Melbourne Polaczkowo Małe

Melbourne Świąteczne. Docieramy tuż przed Wigilią. Wypada Święta spędzić w klimacie, choć trochę dającym namiastkę polskich świąt. Będąc jeszcze w Sydney robimy gorączkowe poszukiwania na couchsurfingu. Czy w Melbourne są jacyś Polacy, którzy przygarnęliby nas na Święta? Okazuje się, że tak! Natalia zaprasza nas do siebie. Jesteśmy uratowani!

Jest prawdziwa sztuczna choinka, z nieprawdziwą palmą za oknem (bo to akurat paproć). Jest 30 stopni w cieniu, jest świątecznie.

065b002

Faceci zajmują się przygotowaniem duchowym, grając w bilarda i pijąc piwo, a dziewczynom przypadło zadanie przygotowania strony materialnej, znaczy się potraw wigilijnych. Zadanie trudne, z racji braku składników, np. karpia. Ale i bez karpia wywiązały się pięknie z zadania. Nasz wigilijny stół. Pierogi, krewetki, sałatki, szynki i sery. I duża ilość ponchu, którego było tak dużo, że nie zmieścił się na zdjęciu.

065b005

065b004

065b003

065b006

Wigilia wigilją, objedliśmy się po kurek, więc wypada wyjśc na miasto i spalić kalorie. Melbourne świąteczno-grafitowe.

065b001

065a033

065a035

065a037

Melbourne świąteczno-zakupowe. Zupełnie zapomniałem, że w angielskich krainach, jest Boxing Day, i zaczynają się wyprzedaże. Na mieście szaleństwo. Ludzie biegają, kupują, i kupują, i kupują… i niektórzy już nie mają siły nosić reklamówek, reklamówki ich przygniatają, umierają na ulicach, tak się opkupili. My do tego wariactwa przyłączyć się nie damy rady. Plecaki 55l stanowią cały nasz dobytek. Chlip chlip. Następnym razem.

065a001

065a014

065a018

065a017

065a016

065a002

065a006

065a004

065a008

065a010

065a012

065a009

Melbourne wieżowcowo-drzewne. Mój ulubieniec to ten mały wieżowiec w samym centrum, który paczy… paczy…

065a028

Melborune nadbrzeżno-relaksacyjne. Jak pozostałe miasta w kraju kangurów, i tutaj ulice i przestrzeń publiczna są zadbane. Przyjemnie się tu spaceruje.

065a025

065a024

065a023

065a021

Australia buduje swój dobrobyt na imgrantach. Tak to bynajmniej wygląda w moich oczach. Jak pozostałe kolonie brytyjskie stworzona została przez imigrantów, i obecnie zachęca ich do zamieszkania. Nie bez podstaw. Nie inaczej. Chodzi o kasę. Wszystko zdaje się tu nowe. Kolejne przedmieścia buduje się dla nowo przybyłych. Kolejne drogi, kolejne szkoły. A że buduje się płasko (same domy) to ceny od lat idą w górę. Boom trwa. Póki imigranci napływają, póty kasa wpada do rąk bogatych białasów, i nawet orkiestra gra i tytanic płynie. Wszystko ma swoją cenę. Napływają masy Azjatów. Już teraz na ulicach więcej tu skośnookich niż Białych. Gadają po chińsku, oglądają na telefonach skośne znaczki. Zdaje się, że i tutaj integracja nie do końca wychodzi. Na zdjęciach poniżej to co można zaobserwować wszędzie – grupki rasowe. Azjaci w swoim gronie, biali z białymi, jeszcze inni swoją grupkę tworzą. Niby jeden naród, a jednak osobno. Póki co orkiertra gra…

065a022

065a020

Wracamy na Ziemię. Do Polaczkowa. Mieliśmy polską Wigilię, w bonusie trafiliśmy jeszcze na polski festiwal PolArt. Polski folklor, polskie grupy taneczne, polski język wszędzie, i stoiska z polskim jedzeniem i suwenirami, i to wszystko na głównym placu w Melbourne w okresie świątecznym! Objadamy się pierogami, oglądamy tańce, pijemy Żywca za 5dolarów. Polonia w Australii ładnie, nostalgicznie pielęgnuje polskość. Miło na to popatrzeć. A Żywiec nie powinien tyle kosztować.

065a032

065a030

065a029

Nasz ulubiony ‘Polak’.

065a031

Nie mogło zabraknąć jakiegoś australijskiego stworka.  Tym razem ze skrzydłami będzie stworek. Wstydliwa papuga.

065a027

065a026

Kończymy z Melbourne. Ostatnie miasto w  Australii, i przedostatni nasz przystanek. Jak pozostałe miasta, jest tu ładnie i przyjemnie. Mieszkać tu jednak na stałe? Jak i u nas młodzi muszą parać się bidapracami, brać horrendalne kredyty na mieszkanie, albo wynajmować całe życie, godzinami trzeba jechać przez przedmieśca by dotrzeć do pracy. I tutaj latają komary, i tutaj może nas coś ugryźć w pupę. I jeszcze do dobrego Starego Świata tak daleko. To chyba nie dla nas.

W kolejnym odcinku: robimy jeszcze jeden wypad – wycieczkę drogą Great Ocean Road. Religijnie będzie wielce – zobaczymy 12 apostołów. Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *