Bangkok Bang Budda Bang Turysty

Po odwiedzinach Singapuru, czas na kolejny kraj z południowowschodniej Azji. Padło na Tajlandię, a konkretnie na Bangkok, bo to najtańsze bilety jakie mogliśmy znaleźć. Przyznaję, że byliśmy uprzedzeni. Z niektórych relacji blogowych wynika, że ta część Świata, poziomem cywilizacyjnym i turystycznym przypomina Indie. Nie jest tak źle, ku naszej uciesze. Bangkok zaskakuje nas na plus. Jest stopień wyżej na drabince przyjazności dla białego człowieka. Owszem wciąż trzeba się o niektóre rzeczy targować, ale już nie o każdą rzecz. Można zarezerwować pokój w hostelu na bookingu, i to będzie, mniej więcej, ten pokój. Można wziąść taxi, i poprosić o włączenie taksometru, i włączą. A jak nie chcą włączyć to można klapnąć drzwiami i poczekać na kolejne taksi z przyjaźniejszym panem taksówkarzem. Jest OK. Bangkok to mega metropolia. I jak we wszystkich krajach tego regionu, i w Tajlandii kuchnia to mix azjatycki. Lecimy z kuchnią na początek. Kto głodny to niech przeskoczy do kolejnej części. Naleśnik z jajkiem i parówką. Dobre, tanie, i zapełnia brzuszysko. U nas Sanepid by nie przepuścił.

081x001

081x002

Mak Klawn z Maka w Tajlandii wygląda tajsko. Oczywista oczywistość.

081x003

081x004

Najpopularniejsze danie Tajlandii to chyba stir fry. Albo curry, kto to wie. Stir fry – po polsku nie mam pojęcia jak się będzie nazywać. Smażone pomieszanie? Na dużym ogniu smażony makaron z dodatkami i oczywiście sosem ostrygowym/rybnym. I czili.

081x005

To tymi ‘paczkami’ zajadała się Kung Fu Panda. Znaczy się przyjechały z Chin. Robione na parze, ze pomieloną czerwoną fasolą na słodko. Dziwny smak.

082x001

Czasem człowiek bierze coś w ciemno, ryzykując życie. Nazwy nie znam. To na górzy, to maleńkie krewetki. Całość w smaku jak ryba z warzywami. I czili.

081x006

Ser w Azji praktycznie nie istnieje. Laktozy nie trawią, to i serów nie mają. Lodówek nie mieli przez lata, to i gdzie mieli ser trzymać. Jest tylko bezsmakowe, ohydne Tofu. Ku naszej radości, przypadkiem trafiliśmy jednego dnia na pana sprzedającego serowe kanapki. Prawdziwy ser. Cena europejska. Robione ewidenitnie dla klienta europejskiego. Łyknęliśmy haczyk. Och. Warto było. Niebo w gębie. Najlepiej wydane ‘baty’ w kraju Tajów, nie ma co ukrywać. Ser kochamy cię.

081x007

Temat numer dwa: uliczki Bangkoku. Jest kilka wyznaczników poziomu zaawansowania cywilizacyjnego, które można dostrzec od razu przechadzając się uliczkami. Rzucicie mnie gdziekolwiek na Świecie na jakieś skrzyżowanie, i ja po obejrzeniu, np. słupa kablowego, albo ulicznych garkuchni, powiem wam mniej więcej gdzie jestem, i czy trzeba mieć broń w pogotowiu.

081e007

081e001

081e006

081e005

081e004

081e003

081e002

Najtańszy środek transportu w Bangkoku. Arką w Singapurze nie popłynęliśmy. Popływamy sobie barką po Bangkoku. Czuje się czasem jak w filmie ‘Oszukać Przeznaczenie’. Tuż po naszym wyjeździe silnik na jedej z takich barek wyleciał w powietrze, zabijając ileś tam osób. Wcześniej uniknęliśmy śmierci w NZ, gdzie było trzęsienie ziemi po naszym wyjeździe, zamachów terrorystycznych w Turcji, pożarów lasów w Australii, i jeszcze było parę wydarzeń, które po naszych wyjazdach trafiały na BBC News. Pamięć już nie ta. Także fatum za nami kroczy. Póki co jesteśmy wciąż krok przed Ponurym Kosiarzem. Odpukać.

081c001

081c002

081c003

081c004

081c005

Świątynie. Buddyzm może i zrodził się w Indiach, ale w hinduskich krainach za dużo buddyzmu nie ma. W Himalajach pierwszy raz zetknęliśmy się z tą religią na poważnie, ale dopiero tutaj pokazuje swoje oblicze. Jak w każdej religii, i w buddyzmie lubią przepych i złoto. Nepalskie klasztory to jak ubodzy krewni przy tajskich świątyniach. Tam świątynki małe, buddy małe, złota mało, a tutaj nikt nie oszczędza na religii. Złoto, przepych ma być i jest. W Bangkoku najprzepychniejsza i najzłotsza jest świątynia Leżącego Buddy.

081d001

081d002

081d003

081d004

081d005

081d006

081g005

081g006

081g004

081d007

081d008

081d009

081d010

081d011

081d012

081d014

081d015

081d016

081d017

Jeszcze jedno święte miejsce. Złoty kopiec. Też ładnie. Też na złoto.

081f001

081f002

081f003

081f004

Jedna z rzeczy, która w Azji jest popularna, a u nas praktycznie nie występuje to wiadukty w miastach. Ciągną się kilometrami, czasem na wielu poziomach. Znów można poczuć się jak w filmie/komiksie/opowiadaniu SF.

081a001

081a003

081a004

081a005

081a006

Kilka kadrów nieprzystosowanych, ale lubianych przeze mnie.

081a002

081a007

081b001

081b002

081b003

Salony gier. Wydawało mi się, że istnieją tylko w Japonii. A jednak. Dotarły i tutaj. Skala może nie ta, ale można zabić trochę czasu, czekając na seans w kinie w szoping molu MBK.

081g001

081g002

081g003

Okolice ulicy Kho San. Najbardziej popularne wśród turystów miejsce w Bangkoku. Knajpki, masaże, hoteliki, suweniry, skorpiony prażone i inne cuda na patykach do zjedzenia. Wszystko tu jest. Cała dzielnica to jedno wielkie, turystyczne getto. Z jednej strony ciekawe, z drugiej przerażające. Głównie młodzi backpakerzy, którym przelicznik euro/dolara do tajskiego bata uderzył do głowy, i uwiający się wśród nich usługujący Tajowie. Ciekawe miejsce. Warto zerknąć, nie warto za długo tu zostać.

081b005

081b006

081b004

081b007

081b008

081b009

Bangkok bang bang – da się żyć, się okazało. Szybkie miasto, duża metropolia. Wciąż ciepło, choć już nie tak parno jak w Singapurzy, czy KL. Nie opada szczenka, ale da się żyć. Tajowie przyjaźni całkiem. Na ile to ich natura, buddyjskie wychowanie, a na ile wyrachowanie, tego nie ustaliłem. Turystyka to chyba jedna z podstawowych gałęzi przemysłu w tym kraju, więc muszą dbać o białe twarze. Okazuje się, że może niepotrzebnie nastawiliśmy się sceptycznie do Azji południowoschodniej, i postanowiliśmy ograniczyć nasz pobyt tutaj. Raz podjętej decyzji jednak się trzymamy i pędzimy dalej. Lokalna niskobudżetowa linia zabiera nas do Chiang Mai. Turystycznego miasteczka ze dużą liczbą świątyń i słoni. W następnym odcinku tajlandzkiej przygody będziemy zatem oglądać więcej Buddów, i jeździć na słoniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *