Varanasi Ganga Style 2

Varanasi Part 2. Tu jest tak fotogenicznie, że wyszły mi dwa wpisy. Jak ktoś ma chorobę morską, chorobę rzeczną, czy nie lubi wody, nie lubi ludzi, nie lubi nas, nie lubi Indii, etc. to może sobie ten wpis odpuścić. By my znów będziemy pływać łodzią. Znów po Gangesie. Tym razem o poranku przyjrzymy się ghatom. Ruszamy jeszcze przed świtem. Ghaty budzą się do życia.

048a022

048a018

Poranne światło ukazuje ghaty zupełnie inaczej, niż nocne. Chaotyczna zabudowa, śmieci pływające w wodzie, muł osiadły na schodach. Wiele detali które umknęły nam podczas nocnej eskapady, teraz ‘wypływa na powierzchnię’. Nadal jednak jest to fascynujące miejsce. Perfekcyjne na obserwację ludzi. Myjących, piorących, modlących, kremujących, medytujących. Już teraz dzieje się tu dużo, a jest 5 rano. W Europie to się śpi o tej porze. No, chyba, że rozwozi się chleb z piekarni, albo prasę do sklepów.

048a021

048a019

048a023

048a030

048a028

 

048a026

048a024

Kremowanie ludzi to ciężki kawał chleba. Trzeba palić ich od świtu do nocy. Bogaci drewnem, przez wiele godzin są opalani. Dla biednych postawiono normalne, tj. pewnie gazowe, krematorium. Szybko i sprawnie.

048a037

048a034

Wschód Słońca nad Gangesem. Relgijny nie jestem, ale muszę przyznać, że ma jakiś czar, i modlący się do Słońca ludzie mnie nie dziwią.

048a033

Priority seats. Indian Style.

048a038

048a044

048a043

048a042

048a041

048a040

048a045

048a050

A tu mistrzowie kapitalizmu. Milton Friedman byłby z nich dumny. Oferują błyskawiczne odbitki sfotografowanym ludziom, którzy dokonują rytualnego obmycia w Gangesie. Nawet nie czekają, aż ci ludzie wyjdą z wody. Ba, czasem nawet nie czekają, aż otworzą oczy po zanurzeniu!

048a049

048a048

Ostatnia fotka z łodzi.

048a046

Na mieście chaos, klaksony, i wszechobecna hinduska paranoja, jak wiecie z poprzedniego wpisu. Wolimy zatem skupić się na zwiedzaniu ghatów. Były ghaty z łodzi. Teraz będą z pozycji piechura. Najlepsze światło o poranku.

048b009

d048b003

Nasz kolejny wschód Słońca nad Gangesem. Good morning Varanasi!

048a067

048a068

048a070

048a071

048b004

048a072

048b003

048a073

048a075

048a076

048b007

048b008

Ganges, jak widać, do najczystszych rzek nie należy. Pamiętam, że czytałem gdzieś, z rok, dwa temu, że Modi, obecny premier Indii, zapowiedział wielką akcję oczyszczania Gangesu. Nie wiem, ile im się udało osiągnąć od ogłoszenia programu. Jeśli dużo to boję się dowiedzieć, jak wyglądał Ganges parę lat temu. Coś mi się jadnak zdaje, że Modi i współplemieńcy się nie popisali w tym temacie. Zgodnie z  powszechną w Indiach zasadą: śmieć na ziemi, w wodzie, nie jest moim śmieciem, ani problemem.

048a079

W Hinduizmie mają tych śmiesznych przebierańców. Chyba mnichów. Można sobie z nimi zrobić zdjęcie. Oczywiście nic za darmo. Datek jest wymagany. Dziwnym trafem ci mnisi zamiast medytować gdzieś w pustelniach to głównie kręcą się w turystycznych miejscach, gdzie mogą nieźle na datkach zarobić. Nawet nie trzeba go prosić o zdjęcie. Sami przychodzą. Odbębniliśmy po jednym foto z przebierańcem. Później trzeba było się już zawsze od nich opędzać, jak od much.

048a080

048a081

048a082

048a083

048a084

048a085

048a086

Varanasi to mój zdecydowany faworyt w Indiach. Właściwie to ghaty nad Gangesem. Reszta miasta jest taka sama jak wszędzie indziej w Indiach. Takie samo życie toczy się na ulicach Delhi, Agry, jak i Varanasi. To ghaty czynią z tego miasta, tak magiczne miejsce. Można by tu siedzieć z aparatem i pstrykać fotki w nieskończoność, tyle dziwnych, i dla nas, białych ludzi, fascynujących rzeczy dzieje się na ghatach. Życie podróżnika to jednak ciągłe wybory. Czasem trzeba podjąć ciężką decyzję, wsiąść w opóźniony o 9 godzin pociąg i jechać dalej. Przed nami 24 godziny w pociągu. Wariacko jedziemy do dżungli. Do małej wioski Małlylong.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *