Hong Kong Czajna Tałn przez duże Cz

Hong Kong – dotarliśmy. To tutaj. Będzie China Town w rozszerzonej wersji. Pyk, pyk, pyk… pojawiają się lampiony. Fotoszopujemy wszędzie lampiony. Jak szaleć to szaleć! Hej!

085b066

Oczywiście lampionów nie ma w całym mieście. A szkoda, bo ładnie by to wyglądało, nie? Hong Kong to nasz pierwszy przystanek w Chinach. I choć pewnie mieszkańcy będą upierać się, że są niezależni od Wielkiego Brata, że są Hongkong-czykami, a Chin nie lubią, to coraz mocniejszy uścisk Partii, i stara, dobra, reżimowa, metoda napływu ludności czyni cuda i niebawem skutecznie sprawi, że miasto będzie kolejnym chińskim miastem. Dla nas, w każdym razie, to już Chiny, choć wciąż jest kontrola paszportowa na granicy w Shenzen.

085e007

Hong Kong to szczęśliwe miasto. Dobrze położone, portowe, z przyjaznym do życia klimatem, na 100 lat stało się kapitalistyczną brytyjską ostoją w regionie pełnym komunistycznych krajów i dyktatorskich reżimów. Nie mogło być inaczej. Miasto rozwinęło się potężnie i zamożnie. Jeden tylko problem w tej szczęśliwości tkwi. Hong Kong to tylko skrawek lądu, cypelek nieduży, i kilka wzgórz, porośniętych gęstymi lasami. Trzeba było budować się w pionie, zamiast w poziomie, z mieszkankami tak małymi, że biały człowiek nie mieści się na łóżku. ‘Mrówkowce’, jak okiem nie sięgnąć, bloki potężne, pełne malutkich okienekm malutkich balkoników. A w każdym tysiące małych, malucieńkich Chińczyków. Coż za widok!

085e001

085e002

085e003

085e004

085e005

085e006

Stary rybak i morze, i łódeczki rybackie, i wioska rybacka, i zatoka, i domy z betonu, i wzgórza. I oto kompletny obraz Hong Kongu AD2016.

085b047

085b048

085b049

085b052

Do przechadzek ulicami HK przejdziemy w odsłonie drugiej. Teraz zobaczmy co też można zjeść na mieście. Restauracja Hello Kitty. Tak nie mylą was oczy. Heloł Kity wszędzie.

085b022

Całe menu hell-o-ki-tty.

085b023

Bułeczki na parze Hello Kitty.

085b024

Bułeczki na parze Byebye Kitty!

085b025

Najlepszy streetfood. Naleśnik wersja chińska. Można w kilku smakach. Najlepsze jednak te bez dodatków.

085b055

Zakupy w chińskiem spożywczaku to wyprawa sama w sobie. Kto to kupuje i na co? Wędzona skóra węża.

085b026

Pęcherze rybne.

085b027

64000 hongkongskich dolarów za 600g. To będzie przeszło 30000 złociszy. Ktoś chętny na zakup?

085b028

Ludzie, ludzie. Kaczuszka, a właściwie kacze stadko, przejechane przez walec. Tanio, tanio!

085b029

Kacze dzioby. Lista zdaje się nie kończyć. Wszystko można zjeść.

085b030

Jak ktoś nie gustuje w drobiu, to mamy dla was też targ rybny. Nie zdziwicie się. Poza piaskiem, też wszystko z morza można zjeść.

085b008

085b009

085b010

085b011

085b012

085b013

Makdonald to przedłużenie przestrzeni życiowej. Okazja do wyciszenia się, przespania, popracowania nad papierami, przespania. Takie są makdonaldy tutaj. 15minut dzieli te zdjęcia. Ten sam stolik.

085z004

085z005

Przystanek w HK wykorzystujemy też na odwiedziny w sklepach. Czego jak czego, ale zakupowego szaleństwa tutaj nie brakuje. Główne ulice pełne są markowych sklepów. Boczne uliczki mniej markowych chińskich podróbek. My trafiamy do zacisznego sklepiku MI, chińskiej markowej niepodróbki. Tak się złożyło, że w Kuala Lumpur bez pożegnania opuścił mnie mój telefon.  Poranny lot, poranne zamieszanie, na lotnisku okazało się, że telefon gdzieś się zapodział. Zła Karma widać. Moja Motorola wskoczyła od razu na pierwsze miejsce listy zagubionych podczas podróży przedmiotów, przebijając wartością wszelkie skarpety, szczoteczki do zębów, etc. Kilka miesięcy życia bez telefonu za mną. Czas zaufać chińskiej marce – biorę MI. Na 4 miejscu w Top sprzedaży, jak widać. A może na 5. A może nawet na 1. Kto to wie.

085z001

<img class="aligncenter size-full wp-image-31847" src="http://compartment4041.com/wp-content/uploads/2016/05/085z002.jpg" alt="085z002" width="1200" height="800" srcset="http://compartment4041.com/wp-content/uploads/2016/05/085z002.jpg 1200w, http://compartment4041.com/wp-content/uploads/2016/05/085z002-600×400.jpg 600w, http://compartment4041 check these guys out.com/wp-content/uploads/2016/05/085z002-900×600.jpg 900w, http://compartment4041.com/wp-content/uploads/2016/05/085z002-768×512.jpg 768w” sizes=”(max-width: 1200px) 100vw, 1200px” />

085z003

Zakupowe szaleństwo ciąg dalszy. Skarpetkowy biznes to poważny biznes, choć niepoważne nadruki.

085b017

Skarpet nie kupiliśmy, ale czas był na nowe buty, bo w starych już dziura na 5złotówkę się zrobiła na pięcie. Kolejne schodzone Marrelly. Ostatnia para wyjątkowo szybko, choć zrobiła ze mną Anapurnę, to w sumie nie wytrzymała nawet całego roku. Mam wrażenie, że jakościowo zaczęli mocno oszczędzać w Marrellu. Czas więc dać szansę innej marce. To będą chyba moje pierwsze prawdziwie markowe buty! A może markowe podróbki. Kto to wie. Biorę Nike Barefoot z wyprzedaży. Napisane na nich Running, ale biegać nie będziem. Jak będą grzeczne to zajdziemy razem daleko.

085z009

Odsłona 3 zakupowego wariactwa. Ghibli Studio ma tu swój sklep! A my wielcy fani pana Mazayakiego i jego anime. W tym sklepie to prawie wszystko byśmy kupili. A kto nie zna tego misia ze zdjęcia, ten niech czym prędzej obejrzy ‘My neighbor Totoro’. I poczuje się wciągnięty w słodki, rysunkowy świat pana mazajakiego.

085f001

085f002

To tyle w pierwszym odcinku spotkania z HK. W kolejnym odcinku już bardziej prawdziwy, uliczkowy, świątynny Hong Kong. Będziemy się przepychać między ludźmi by zrobić dla was dobre fotki. Doceniacie, nie? ?

4 komentarze

  1. Kuchnia chyba by mnie tu nie zachwyciła … jadłabym ryż .To, ze mogliście zwiedzić takie miasto to powinniście się cieszyć .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *