Christchurch Mordor Plus Mazda

Dotarliśmy do krainy Kiwi i Mordoru! Nowa Zelandia wita nas ostrym deszczem, wiatrem, i temperaturą w okolicach 10stopni. W środku tutejszego lata. Po pobycie w słonecznej, gorącej Australii to szok dla plażowiczów, jakimi się ostatnio staliśmy. Nie ma jednak co narzekać, nie przyjechaliśmy tutaj by się wygrzewać w Słońcu.

066b001

Konkretniej to dotarliśmy do Christchurch, największego miasta południowej wyspy. Najwiękoszego, czyli jakieś 300tys. mieszkańców, choć na ulichach pustki. W mieście o takiej nazwie nie mogło zabraknąc porządnej katedry. Choć może nie taka ona porządna, bo zrobiona z tektury.

066a005

Katedra tekturowa zastępuje tymczasowo katedrę kamienną, oryginalną, której dostało się podczas ostatniego dużego trzęsienia, które nawiedziło Christchurch kilka lat temu.

066a007

Ucierpiała nie tylko katedra, ale i całe miasto. W centrum miasta pełno nowych budowli się stawia, ale jeszcze więcej jest dziur w ziemi, gruzowisk, tymczasowo przerobionych na parkingi. Christchurch ma chyba największą ilość parkingów na świecie. Dziwnie to wszystko wygląda. Trochę miasto widmo. Trochę klimat postapokalipsy.

066a001

066a006

066a008

Między budowlami, które przetrwały trzęsienie, otworzyły się znaczne przestrzenie. Lokalni graficiarze mają pole do popisu.

066a016

066a015

066a011

066a014

066a013

Najstarsza ulica Christchurch. Wszystkie budynki przetrwały trzęsienie – kiedyś to się budowało na lata, nie to co teraz.

066a012

Najfajniejsza i najmłodsza część miasta, to ‘ReStart’. Sklepiki, kawiarenki, restauracje, nawet banki wpakowane w morskie kontenery (Christchurch to miasto portowe), które po trzęsieniu ziemi miały służyć tymczasowo, a przyjęły się na tyle dobrze, że chyba już są atrakcją turystyczną samą w sobie.

066a004

066a003

066a002

Christchurch to jednak dziura. Nie ma się co oszukiwać. Przyszło nam jednak spędzić tu kilka dni, które poświęciliśmy na poszukiwanie auta. Nauczeni doświadczeniem z Australii, już wiemy, że brytyjskich posiadłości zamorskich nie da się inaczej zwiedzać niż posiadając własne 4 kółka. Tzn. da się, ale, nie oszukujmy się, samochodem jest zdecydowanie najłatwiej i do takiego zwiedzania kraj ten jest przystosowany. Oglądamy kilka kamperów, tj. przerobionych van-ów na podróż. Zwykle zdrowo poobijane, zaniedbane i dużo za dużo sobie za nie wołają turyści tacy jak my. Oglądamy też inne. Nasz wybór pada na 7-miejscową 20-letnią dislową Mazdę MPV z 270tys. km na liczniku. ‘Gorący towar’ roku 1996, dzisiaj pierdzi na czarno, kaszle przy porannej pobudce, i ledwo już ciągnie pod górkę. Duchem jednak wciąż młode auto! Wszystko zrobię, tylko mnie nie złomujcie, zdaje się krzyczeć.

067b002

067b003

067b001

Tak więc my, i Mazda ruszamy na podbój nowozelandzkich dróg. Na któymś z polskich blogów czytamy, że drogi w Nowej Zelandii są super. Nieprawda to jest. Choć generalnie są dobre, to i tutaj trafiają się dziury, w wiele miejsc trzeba dojeżdzać szutrem, a w dodatku są idiotyczne ograniczenia, których się wszyscy trzymają. I cała masa kamperów-zawalidróg, które jadą 80tką. A Mazda rwie do przodu!

067b004

067a002

067a001

Nasza pierwsza wycieczka prowadzi nas na pola Rohanu. Skąpane w chmurach.

067b006

067b007

Całe szczęście kolejnego ranka budzimy się i chmury są rozesznięte. Pola Rohanu, czyli teoretycznie jedna z lokalizacji, gdzie Peter Jackson kręcił Władcę Pierścieni. Podobno. Film oglądaliśmy dobre kilka, a może kilkanaście lat temu, więc nie pamiętamy takich rzeczy. Jak wiecie, bądź nie wiecie, Nowa Zelandia przez kilka lat służyła za scenerię do filmów z tolkienowskiego uniwersum. Lokalizacji, takich jak ta, jest znacznie więcej, a prawdziwi fani, mogą się zaopatrzyć w przewodnik z opisanymi wszystkimi miejscami, i zaplanować swoją wycieczkę tak by wszystkie zobaczyć. Prawdziwi fani, znaczy się nie my. My tylko przypadkiem na nie wpadamy.

Podsumowując: przed wami pola Rohanu, góry (zapewne też) Rohanu, góra Sunday, dolina rzeki Mezopotamia (to nie żart), pierwsze owce (uśmiechnięta owieczka), czyste niebo, czysta woda i my.

067a005

067a014

067a013

067a006

067a011

067a010

067a009

067b009

067a007

067a015

Droga długa jest. Nie wiadomo, czy ma kres.

067a018

067a019

067a020

Koniec części pierwszej. Mamy pojazd, i nie zawahamy się go użyć, jak widzicie. Jedziemy dalej. Na południe. Drżyj Nowa Zelandio!

9 komentarze

    • musisz odnalezc jakiegos lokalnego czarodzieja to cie teleportuje. proponuje zaczac poszukiwania w okolicy smoczej jamy. gdzie smoki tam i czarodzieje w posiwesciach fantasy. ^_^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *