Singapore Chińskie Ulice i Arka Niebios

Singapur ma opinię miastowego raju na Ziemi.  Wiele zachwytów nad tą metropolią przeczytaliśmy przed wyjazdem. Że fajny, że czysty, nowoczesny i super komunikacja, i że do życia w Azji to 1 miejsce. Blogi i opinie wkładamy między bajki i opowieści podnieconych 20letnich zachodnioeuropejskich backpakerów, którzy po paru miesiącach w Azji południowoschodniej tracą kontakt z rzeczywistością. Singapur Raj na Ziemi? Pfff… jeśli ktoś lubi żyć w piekarniku, to proszę bardzo, bo duszno i parno tutaj cały boży rok. Leje się z człowieka, jak ze świni na rożnie. Do wyboru jeszcze zostaje życie kreta, i ciągłe przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Centra handlowe połączone są podziemnymi korytarzami, można kilometry zrobić bez wychodzenia na powierzchnię, gapiąc się w wystawy sklepowe. Dior, Armani, Apple, etc. Wszystko tu jest. Dla zakupoholików raj na Ziemi niewątpliwie. Dla nas co mało zachęcające. Metro? OK, ale żeby jakieś zachwyty nad nim prawić? Czystość? W centrum i owszem, ale w dzielnicy Małej Indii, gdzie nasz hostel był zlokalizowany, już tak ładnie to nie wygląda. A jak dodać, na dokładkę do tego, że za rzucie gumy można trafić do aresztu, a za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci, to całkiem traci urok. Niemniej, żeby nie być gołosłownym, idziemy na miasto. Streetlife się znaczy. Zaczynymy od Małej Indii.

080a001

080aa001

080a002

080a003

080a004

080a005

080aa002

Ulice handlowo-turystyczne.  Domy towarowo-zakupowe.

080a007

080a008

080a010

080a011

080a012

080a014

080a015

080d019

080d021

080d020

080dd008

080a016

080a017

080a018

Dla mnie to śmieszne, może kogoś jeszcze ubawi. Mianowice w Singapurze mają Chinatown. W mieście Chińczyków ktoś wymyślił część miasta nazwać Chinatown. Nie do końca dociera do mnie fascynacja chinśkimi dzielnicami. Trochę knajpek i dziesiątki sklepikarzy z pamiątkami. Byłeś w jednej, gdziekolwiek na Świecie, to jakby być w każdej.

080d002

080d003

080d004

080d005

080d006

080d014

080d007

Choć w tej Chinatown jest ładna buddyjska świątynia. Nazwa uleciała z głowy. Sądząc po ilości figurek Buddy, to pewnie się nazywa Świątynia Tysiąca Buddów. Czy coś takiego.

080d008

080d009

080d010

080d011

080d012

080d013

Kolędnicy China Style.

080d001

080dd002

Para Młoda Singapore Style do kolekcji zdjęć ślubnych.

080d015

Zmierzamy w stronę największych atrakcji. Zanim jednak tam dotrzemy – przerywnik – kulki lustra.

080d016

080d017

I już jesteśmy na nadbrzeżu. Tutaj turystów jak mrówków. I on pośród nich, bo każdy szanujący się turysta musi mieć foto z nim. Wspaniały symbol  miasta. Rzygający Lew pomieszany z Rybą.

080a020

080a019

Tu na nadbrzeżu wieżowce piękne, lśniące strzeliste. I w dużej ilości. To to miejsce, które zachwyca turystów.

080s011

I ona. Arka Przymierza Crazy Style.

080dd003

080s008

080s010

080ss001

I do Ogrodów też zawędrowaliśmy. Nie za często się zdarza, że coś na naszym głobie się komuś udaje zrobić by wyglądało jak z komiksu SF, a tutaj to wyszło. I za to wielki podziw ode mnie, bo ja kocham takie ‘klimaty’.

080s012

080s013

080s014

080s015

080s016

080s017

I za dnia i wieczorem.

080s018

080s019

080s020

080s021

I tak mi się spodobało, że nocą też tu byliśmy, obejrzeć pokaz światełek (Light Show).

080s022

080s023

Przy Arce wieczorem też byliśmy. Przechodziliśmy bez tragarzy. I się okazało, że tutaj też robią pokaz światełek.

080s001

080s002

080s003

080s004

080s005

Singapur wita nowy rok. My żegnamy Singapur.

080s006

080s007

Miasto fajne, ale zachwytów chyba nigdy nie zrozumiem. Nasze miasta, w Europie, równie dobre do życia. Nasze metro równie dobre. I człowiek nie czuje się jakby w saunie parowej cały dzień siedział. I śnieżkami się można porzucać od czasu do czasu. A jak ktoś lubi taki klimat to obok, za granicą jest stolica Malezji: Kuala Lumpur. W niczym nie ustępuje Singapurowi. Malajowie mili, taniej u nich, i gumę można pożuć bezkarnie na ulicy.

Kolejna pieczątka w paszport. Kolejny lot. Miasto-państwo Singapur za nami. Przed nami Tajlandia, i bang, bang! Bangkok!

Jeden Komentarz

  1. Dominik i tak powiem piękne miasto i dobrze,że Wam się udało tu być.Podziwiam i podziwiam zdjęcia .U nas takich domów, ogrodów nie ma a pary, gorąca tłumów nie czuję więc…fajnie mieliście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *