Hobbiton, czyli tam i z powrotem

Hobbiton – przybyliśmy! Prawie jak w domu.

078d001

078d002

078d003

Hobbiton istnieje naprawdę. Potwierdzamy. Zdaje się, że czasy kręcenia pierwszej części Władcy Pierścieni, to ostatni dni gdzie scenografowie byli przydatni w kinematografi. Potem już wszystko komputerowo zaczęto generować, a aktorzy grają w dzisiejszych filmach, na tle zielonych bloków i zielonych płacht. Hobbiton, kilka pagórków, gdzie odtworzono wioskę hobbitów, miejsce które otwiera książki Tolkiena. W filmie pojawia się raptem na kilka sekund. Dzisiaj wydaje się niewiarygodne, że komuś chciało się to miejsce stawiać, robić z takimi detalami te małe domki, ogródki, rozwieszone pranie, mech na płocie, i nawet sztuczne drzewo ze sztucznymi liściami nad domem Bilbo Bagginsa. Niewiarygodne.

078d004

078d008

078d010

078d006

078d007

078d011

078d016

Docieramy do chatki Bilba. To tu Gandalf targał za uszy Bilba i Froda, i tutaj śpiewały krasnoludy, i tutaj magia Tolkiena się zaczyna. Niestety wnętrza tworzono w studio, do domu Bilba wejść się nie da. Tzn da się, ale jest tylko jedno małe pomieszczenie, gołe ściany, taki składzik, gdzie ogrodnicy trzymają sprzęt do pielęgnacji pięknej tolkienowskiej trawy.

078d012

078d014

Hobbiton znajduje się na farmie Pana Farmera, o nazwisku, co go nie pamiętam. Nie wiem też kto zarabia na turystach, ale tak sobie myślę, że Pan Farmer na pewno do biedaków nie należy, z tej okazji, że na jego terenie to pobudowali. Wycieczki ruszają co 15 minut. Autokary pełne turystów, takich jak my, którzy chcą na chwil kilka przenieść się w świat Tolkiena. Szczęśliwie wybieramy pierwszy tour tego dnia, i to my mamy cały Hobbiton dla siebie, i to my wchodzimy innym w kadry! A niech mają śpiochy za swoje. Hie Hie. Tak naprawdę jesteśmy tutaj tak wcześnie tylko dlatego, że nasz ostatni kamping był 10 minut od Hobbitonu. Z turystami byłoby źle, bez ludzi też dziwnie wioska wygląda. Jakby wszyscy przed nazgulami się pochowali w domkach. Puściej tutaj niż w Czarnobylu. Syrioza.

Każda szanująca się wioska musi mieć dwa budynki potrzebne do przetrwania. Młyn i karczmę. Młyn nas mało interesuje, ale karczma to co innego. Idziemy sprawdzić, gdzie też rozbrykane hobbity mogą piwsko żłopać.  PS. jezioro też jest sztuczne stworzone.

078d018

078d022

078d021

078d020

078d019

Rzut oka na Hobbiton z drugiej strony jeziora, czyli podwórka sprzed karczmy.

078d023

Karczma Zielony Smok, i wasz ukochany czarodziejm z kuflem Ale i różowym kwiatkiem na stole.

078c005

078d025

Jeden kufel mamy w cenie biletu. Southfarthing się piwo zowie. Nuda smakowa. Więcej bym się spodziewał po hobbickim piwie. Coś podejrzewam, że Carlsberg ich przejął i produkują to samo, tak samo jak na całym naszym bożym świecie.

078c003

078c002

Darowanemu piwo nie zagląda się w etykietę. Siadamy przed kominkiem i rozkoszujemy się chwilą.

078d027

078d028

Pozdrowienia od hobbitów, elfów, krasnoludów, orków, trollów i innych stworzeń tolkienowkich. Kończymy sagę mordorowską. Nasza wyparawa do Hobbitonu to ostatni wpis z tej serii, i zarazem przedostatni z Nowej Zelandii. Zmierzamy do końca naszego pobytu na antypodach. Jeszcze tylko Auckland i lecimy dalej. Ku nowej przygodzie!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *