Varanasi Ganga Style

Jedno z najstarszych zamieszkanych osiedli ludzkich na Świecie – Varanasi. Najświętsze miejsce dla wyznawców hinduizmu. Do tego miasta pielgrzymują w tysiącach, by zanurzyć się w Gangesie, pomodlić nad Gangesem, to tutaj chcą dokonać swojego żywota, zostać spalonym i wrzuconym do rzeki. Wszystko kręci się wokół niej. Ganges – rzeka-matka dla Indii. Trzeba przyznać, że w zestawieniu z Ghatami (nadbrzeżnymi schodami) robi imponujące wrażenie. Imponujące i fotogeniczne miejsce.

048a001

048a002

048a005

Najlepszy sposób obejrzenia sobie wszystkich ghatów, i chyba zarazem najpopularniejszy wśród turystów, to popłynąć łodzią. Co też czynimy. Ghatów jest, podobno, 87. Nie liczyłem, ale przyznaję, że jest ich dużo. Będąc na jednym końcu, ciężko wypatrzeć gdzie jest ostatni ghat na drugim końcu. W większości wykorzystywane są do rytualnych kąpieli, kilka do modlitw, i kremacji zwłok. Przyznaję, że spodziwałem się znacznie większej ilości palonych zwłok, biorąc pod uwagę populację Indii, a okazało się, że, podczas naszego pobytu, palono tylko na 2 ghatach i tylko kilka zwłok. Jeden z nich poniżej.

048a006

Wieczorem na jednym z Ghatów, o prostej nazwie: Dashashwamedh, odbywają się rytualne modły Puja. Tam płyniemy. Mijamy sobie kolejne spokojne ghaty.

048a007

Na miejscu zaparkowane jest już ze sto łódek. Przybywamy dość późno, więc na miejsce w pierwszych rzędzie łódek nie mamy co liczyć. I tutaj nie mogło zabraknąć dzikiego kapitalizmu. Po łódkach skaczą sprzedawcy herbaty, kwiatów, i świec-łódeczek do puszczania na wodzie. Najgroźniejsi są sprzedawcy herbaty, skaczący z wielkim, gorącym czajnikiem z łódki na łódkę.

048a008

048a010

Rytuał – Puja, trwa jakieś 20 minut, gdzie kilku młodych mnichów (a może kapłanów) wymachuje różnego rodzaju lampionami. Wielce ciekawe.

048a011

048a014

Na ghacie obok, młody mniszek (a może kapłanik) ćwiczy ceremonię pod okiem starego mistrza (mnicha, a może kapłana).

048a015

Ceremonia kończy się i momentalnie zaczyna się masowa ‘ewakuacja’. Wszyscy wracają do hoteli.

048a017

Do Gangesu jeszcze wrócimy. Tymczasem wyjdziemy na miasto. Ghaty są czarujące, ale wystarczy oddalić się na kilka kroków od rzeki, by dobitnie sobie przypomnieć, że jesteśmy w Indiach. W zatłoczonym, krzyczącym, rozpędzonym mieście. Ulice Varanasi.

048a051

048a052

048a053

048a054

048a055

048a056

048a057

048a058

048a059

048a061

Varanasi znane jest (podobno, bo ja tego nie wiedziałem) z produkcji jedwabiu. W muzłumańskiej dzielnicy. Tam zawędrowaliśmy.

048a062

048a063

048a064

Incrdible India – Fatman Road. Trochę to chyba obraża puszystych, nie?

048a066

Tata Nano – auto, które miało podbić europejski rynek, ale chyba nie przeszło testów zderzeniowych. Tutaj reklamuje się przed uniwersytetem.

048b010

Nie cieszy się jednak wzięciem. Królują dwuślady.

048a092

Święte miasto to i nie mogło zabraknąć świątyń.

048a088

Święta krowa, kumpela Sziwy, której trzeba szeptać swoje pragnienia na ucho. I nie ważne, że jest to tylko posąg. Posąg słucha.

048b011

048a091

048a094

A to panowie od robienia kropek na czole. Tylko trzeba złożyć datek do miseczki, co oczywiste.

048a096

048a093

048a089

048a090

048a087

Varanasi jest piekielnie fotogeniczne, dużo wyszło fotek, więc będzie część 2 z tego miasta. Uliczek mamy dość, szumi nam w uszach od klaksonów. Wrócimy nad Ganges. Tu jest spokojniej, i ciekawiej.

2 komentarze

  1. Niesamowite miejsce ale chyba chodziłabym tam w masce i może jakimś kombinezonie ochronnym. Co ważne jesc tam niekoniecznie aż dziw ,że przeżyliscie i to najbardziej cieszy .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *