Death Valley 12000km Szosowo-kampingowej Żeglugi

Los Angeles za nami. Przed nami szeroka droga. Zaczynamy nasz Roadtrip po Ameryce. Na liczniku okrągłe 0 km. Za kilka tygodni, gdy będziemy kończyć będzie to przeszło 12000 km.

107a001

107a002

107b002

Kierujemy się w stronę naszego pierwszego parku narodowego, ale pierwszy nocleg na naszej trasie nie będzie w tymże parku. Decydujemy się zatrzymać tuż za miastem, w niewielkim stanowym parku Red Rock, gdzie możemy wreszcie sprawdzić sprzęt, zakupiony tuż przed wyjazdem. Kilka miesięcy temu w Nowej Zelandii, namiot który dostaliśmy wraz z samochodem miał niekompletny stelaż, o czym przekonaliśmy się rozbijając go późnym wieczorem, w deszczu, gdzieś na równianach Rohanu. Drugi raz nie chcemy popełniać tego błędu. Ku naszej uciesze 40 dolarowy, najtańszy namiot, zakupiony w hipermarkecie Target, jest kompletny i całkiem przestronny, zdaje się, że do spokojnego noclegowania w Stanach będzie się w pełni nadawał. Materac całkiem wygodny i nie traci powietrza. Śpiwory mamy jeszcze z Polski. Nasz pierwszy prawdziwy wieczór pod gołym niebem na amerykańskiej ziemi. Trzeba się przygotować, przetrzeć. Będzie tych nocy dużo podczas najbliższych tygodni. Nie narzekamy. Wprost przeciwnie. Fajnie spać wśród kaktusów.

107a004

107a005

Pustynia, pustynia i pustynia. Im bliżej jesteśmy Doliny Śmierci, tym bardziej pustynny krajobraz nas otacza. Nieliczne miejscowości, z kilkoma domkami, kopalnie, bazy armii amerykańskiej, i dziesiątki setek kilometrów rozgrzanego asfaltu.

107b005

107b006

107a006

107a007

Pierwszy przystanek – Darwin Falls, czyli szukamy oznak życia, innych niż zasuszone krzaki, w tym pustynnym terenie.

107a010

107a009

107a008

107b009

107a011

Kilometry nabijają się na liczniku dość szybko. Wdzięczni jesteśmy wielce bezimiennemu wynalazcy tempomatu i klimatyzacji w autach. Zarazem wyczekujemy autopilota, bo jazda po tutejszych drogach to czasem ustawiczna walka ze snem.

107a012

Nasz drugi przystanek – Mosaic Canyon. Nic tu napisać mądrego nie mogę. Zdjęcia mam nadzieję oddają wszystko. Cudne miejsce. Mars na Ziemi.

107a013

107a021

107a022

107b014

107b015

107a015

107a016

107a018

107a020

Wielkie szczęście mamy z pogodą. Death Valley uchodzi za jedno z najgorętszych miejsc na naszej planecie, w lecie temperatury przekrajczają 40stopni celcjusza. My mamy znośne temperatury, chmury i nawet deszcze gdzieniegdzie.

107a023

Mosquite Flat Sand Dunes, czyli piaszczysta, wydmowa część pustyni. Dolina Śmierci rozpoczyna naszą serię z parkami narodowymi, gdzie będziemy się ekscytować pejzażami, landszaftami, florą i fauną Ameryki Północnej. National Geographic edycja deluxe. Specjalnie dla was na tym pustkowiu odnaleźliśmy mysz. Nie było łatwo.  Mysz w tak trudnych warunkach rośnie do takiego rozmiaru, że jest niewiele większa od dużego żuka. Czytała Krystyna Czubówna.

107a024

107b019

107a025

107a026

Badwater Basin. 85.5 metra poniżej poziomu morza. Sól, muł, i jeszcze soli więcej. Czapki z głów dla pionierów, którzy przemierzali Dziki Zachód, i podejmowali wyzwanie przedzierania się przez takie miejsca.  Jak okiem sięgnąc mało zachęcający widok do podróży konno, czy wozem.

107a027

107a030

107b023

107a029

Zatrzymujemy się w niewielkiej miejscowości Furnance Creek, która istnieje tylko, i wyłącznie dla turystów. Dwa kampingi, hotel, a może dwa, sklep z pamiątkami, i kilka punktów gastronomicznych. Dziesiątki kilometrów do następnej oazy, i najdroższe paliwo w całych Stanach (warto zatankować wcześniej, zanim się do Doliny wjedzie). Oraz rekord Świata w najwyższej temperaturze zanotowanej na naszym Globie – 93.9 stopnia Celcjusza. Furnance Creek jest mniej więcej centralnym punktem Doliny, a dodatkowo bardzo blisko naszego kolejnego punktu widokowego.

Zabriskie Point – będąc w Dolinie Śmierci to punkt obowiązkowy na poranne fotografowanie. Jak widać nie jesteśmy sami na punkcie widokowym.

107b024

107b025

107a031

107a032

107a033

107b027

107a034

107a035

107a036

Dante’s View. Ostatni punkt naszej przejażdzki po parku. Powinniśmy chyba byli tutaj przyjechać na wschód Słońca. Cała Dolina Śmierci w pełnej krasie.

107a037

107a038

107a039

Pamiątkowe zdjęcie tablicy i wyjeżdzamy z Doliny Śmierci. `

107a040

Pierwszy Park zaliczony. Grzejemy silnik, i pędzimy w stronę parku numer 2. Jesteśmy na drodze do Zion.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *