Mapa 12: Mordor, tam i z powrotem

Mapa numero 11, pojawiła się już jakiś czas temu, więc w ramach przypomnienia, przypominam – ostatnia czerwona kreska, na tejże mapie, prowadziła do Melbourne w Australii. Dodajemy kolejne cienkie czerwone linie. Chińska machina latająca zabiera nas do kraju hobbitów, nazguli i innych fantastycznych stworzeń. Witamy w Nowej Zelandii, tudzież zwanej Mordorem.

map012c

W takiej skali, za przeproszeniem, g… widać, więc robimy zoooO_Oooom, i przyjrzymy się naszym wojażom i spotkaniu z Górą Przeznaczenia, ale pod czujnym okiem Saurona. Kupiona przez nas Mazda charkała, pluła, i puszczała czarny dym z tyłka, ale wytrzymała z nami cały miesiąc, po bezdrożach tego antypodowskiego kraju, a w nagrodę, popłynęła sobie na emeryturę do Tonga.  Tak na szybko licząc wyszło nam zaokraglając w górę, żeby było ładnie: 6000 km (z kalkulacji to 5860 km (+/-100 km)) samego jeżdżenia, a dodatkowe kilometry na chodzeniu. Chodzeniu tu i tam, po górach, z pierścieniem i bez, z Gollumem i bez. Kto ciekawy to może zerknąć na mapę. Zygzakiem przez Rohan, przez Morię, aż do Mordoru…

map012a

map012b

Kilometrażówka i cenażówka:

Melbourne -> Christchurch

2410 km (lot).

Dojazd: China Airlines. Zadziwiające, ale chińskie (konkretnie to tajwańskie) linie wyszły najtaniej, bijąc nawet lokalne niskobudżetowe linie. Nie wybrzydzamy. Nawet papu dają, filmy puszczają i Ania ‘pożycza’ sobie lotnicze poduszki na dłużej niż sam lot. 196 USD.

Nocleg:  Breekfree on Cashel. Baza noclegowa w Christchurch za bogata nie jest. Co się dziwić jak pół miasta to gruzowisko. Być może przed trzęsieniem było lepiej, ale śmiem powątpiewać. Nasz hotel to nowy budynek, ładne urządzony, dobra knajpa na dole, stopeń A bezpieczeństwa przeciw trzęsieniom. Tylko okna w pokoju brak. Nie można mieć wszystkiego, nie? 84 NZD.

Christchurch -> Portobello -> Milford Sounds -> Queenstown -> Franz Josef -> Abel Tasman Park -> Wellington -> Mt Egmont -> Mt Doom -> Hobbiton -> Auckland

Dojazdy: 5860 km (+/-100 km) jeżdzenia po Nowej Zelandii 20letnią Mazdą MPV. Wymieniłem tylko kilka najważniejszych punktów przystankowych, było ich więcej, ale pozostałe mniej istototne. Jak ktoś czyta wpisy, to wie gdzie byliśmy.

Noclegi:  Miały być w namiocie, ale sprzedany nam z autem namiot, okazał się niekompletny. Dość niemiłe zaskoczenie przy pierwszym rozbijaniu, na kampingu, pośród niczego, tuż przed deszczem. Z przymusu spaliśmy w aucie pierwszej nocy. Było ok. Może bez rewelacji, ale dało się spać. Zdecydowaliśmy nie kupować namiotu i z wyboru spaliśmy w aucie kolejne noce. Kampingi różniaste. Od darmowych na ‘dziko’, przez 6 dolarowe/os, w parkach narodowych, gdzie komary atakują milionami, a toaleta to stara dobra dziura w ziemi, do pseudo-wypaśników za 50 dolców, np. w Milford Sound, gdzie po prostu nie dają ci wyboru, bo jest tylko jeden kamping.

Auckland -> Brisbane

2300 km (lot).

Dojazd: China Airlines tym razem przewozi nas w drugą stronę. Wpis powinien mieć podtytuł: China Airlines, tam i z powrotem. Czy coś takiego mądrego. Aha. Ania nie oddała poduszek. Twierdzi, że odda podczas kolejnego lotu. Mi to już zakrawa na kradzież. 190USD.

Nocleg:  Grażyna i Roman zabierają nas na wycieczkę w góry Banja, gdzie ganiami kangury, poprawiamy oceny z ornitologii, oglądamy wielkie banje, wdychamy górskie powietrze i nawet nocujemy. Fajna sprawa. Dziękujemy.

Brisbane -> Singapur

3421 km (lot).

Dojazd: Scoot Airlines – podobno niskobudżetowa linia z Singapuru. To zarazem kolejna linia lotnicza do naszej listy. Ile to już ich nabiło się na konto? 250AUD.

Nocleg:  Gap Year Hostel. W Singapurze jest ciasno, mamy miasto-państwo napchane ludźmi. Nie inaczej mogło być z hostelami. Jest ciasno w naszym 4osobowym dormie. Nasze 2 łazienko-kibelki cały czas ktoś okupuje. Ale cena najlepsza jaką znaleźliśmy. 20SGD.

Po przyjemnej pogodowo, czasem chłodnej, Południowej Wyspie Nowej Zelandii, ciężko czasami było nam się odnaleźć na Północnej Wyspie. Jeszcze ciężej znów poczuć upalne lato Australii, a przenosiny do parnika zwanego Singapur to był termiczny szok. Jakby nas rzuciło w inną część galaktyki. Tak było.

Pamiątkowe fotki po lądowaniu. Nasz auto-pilot i samolot.

080p002

080p001

Witamy w Singapurze. Witamy w Południowo-Wschodniej Azji, która będzie podlegała intensywnemu zwiedzianiu przez najbliższe tygodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *