Big Sur Nadoceaniczna przejażdżko-przepłynka

Zmierzamy do San Francisco, ale nim tam dojedziemy, postanawiamy odbić nieco na południe i przejechać się kawałkiem sławnej bardziej, lub mniej, drogi numer CA-1, dawnej trasy łączącej dwa największe miasta Kaliforni. Dziś oczywiście można pojechać dwupasmówką drogą 101, więc po nadoceanicznej drodze przemieszczają się już tylko miejscowi i turyści. Robimy przystanek na tankowanie i fastfooda w Monterey – małej, kiedyś rybackiej, dziś turstycznej mieścinie, gdzie jachty stoją w porcie zamiast kutrów, a stare domki rybackie przerobiono na restauracyjno-suweniorową oazę.

119a001

119a002

119b002

119a003

Tak sobie chodzimy, wypatrujemy morskich stworzeń, gdy zagaduje nas Pan Żeglarz i namawia na krótki rejs po zatoce. Sam ze sobą się chwilę targuje, staje na 20dolarach i dajemy się namówić. Płyniemy.

119a004

119b001

Pan Żeglarz to jednak miał gadane. Przepłynka fajna, i wino gratis, ale obiecanych delfinów, wielorybów, i pingwinów człowiek nie uświadczy. Gdzieś tam w oddali jakieś foki sobie skaczą.

119a005

Nic to! Rejs po Pacyfiku – odfajkowany w pamiętniku.

Mamy zarezerwowany kamping w miejscu zwanym Big Sur, i tam też się udajemy. Dużo samochodów z turystami. Stosunkowo dużo się widzi takich z mlekiem pod nosem, albo z niekompletnie rozwiniętym instynktem samozachowawczym, którzy wypożyczają w San Francisco szybkie samochody, i robi trasę tam i z powrotem w 1 dzień. My mamy nocleg, więc relaksacyjnym tempem sobie jedziemy, tak by nie mogli nas na tej krętej drodze wyprzedzić, i trochę się powkurzali. Hie hie.

119a006

119a007

Nieśpiesznie dojeżdzamy do zatoczki z wodospadem Mcway. Miejsce, które dotychczas znaliśmy z Internetu, a teraz to my możemy sobie tu pstryknąć fotkę, i dołożyć do zasobów internetowych. I wy możecie je teraz już znać z Internetu.

119a008

119a009

119a010

Minut kilka upływa, Słońce zachodzi, i cały czar zmierzchu pryska. Kolejnego dnia jedziemy do San Francisco. Ostatnie 3 godziny jazdy przed powrotem do Big City Life, zakończenia etapu numer 2 naszej trasy po USA.

6 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *