Perth Metropolia w sosie Słodko-Kwaśnym

Pierwszy wpis z Australii był z wyspy Rotnest, a teraz przechodzimy już do dania głównego – Perth. Nasze pierwsze miasto na antypodach. Kraj kangurów przoduje w rankingach typu ‘Najlepsze miejsce do życia’, więc wielce ciekawi, czy faktycznie jest tak fajoszkowo, jak piszą. Perth zaczynamy.

060c002

060c006

Choć do Stanów Zjednoczonych jeszcze nie dotarliśmy, to Perth sprawia, że czujemy się jakbyśmy już tam byli. Potężne przedmieścia, ciągnące się kilometrami, napakowane domkami. Wieżowce, a właściwie biurowce, tylko w ścisłym centrum. Szerokie, wielopasmowe ulice. Wszystko to niczym pocztówka z USA, a nie Australia. Najwidoczniej, w obecnych czasach, wpływy Wielkiego Brata zza Pacyfiku, są dużo, dużo większe niż Korony Brytyjskiej.

060c001

060c017

060d003

060d002

060c018

060c019

060c003

Udało się zrobić kilka fotek, ale Perth, choć jest miastem przyjemnym, i nowoczesnym, to brakuje tutaj zabytków na większą skalę, a same ulice nie są aż takie fotogeniczne. Decydujemy się zatem na spotkanie z przyrodą – idziemy do parku, pooglądać tutejsze roślinki. Dział florofaunistyczny.

060c004

060c005

060c007

060c008

060c009

060c010

060c011

060c012

060c013

060c014

Szukanie zabytków nie idzie najlepiej w mieście bez zabytków. Po parku, meldujemy się w porcie, w Fremantle.

060c020

060c027

Czemu by nie wcisnąć swoich czterech liter do łodzi podwodnej, skoro już stoi i można pooglądać. Taka łódź podwodna, choć ma ledwo 40lat, to już jest eksponatem muzealnym.

060d005

060d006

Okręt fajny, całe muzeum morskie fajne.

060d007

060c021

Taki tam żarcik. Ciekawe czy śmieszy Aborygenów?

060d004

Aberdeen nas prześladuje.

060c022

060c023

Muzeum marynarki jest fajne, ale jeszcze lepsze jest położone nieopodal muzeum wraków. Choć nie mamy ani jednego zdjęcia, to polecamy. Nadgoniłem swoje braki w wiedzy o czasach kolonialnych. Okazuje się, że Holendrzy pływali tutaj na 100lat przed Brytyjczykami, w XVIIw, skracając sobie drogę do swoich posiadłości w Azji, od Przylądka Dobrej Nadziei, siuu… płynęli prosto wzdłuż równoleżnika,a przed Australią skręcali na północ. Problem w tym, że czasem się mylili w obliczeniach i walili statkami prosto o brzeg Australii, a właściwie o brzeg Nowej Holandii, bo tak ją nazywali. Niewdzięczna ta Nowa Holandia, klnęli na nią, i starali się unikać. I tak mamy dzisiaj Australię, pod rządami Królowej Brytyjskiej, a mogliśmy mieć Nową Holandię, pod butem Holendrów.

Mogliśmy mieć holenderskie sery, wafle, mielone z sosem jus, jakieś ciekawe dania. A tak mamy Fish&Chips (Ryba i Fryty), potomkowie synów Albionu nie przeżyliby bez tej tradycyjnej potrawy. W jadłodajni podwieszony pod sufitem kajak z mrożącą krew w żyłach opowieścią o ataku rekina na polskiego imigranta!

060d008

060c024

Akwarium nad pisuarami – me like it!

060c026

Too much Colour!

060c028

W Fremantle udaje się znaleźć kilka budynków, które mają już te 100 lat, więc są najstarsze na tym lądzie.

060c029

060c030

Jak wiadomo, Australia, była kolonią karną. Zsyłano tutaj przestępców średniego formatu. Tych większego wieszano od razu w Anglii, tych małych resocjalizowano też na miejscu. Wszystkie te ‘wiekowe’, czyli 100letnie budynki pobudował nie kto inny, a właśnie skazańcy. Włącznie z więzieniem. Kiedyś brakowało rąk do pracy, ale to było w czasach przed kapitalizmem. Teraz rąk do pracy nie brakuje, a więźniowie mogą spokojnie grać na konsolach, ćwiczyć na siłowniach, etc.

060c031

060c032

060c033

060c034

I jeszcze zdjęcia bohaterów na koniec.

060c015

060d001

Perth okazuje się dla nas metropolią w sosie słodko-kwaśnym. Słodko, bo świeci Słońce, są plaże, i po pracy, można sobie wskoczyć do oceanu z deską serfingową. Miasto ma wyluzowanych mieszkańców, i możemy sobie wyobrazić, że można tu prowadzić łatwe, bezproblemowe życie. Kwaśny smak, bo brakuje mu jednak ‘duszy’, które mają europejskie miasta, brakuje bycia otoczonym tymi wiekowymi budynkami.  Daleko wszędzie, a zwłaszcza do Europy, woda w oceanie słona, a na deskach serfingowych nie umiemy nic robić. Tak więc, jest fajnie, ale czy to ten obiecany raj na Ziemi? Neee…..

Z Perth mieliśmy jechać dalej wypożyczonym kamperem, gdzieś na wschód, korzystając z ofert Relokacji. Naczytaliśmy się, że to najtańszy i najlepszy sposób podróżowania po Australii. Niestety, nie wzieliśmy pod uwagę, że podlegamy wtedy kaprysom bogini Fortuny, i czekać trzeba na pojawienie się takiej oferty. Nie doczekaliśmy się w Perth. Wszystko, co chcemy zobaczyć i tak jest na wschodnim wybrzeżu, więc rezerwujemy bilety lotnicze, pakujemy dobytek i ruszamy dalej. Do Cairns. Do Wielkiej Rafy Koralowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *