Sydney Most, Opera i Kosmopolityka

Jej, jej, jej… jesteśmy w Sydney. Nie mogło być inaczej. Pierwsze co człowiek robi, to biegnie do portu, obejrzeć most i operę. Biegniemy i my.

064a008

064a006

064a013

Ikona kraju Kangurów wygląda super. Mogłaby być większa, bo taka się zdaje na zdjęciach i filmach, ale być może, że ten olbrzymi wycieczkowiec zaburza postrzeganie proporcji.

W Australii sezon wakacyjny. Studenci mają wolne, co wykorzystujemy i zatrzymujemy się w akademiku. Nie ustaliłem, czy to normalny akademik, czy też dla zamożniejszych dzieciaków, ale przyznać muszę, że w takim chciałoby się mieszkać. Duży 2 osobowy pokój z łazienką, na parterze basen, sala jadalno-telewizyjna z gigantycznym TV, niezłym sprzętem grającym i jeszcze konsolą. Wszystko cacy, ale trochę bez kliamtu. Karaluchów nie ma, klimatu nie ma.

Auto oddane, zameldowani w hostelu-akademiku, możemy ruszać na miasto.

064a001

064a004

064a005

064a007

064a009

064a010

064a011

064a012

064a014

064a045

Potomkowie Brytyjczyków. Nie mogło być inaczej. Piątek wieczór, puby pełne podchmielonych białasów.

064a015

064a016

064a017

064a018

Opera robi wrażenie, ale mnie bardziej rusza Most. 1149 metrów długości, 1932 rok ukończenia, 49 metrów pod mostem, 8 lini samochodowych, 2 kolejowe. I nieznana mi ilość ludzi którzy skoczyli z mostu. Musiało być dużo, bo dzisiaj pełno drutów kolczastych i ochroniarzy.

064a019

Z mostu lepiej widać.

064a020

064a021

064a022

064a023

Każdy most ma dwa końce, chyba że zwodzony to ma 4. W każym razie na drugim końcu mostu można podziwiać piękną panoramę miasta. I opera, i most, i wieżowce, i jeszcze jakieś statki gratis. No i zachodzące Słońce. Miód Malina.

064a024

064a025

064a026

064a027

064a028

Dzięki naszemu blogu (blogowi?) będziecie mogli poczuć magię Świąt po raz kolejny. Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta, lalalala….

064a054

064a055

064a056

Choć coraz więcej i więcej Azjatów mieszka w Australii (zwłaszcza pełno ich na ulicach Sydney), to kulturowo wciąż niepodzielnie rządzi tutaj Wielki Brat. Niby Australia, a jak USA.

064a030

Aborygeni nie prezentują się zbyt ciekawie. Większość wygląda i żyje jak menele. Historia podbojów angielskich, choćby się zarzekali, że tak nie było, to jednak historia pełna nierówności, wykorzystywania i niszczenia rdzennej ludności. Nie będziemy wam zawracać głowy takimi rzeczami. Mamy dla was w zamian innego rdzennego mieszkańca, któremu odebrano ląd, i biedny musi mieszkać w parku. Nawet odzienia nie ma. Wspomóżmy go finansowo. Jak ktoś chce przelać datek to podam numer konta. Piszcie. Nie zostawcie stworka bez odzienia na zimę!

064a057

064a060

Bondi Beach. Miejska plaża w Sydney. Pierwsza plaża w Australii, która jest zawalona ludźmi. Możemy dzięki temu popodglądać plażujących mieszczuchów.

064a031

064a032

064a034

064a035

064a037

Sydney ma promy. Gdzie promy , tak okazja, żeby podziwiać miasto z wody. Czyli, gdzie promy tam i my.

064a038

064a039

064a040

064a041

064a042

064a043

064a046

064a047

064a048

I jeszcze kilka zdjęć Opery i Mostu, bo piękne, fotogeniczne to twory. Z innej perspektywy tym razem.

064a051

064a052

064a053

Sydney prezentuje się naprawdę ładnie. Z australijskich miast, które dane nam było obejrzeć, wypada najlepiej. Choć trzeba przyznać, że jego fotogeniczność i ładność ogranicza się głównie do zatoki, obszarów przymostowo-operowych. Wystarczy kilka kroków zrobić poza ten obszar i znów jesteśmy w mieście. W kosmopolitycznym mieście, które mogłoby być wszędzie. Mogłoby być tutaj, mogłoby być na drugim wybrzeżu, a mogłoby być w Stanach. Mieście ładnym i przyjemnym, ale bez duszy. Lepiej zatem trzymać się portu, zatoki i cieszyć oko widokiem Opery z Mostem i wieżowcami.

My jedziemy dalej. Jedziemy do Melbourne, spędzić Wigilię w polsko-kosmopolitycznym towarzystwie. Będą pierogi, ale będą i krewetki, i poncz będziemy sączyć. Już w kolejnym wpisie.

3 komentarze

  1. To się naoglądałam Opery i nie tylko .Zdjęcia i w dzień i w nocy więc wyobrażenie … już mam .Tylko polecieć i potwierdzić .Zdjęcia – juz nie będę sie powtarzać ale brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *