Jaipur Pustynie, Forty, Radżastany

Samolot z Kathmandu do Delhi, krótka noc w stolicy, i następnego dnia pociąg do Jaipur (Dżajpur). Przybywamy do osławionego Radżastanu, kraju pustyń i fortów. Wiele zachwytów słyszeliśmy po drodze – Radżastan trzeba odwiedzić – mówią wszyscy. Radżastan piękny – zachwyty padają. To i jesteśmy. Trzecie miasto Złotego Trójkąta. Zwiedziliśmy Delhi, i Taj Mahal. Jaipur to ostatnie miasto z tegoż trójkąta. Klimat półpustynny i pustynny, podaje wikipedia. Jak pustynia to ludzi mniej powinno być, tak sobie myślę. Nic bardziej mylnego – Indie, tu wszędzie ludzi napakowane pod kurek. Rzadkość to wielka zrobić zdjęcie bez tubylców. Udało się jedno. Pałac na wodzie. Zamknięty dla turystów.

055a025

Radżastan to forty. Grzechem byłoby nie zobaczyć ich na własne oczy. W Jaipurze mamy XVI wieczny Amber Fort.

055a010

055a011

055a012

Z zewnątrz prezentuje się przyzwoicie. Trzeba tylko przymknąć oko na tłumy ludzi. Wycieczki szkolne. Czekać cierpliwie, aż przejdą, aż wyjdą z kadru. I patrzeć przed siebie, mijając natrętów sprzedawców. Jak im człek nie patrzy w oczy to szybko się poddają, może tylko z raz zawołają za wami: ‘hello, my friend’. Aha i nie odzywać się do nich, pod żadnym pozorem. Taka porada ode mnie.

I jeszcze jedno zdjęcie bez ludzi. Szczęście mnie dzisiaj nie opuszcza.

055a014

Mieliśmy jechać na słoniach, ale Ania się rozchorowała, więc z przejażdżki wyszły nici. Może i dobrze, bo patrząc, jak te biedne stworzenia, w 40kilku stopniowym upale, muszą wwozić turystów do fortu, robi się przykro człowiekowi. Nie będziemy wspierać takiej turystyki.

055a016

W środku jest biednie. Gołe ściany. Wszystkie pomieszczenia puste. Co było do zrabowania, już dawno zostało zrabowane. Choć pewnie nie zrabowane, a raczej maharadża przeniósł wszystko do swojej nowej siedziby. Kto to wie. Jest biednie i już. Plus mamy typowy przykład indyjskiego dbania o zabytki – niszczeje wszystko szybciej niż to remontują. Żal patrzeć, zwłaszcza, że te 100-200 lat temu w czasach świetności musiał być imponującym budynkiem. Dzisiaj imponuje tylko rozmiarem.

055a017

055a015

055a018

055a019

055a020

Szczegóły uderzają po ochach, niczym piksle w starych grach. Odmalowanie ścian a’la Jasio z 6-latków, łatanie dziury w drzwiach, a’la ślepy cieśla po kilku głębszych. Fuszerka, prowizorka na każdym kroku. Biorąc pod uwagę, że to główny zabytek w tym mieście to zakrawa na kpinę, ale po odwiedzinach w innych miejscowościach przywykliśmy już do takich widoków. Indie tu wszystko jest możliwe. Tak mówią. Nie wspominają, że wiele rzeczy jest jednak mało prawdopodobne. Jak na przykład dobrze utrzymany zabytek, albo brak ludzi na ulicach. Widział kto to w Indiach? Dla was porada. Lepiej zwiedzając zabytki w Indiach zachowaj dystans. Dobrze prezentują się tylko z daleka. Szkoda kasy na bilety, jedynie Taj Mahal jest warty wydania kasy.

055a023

Wiele razy byłem proszony o zdjęcie. Przygotujcie się na to. Ludzie chcą być na zdjęciach. Nie rozwikłałem tej zagadki – dlaczego. Chcą i już. A ja potem musze ich kasować – klik klik, znikają. Dzięki wam, Japońskie megamózgi, za cyfrową fotografię. Klik, klik.

055a024

Birla Mandir – ‘świeża’ świątynia zbudowana w dopiero 1988, z pieniędzy firmy Aditya Birla Group. W Indiach działa dużo potężnych, wielkich, rodzinnych korporacji, np. wyżej wymieniona należąca do rodziny Birla. Jak widać firmy te nie mają czasem co robić z kasą, i sobie walną taki boski przybytek. Nieopodal ludzie mogą umierać z głodu, a tu sobie stawiają takie marmurowe cuda. Nigdy nie zrozumiem, czemu logika nie dociera pod strzechy. Nawet pod pałacowe dachy nie trafia.

055a005

055a006

055b003

055a007

055b005

Lecimy dalej. Kolejny zabytek w prywatnych rękach. Ten należy do maharadży, który przeprowadził się tutaj z fortu Amber. Fort niszczeje, bo nikt nie wykłada na jego utrzymanie pieniędzy, pałac ma się dobrze, bo maharadża płaci.

055a026

055a027

055a028

055a029

055a030

055a031

Pałac Wiatrów, właściwie jest częścią Pałacu Maharadży, Pałacu Miejskiego. Jak zwał, tak zwał – zbudowany w XVIII w., dla paniuś z dworu, żeby mogły oglądać procesje na ulicy, bądąc niewidoczne dla pospulstwa z dołu. Trochę tych paniuś było, pięć pięter pełne okien.

055a036

Jaipur ma jeszcze kilka miejsc, które niby należy odwiedzić. Jantar Mantar – na zdjęciach wygląda identycznie jak ten z Delhi, więc nie widziałem powodu, żeby ponownie takie miejsce odwiedzać. Są jeszcze ze dwa forty, mniejsze i mniej zachęcające. Odrzucone. Jest zoo, odpada. Pokręćmy się lepiej po uliacach miasta.

055a043

055a044

‘Który mój? Którym wracać do domu?’ – niełatwo odnaleźć swój rower na parkingu. Dobrze, że tutaj nie piją, bo po pijaku to byłoby całkiem niemożliwe.

055a041

055a042

055a039

055a032

Kupno Sari to nie lada wydarzenie tamiflu for kids.

055a045

055a046

055a047

Stoisko rybno-kurze. Kury świeże, dla ryb gwarancji nie ma.

055a009

055a008

Uliczne jedzenie Jaipur style.

055a033

055a034

055a035

Tym razem wybrałem MacDonalda, ku uciesze siedzącej na ławce przed wejściem kapitalistycznej amerykańskiej świni-klauna.

055a037

055a038

Tyle z Jaipuru. Jeszcze tylko poster z hotelu z Wielce NieZnanym Nagim Panem Joginem. Taki lokalny folklor.

055b002

Radżastanowy przystanek numer 1 odfajkowany. Ania była chora, zwiedziałem głównie sam. Zwiedzałem, ale jakoś się nie zachwyciłem. Brakło świeżości. Jedziemy dalej. Spróbujemy w Jodhpur (Dżodpur), kolejnym miejscu, które obiecują, że będzie fantastyczne. Wierzyć się nie chce. Jedziemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *