Azji, ściąga się obuwie przed wejściem. W Europie by to nie przeszło. Kamienie zimne, ludzie by padali jak muchy z przeziębienia, chodząc po zimnej posadzce.

047b007

047a010

047a011

047a012

047a013

047a014

047a015

047a016

047a017

047a018

047a019

I ostatnie ujęcia. Zachód Słońca. Przedziwna poświata powstała. Indyjskie dziwy, oj dziwy.

047a020

Świątynie wschodnie można na dobrą sprawę sobie odpuścić. Wszystko co tam było zobaczymy w świątyniach Zachodnich, które są lepiej zachowane, bardziej kompaktowo położone, i dodatkowo mają nieprzyzwoite rzeźby. Przechodzimy zatem do części drugiej – grupa świątyń Zachodnich. Kto nie ma 18 lat to musi patrzeć przez palce. Zaczynamy od 4 zdjęcia.

047b008

047a041

047a021

047a022

047a023

047a024

047a025

Całe ściany są pokryte rzeźbamy. Robi wrażenie. Dużo motywów się powtarza. Wygląda jakby odchodziła tutaj w X wieku masowa produkcja z rzeźbami. Jednynie rzeźby bożków i erotyczne są pojedyncze. Te z bogami są duże i łatwo zauważalne. Te z Kamasutry trzeba wyszukiwać, jakby specjalnie ktoś je powstawiał pomiędzy pozostałe. Zatem łazimy i szukamy.

047a026

047a027

047a028

047a039

047a029

047a030

047a031

Nie wiadomo ile jest tych pikantnych rzeźb. Opcja znajdź je wszystkie nie wchodzi zatem w grę. Poddajemy się po jakimś czasie. Słońce chyli się ku horyzontowi, więc pstrykamy jeszcze kilka fotek i przymierzamy się do wyjścia.

047a032

047a033

047a034

047a035

047a036

047a037

I jeszcze same świątynie. Tak się zaaferowaliśmy w poszukiwanie ciekawych płaskorzeźb, że całkiem zapomnieliśmy sfotografować świątynie. Przyznać trzeba, że dobrze się prezentują z dalsza.

047a042

047a043

047a044

047a045

047a047

047a048

I to już tyle. 1000letnia kamasutra wykuta w kamieniu. Fajne miejsce.

Jeszcze z kącika elektryka. W Indiach zawsze w pokoju jest ‘panel sterowania’ – wszystkie włączniki w jednym miejscu. Ten poniżej jest jeszcze mało rozbudowany. Włączniki do światła w pokoju, w łazience, do gniazdka, do wiatraka, i nawet pokrętło prędkości do wiatraka. Dziwy.

047b004

Gniezdka to kolejna zagadka. Nie wiem na jakie wtyczki są projektowane. Nasze polskie działają, choć czasem trzeba kombinować.

047b005

Dział żywieniowy. Warzywne curry, i paner butter masala curry. Plus oszukany chleb Nan. W restauracji zawsze wam powiedzą, że mogą zrobić każdą potrawę o jaką zapytacie. Podadzą wam coś zupełnie innego, wierząc, że biały człowiek się nie zna i nie będzie wybrzydzał. Faktycznie machneliśmy ręką na to, że to zupełnie nie taki chleb miał być. Zjedliśmy.

047a001

Thali – czyli wszystkiego po trochu. Popularne na śniadanie i lancz.

047b002

Na słodyczach zupełnie się nie znają w tej części świata. Do czekolady dodają jakieś chemiczne pierdoły, żeby nie topniała w tych upałach. Niedobra czekolada. Na zdjęciu hinduski słodycz. Gulab Jamun. Słodkie, lukrowe, słodkie. Praktycznie sam cukier. Trzeba zapijać niesłodzoną herbatą, żeby przeżyć.

047b001

Wyjężdzamy z Kadżuracho. Świątynie fajne, ale absolutnie nie ma nic poza nimi w wiosce. Kolejnym nocnym pociągiem pędzimy do Varanasi. Po Taj Mahal to zapewne drugie obowiązkowe miejsce do odwiedzenia w Indiach. Święte miejsce dla Hindusów. Miejsce, gdzie każdy szanujący się Hindus chce zostać spalony po śmierci. I rzucony do Gangesu. Takie miejsce. Dziwy, oj dziwy. Hinduskie. Zobaczycie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *