Zhangjiajie Oskary i Avatary z Gór

Meldujemy się z Zhangjiajie (Zangdżadże). Ostatni post kończył się agresywną ‘reklamą’ zdrowego chińskiego żywienia, kontynuujmy więc ten wątek. Na przystawkę mikro ptaki na patyku.

088b001

Ryż – właściwie możemy napisać książkę z działu dietetyki, pod tytułem, coś takiego powiedzemy: Szczęśliwy ryżowy brzuch. Sekrety szczupłych Chinek. Sprzeda się, nie?

088z005

Czasem ryż, a czasem macdonald – bo czasem trzeba uzupełnić brakujące składniki mendelejewa w naszej wspaniałej diecie.

088z001

W naszej książce zdradzimy też tajniki przyspieszania metabolizmu. A może zdradze już teraz. Pijcie dużo herbaty. Absolutnie wszyscy tubylcy noszą termosiki z liśćmi zielonej herbaty, i bardzo często, albo prawie zawsze, albo może i zawsze, w publicznych, turystycznych miejscach stoją maszynki z gorącą wodą. Za darmoszke można zalać herbatkę. Można zalać chińską zupkę. Kolejny element naszej diety-cud.

088z006

Co do herbaty, to gdzie, jak gdzie, ale w Chinach mają ‘fioła’ na puncie liści tej roślinki. Zielona, biała, czarna, smolista. Dużo, często, gęsto, w małych filiżaneczkach, w dużej ilości. Co oczywista mają osobne sklepy tylko i wyłącznie z herbatą, gdzie można za darmo czarnego trunku się ochłeptać do woli.

088a015

088a016

Nie przyjechaliśmy do Zhangjiajie tylko na herbatkę. Jesteśmy tu z innego powodu. Małpki jeszcze tym powodem nie są, ale małpki są zawsze fajne.

088a011

088a012

088a019

Jesteśmy tu dla kolejnych chińskich gór. Również kresowe, również piaskowce, ale całkiem inne niż w okolicach Guilin. Jesteśmy tu dla gór, które co po niektórzy, pamiętają z filmowego hitu ‘Avatar’. Ruszamy w góry.

088a002

Można kręcić się po dolinkach, a można podziwiać góry z góry, i to wszyscy robią. O dziwo, żaden Chińczyk przy zdrowych zmysłach, nie wchodzi o własnych siłach na szczyty. Od tego mają kolejki linowe i nawet windę sobie zamontowali, o czym będzie za kilka zdjęć. Tymczasem my, pierwszego dnia, jako chyba jedyni w calusieńkim, wielkim parku, idziemy po schodkach w górę.

088a003

088a005

Na górze świątynia. To nie dla świątyni tu jesteśmy, ale też jest cieszy oko.

088a006

I już prawie, za drzewami widać, to co nas tu przyciągnęło.

088a004

Góry, góry, i mgły, i drzewka, i góry. Cóż za piękny widok!

088a001

088a007

088a008

088a009

088a010

Kolejka dla leniwców.

088a013

088a014

088z002

088z003

Dzień kolejny. Mgła się rozeszła. Wracamy do parku. Bez mgły już nie jest tak ładnie. Niby lepiej wszystko widać, ale mniej uroku wszystko ma. Poza tym drugiego dnia idziemy ‘turystycznym’ szlakiem. Jedziemy windą na szczyt.

088a017

Nie sami jedziemy. Turystyczny szlak w Chinach bez Chińczyków? Niemożliwe. Chińczyk na Chińczyku i my ściśnięci między nimi.

088a018

088z007

088z004

088z010

Kłódeczki sercowe w chińskich ilościach.

088z008

Sklepik z kłódeczkami. Biznes na szczycie góry kwitnie.

088z009

Biznes ma się dobrze. Oj ma. Niestety. Na każdym dobrym punkcie widokowym biznes kręci ‘ekipa zdjęciowa’. 5-10 nagabywaczy, dopytujących się, czy na pewno nie chcesz wybitnego zdjęcia na pamiątkę, jeden znudzony fotograf, 1 operator komputera/drukarki, i co najgorsza jeden, zawsze, ale to zawsze, nagabywacz-megafonowy. który krzyczy ile może przez głośniki: ‘Weź, Pan, panie kup foto ekstra fajne! Teraz w promocji zdjęcia dwa za jenów kilka.’ Czy coś takiego. Krzyczą po chińsku, więc kto ich tam wie.

088z011

Biznes kręcimy, wersja trzecia. Dla leniwych, co rusz, co 50 schodków, czeka lektyka i panowie nagabują na przechadzkę.

088z013

I jeszcze biznes ślubny. Standardzik światowy. Wszędzie to samo. Nie pytam czemu akurat tutaj robią fotki w środku dnia. Co mnie to obchodzi. Wrzucam do kolekcji par ślubnych mojego albumu.

088z014

088z015

Są też i fajni Chińczycy. Młode pokolenie, po mału się ‘obywa’ ze Światem, i już nawet, czasem angielski zna. I czasem miło się zachowa. I nie pluje na chodnik co rusz.

088z012

Jeszcze kilka fotek z środkowo-dniowej wyprawy. Światło niedobre. Za mocne. Wszystko mi psuje. Kto wrażliwy fotograficznie, niech przeskoczy te fotki. Kto ciekawy, jak Zhangjiajie’owe góry za dnia wyglądają niech ogląda.

088a023

088a020

088a021

088a022

I fotki z poziomu ‘żaby’, tj. doliny, bo i po dolinie nam się zdarzyło pochodzić.

088c002

088c003

Opuszczamy górki.

088c004

088c005

088c001

Kolejka zjeżdza nas na dół. Awatarów nie udało nam się spotkać, ale górki radują serce. Szkoda, że lokalna turystyka zabija ducha, spokojnej górskiej przygody. Jakby ktoś się wybierał – wybierajcie a turystyczne szlaki, czyli wchodzenie w górę na własnych nogach. Tego Chińczycy nie robią, i ma się spokój.

Kolejny samolot zabiera nas do Xi’an (Sian). Wracamy do miasta, gdzie zobaczymy kilka ładnych zabytków, spotkamy jeszcze więcej Chińczyków. I niewielki kilkutysięczny oddział glinianych wojowników. Tak będzie w kolejnym odcinku.

2 komentarze

  1. Wierzę, że będąc tam zapierało dech.Myślę, że takie widoki zostają w głowie na zawsze.Za ptaszki raczej bym podziękowała.Dominik wiem, z już długo poza Polską więc – Kolejka zwozi nas w dół a nie zjeżdża nas… tak z dobrego serca . Pozdrawiam i zamawiam Wasze zdjęcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *