Mordor Chmury, Lodowce i Franciszek Józef

Nasza wielka ucieczka z krainy deszczowców zakończyła się tylko częściowym powodzeniem. Nie pada już nam na głowy, ale nadal jesteśmy pod chmurką. Przebiliśmy się przez góry i wylądowaliśmy na zachodnim brzegu południowej wyspy Nowej Zelandii. A tu busz, busz, i brak większych oznak cywilizacji.

073a003

073a001

073a004

073a005

073a006

073a007

073a008

Chwilowy brak opadów wykorzystujemy na odwiedziny u dwóch lodowców. Lodowca Lisa i Franciszka Józefa. Dwa najbardziej popularne wśród turystów lodowce, są zarazem wielce wstydliwymi stworzeniami. Cofają się i cofają. Chowają przed nachalnymi turystami, którzy nic sobie z tego nie robią i dalej łażą pod lodowce. Duże wrażenie robi postawiona na wlocie doliny tablica ze zdjęciem pokazująca, jak wyglądał jeden, czy drugi lodowiec 100 lat temu, gdy fotografia jeszcze raczkowała. Kijem Wisły nie zawrócisz – lodowce chcą topnieć, to sobie topnieją, a wartka rzeczka u podnóża, bijąca chłodem, obrazuje skalę topnienia.

073c001

073c004

073a009

Pielgrzymka do lodowca Lisa przy kiepskiej pogodzie. Strach pomyśleć jak to wygląda w szczycie sezonu w bezchmurny dzień.

073c002

073a010

073a011

Dwuwymiarowy strażnik powstrzymuje nas przed przybiciem ‘piątki’ z lodowcem. Jak w każdym szanującym się brytyjskim kraju, tak i tutaj BHP (Safety First) zeżarło logikę i rozumne myślenie już dawno temu. Pół kilometra od najbliższej skalnej/lodowej ściany, a oni mnie straszą, że coś mi może spaść na głowę. Bez komentarza. Któs mi sprzedał konspiracyją teorię, że Nowa Zelandia ma już dość niskobudżetowych turystów i stawia teraz na tych z grubszym portfelem. I oto okazuje się, że jedyna metoda by zbliżyć się do lodowca, a właściwie na nim wylądować, to lot helikopterem. Kilkusetdolarowy lot. Jej. Biedacy jak my mogą doczłapać tylko do tego punktu i powkurwiać się na hałasujące nad głową latające maszyny. To ja dziękuję. Wolę lodowce w Gruzji, gdzie nikt mnie nie pilnuje, prawie nikogo nie ma, a i lodowiec urody niezgorszej.

073c003

073a012

073a013

Do Franciszka Józefa idziemy już późnym popołudniem. I okazuje się, że ta przypadkowo dobrana pora, to jedyna słuszna pora na taką wycieczkę. Helikoptery kończą dzień, ludzie schodzą z gór, mało kto już idzie w stronę lodowca. Nam to odpowiada.

Cudnej urody jest Franciszek Józef.

073b001

073b002

073b003

073b004

073b005

073b006

I tutaj dwuwymiarowy troll stoi na posterunku.

073b007

Raz dwa trzy – kto nie skacze ten z Gondoru! Jak mnie nie widać na pierwszej fotce to na drugiej jest zbliżenie.

073c006

073c007

073b010

073b011

Kea – górskie oczy Saurona. Nasze ostatnie z nimi spotkanie.

073b012

073b013

Nocka zastała nas przy lodowcach. w pobliskim buszu, gdzie komarów takie zatrzęsienie, że człek ma wrażenie, że Sauron go lubi wystawiać na próbę. I zerka zza gór, czy go czasem nie przeklinamy.

073b014

073b015

Lodowce odhaczone. Kolejna przeprawa przez góry. W drugą stronę, na wschodnie wybrzeże.

073d002

073d003

Przydrożne atrakcje, w postaci kota, i olbrzymiego pączka.

073d001

073e003

073e004

Trochę lepsze przydrożne atrakcje, czyli winnice. Północ południowej wyspy to najbardziej słoneczna część kraju (choć fotki tego nie oddają). Stąd też ktoś wpadł na pomysł lat temu dziesiąt, by założyć tu winnice. Sawinią Blank z tego regionu jest naprawdę pyszny. Mój ulubiony to Brancott Estate. Spróbujcie jak nadarzy się wam okazja. Nam nadarzyła się podjechać do ich winiarnii na degustację.

073e005

073e006

073e007

073e008

073e009

073e010

073d005

073d004

Po kilku kieliszkach, Alkohol Analizer uśmiecha się do nas zieloną buźką i pozwala jechać dalej. No to jedziemy. Został nam tylko jeden wpis z południowej wyspy. Zbadamy północ najpółnocniejszą, z podobno najładniejszą plażą Świata i park narodowy Tasmana, gdzie busz na buszu rośnie. Będzie w miarę płasko, czyli odpoczynek od gór i lodowych krain.

7 komentarze

  1. Lodowce jaki winnice robią wrażenie .Dominik mam pytanie czy ten blog to test na inteligencję ? Następnym razem uprzedź ! Udało mi się wpaść na to , ze Sawinią Blank to Sauvignon Blanc i jeszcze zamiast w… można napisać denerwować – tak jest ładniej.Pozdrawiam i życzę powodzenia .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *