Tbilisi Esencja Gruzińskości

W Tbilisi, tuż przy punkcie informacji turystycznej, na parkingu, stoi bus, który o 9 odjeżdza do monastyru Dawit Garedża. Busik szybko się zapełnia, oczywiście głównie Polakami, i ruszamy. Plus: tanio, minus: dojeżdza się w godzinach południowych, w palącym słońcu. A tutaj Słońce naprawdę pali. Wydrążone w skale cele mnichów są ładne, ale po wizycie w …

Mestia Kaukaz, Lodowiec i Pooland

Łączymy siły z Łukaszem i jedziemy do Mestii. Łukasz miał jechać do Iranu, ale nie dostał wizy w ‚magicznym konsulacie’ w Trabzonie. Dla tych, co nie wiedzą – irański konsul z Trabzonu zwykł dawać Polakom wizy ‚od ręki’, ale uległo to zmianie (pewnie zmienił się konsul), i podlegamy teraz tym samym procedurom co reszta narodów. …

Sofia odfajkowana

Napiszę krótko: Sofia to najsłabsze ogniwo bułgarskiego systemu turystycznego. Nie znaczy to, że stolica Bułgarii jest jakimś tragicznym miastem. Nie, nic takiego. Wszystko jest na miejscu. Jest trochę zabytków, są deptaki, jest dobry transport publiczny, jest i w pobliżu ładna góra Witosza, ale zarazem jest bardzo nijako. Kolejne europejskie centrum regionalne. Kolejne europejskie duże miasto. Kolejne miasto z zaprzedaną duszą diabłu zachodnioeuropejskiemu. Jeansy, makdonaldy, szybkie życie stolicy. Pojedziesz w jedno takie miejsce, to tak jakbyś był w każdym.

Bucarest mistrz miszmaszu architektury

Nasz ostatni przystanek w Rumuni to będzie stolica. Bukareszt oczywiście najbardziej znany jest z Parlamentu. Każdy słyszał o tej budowli, prawda? Drugi co do wielkości budynek na świecie, po Pentagonie. Tak mówią, ale kto by to mierzył? Dalej w liczbach: 7km^2 wyburzonych budynków w centrum, 20 kondygnacji, 1100 pomieszczeń, 20.000 robotników (+700 architektów), 700.000 ton stali, 3mld euro, wciąż nie ukończony, wciąż nie w pełni używany moloch. Trzeba przyznać, że Ceausescu miał fantazję. Współczesni dyktatorzy to nudziarze przy nim. No może Kim trzyma jeszcze jakiś poziom.

Transylvania w pigułkach

Jak Transylwania to i Drakula. Jak Drakula to i zamek Bran, gdzie podobno, ktoś słyszał, że, być może, ktoś widział, jak Vlad Palownik przejeżdzał i splunął, a jego koń zostawił nawet coś po sobie. Lep na turystów działa, choć Bran, tak naprawdę, nic wspólnego z Vladem nie ma, bo on sobie palował (głównie Turków) w Wallachi, czyli za górami, na polach w okolicach Bukaresztu.

Sinaia Mgły, Chmury i Góry

Bucegi i Sinaia dały nam przez kilka dni odpocząć od miast i intensywnego tempa. Że nie dały nam zdobyć żadnego szczytu, to bez znaczenia. Trzeba kochać góry mimo ich kaprysów pogodowych, nie? 😉

Iasi Back to EUSR

Wyboiste mołdawskie drogi dają nam się jeszcze bardziej we znaki niż przejażdzka koleją do Kiszyniowa. Docieramy do granicy i coż za zmiana – w Rumuni ładny, równy asfalt! O, dzięki ci Zjednoczona Europo, i dzięki za twoje pompowanie w nasze kraje środków finansowych na budowę infrastruktury.