New York Shine On You Crazy Diamond

Nowy Jork odsłona druga. Zaczynamy od podziękowań, bo prawie bym o nich zapomniał. Dziękujemy. Pola, Alicja i Konrad – dzięki, że się nami opiekowaliście podczas naszego pobytu w Nowym Jorku. Czekamy na was w Polszy, to się może uda nam jakoś odwdzięczyć. ^_^ Wracając do Nowego Jorku. Zaliczyliśmy największe atrakcje w poprzednim wpisie, a teraz …

New York Big Apple Pie

Witamy w Nowym Jorku. Znów w dużej, amerykańskiej metropolii. Nadal w USA, nadal z Amerykanami. Chcąc, nie chcąc próbujemy polubić amerykańskie miasta. To nasze podejście numer 3. Jak pamiętacie, bądź nie pamietacie, z wpisów z Los Angeles, czy San Francisco, to jestem ‚hejterem’ tutejszych miast. Może w takim razie nie powinienem pisać o NY, ale …

Vancouver A Damn Fine Cup of Coffee

Ileś tam set kilometrów od Gór Skalistych trafiamy do miasteczka Hope, gdzie kręcono jeden z moich ulubionych filmów – Rambo I. Plan był taki, żeby się tu zatrzymać i odnaleźć miejsca, gdzie kręcono poszczególne sceny, ale los nie jest nam przychylny. Pada, pada i padać nie zamierza przestać według prognozy i patrząc na wiszące nisko …

San Francisco Mgła, Krzywe drogi i Linowy tramwaj

Dotarliśmy do San Francisco. Zaczniemy od Alkatraz. ‚The Rock’, czyli ‚Skała’ była od tysiącleci pelikanową wylęgarnią, i można by ty proekologicznie założyć jakąś wytwórnię nawozów z guana ptasiego, ale ludzie to ludzie i wyspa służyła do stawiania budowli przyziemnych, typu latarnia, fort, więzienie, a obecnie robi za muzeum i jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych miasta. …

Yosemite Polodowcowa Perła

Yosemite, podobnie jak Kings Canyon, też ma jakąś taką małą, przydrożną tablicę. Chyba musimy się przyzwyczaić, że w tych stronach już nie będzie wielkich banerów, że oto wjeżdżasz do wspaniałego parku. W takiej Dolinie Śmierci, to na co oni mogą wydawać kasę? Piasek tylko pozamiatać muszą. Tutaj to mają wydatków od groma. Odśnieżać trzeba wszystkie …

Las Vegas Małpi Gaj na Pustyni

Nasza droga do Las Vegas prowadzi tuż obok osławionej trasy 66. W dzisiejszych Stanach, sześćdziesiątka szóstka została zastąpiona przez dwu+ pasmowe autostrady Interstate. Sama trasa, która jako pierwsza łączyła wschód z zachodem, Chicago z Los Angeles, wypromowana w mediach, jest dzisiaj postrzegana w sposób bardzo nostalgiczny, wręcz romantyczny przez mieszkańców USA. Zahaczamy o miasteczko Seligman, …

Los Angeles Welcome to Murica

Podobno są ludzie, którzy lubią latać samolotami. Poza pilotami i stjuardesami. Gdzie ci ludzie? Ręka, noga w górę. Dla nas to zawsze katorga. Lot nad Pacyfikiem to chyba najdłuższy lot w naszej historii latania. 2 filmy, kilka szklanek wina, setki pozycji przyjmowanych w fotelu, jedna niska jakościowo drzemka. Kilkanaście godzin męczarni, by w końcu móc …

Seul Między Wiśniami i Smokiem

Gdzie my? Latająca, skrzydlata maszyna wyrzuca nas na lotnisku Incheon, 52km od Seulu. Podróże samolotami to dla mnie teleportacja na miarę naszych 21 wiecznych możliwości. Lotnisko, odprawa, pakowanie do samolotu i bzzzuuuuu… lotnisko, kontrola, odbiór bagażu i nowy ląd. Nowy Świat. Jednego dnia możesz być w Polsce, a kolejnego już po drugiej stronie globu. Przed …

Himeji Miyajima Hiroshima

Niecałe 50 km od Kobe znajduje się miasto Himeji. Nawet podmiejskim pociągiem można dojechać. W Japonii nic nie może być trudne. Odwykliśmy po Chinach, Indiach, Innych, od tego, że to tak wszystko może być zorganizowane, takie łatwe. Decydujemy się tylko na krótki przystanek w Himeji. Jedno przedpołudnie poświęcimy wpisanemu na listę UNESCO, tutejszemu 14 wiecznemu …

Kobe Przystań pod Dobrą Krówką

Nasz kolejny przystanek w Japonii. Mam nadzieję, że nie jesteście już znudzeni tym krajem. Jeszcze tylko kilka wpisów i uciekamy. Tymczasem dotarliśmy do Kobe. Długo wyczekiwane Kobe. Kobe wyczekiwane, bo mamy możliwość odwiedzić znajomych. Podczas naszej podróży, dawno temu w górach Kaukazu, w Gruzji, spotkaliśmy grupkę młodych Japończyków, którzy też przemierzali szaleńczo nasz Glob. W …

Nara Selfie, Budda, Sarna

Ja też się na Maździe uczyłem jeździć. Tyle, że Micro. A może to Nissan był? Nissan Micro? Nie pamiętam. Pamiętam za to, że głową przebijałem sufit. I biegi były już tak wyrobione, że, przy akompaniamencie dość dziwnego rzęzienia, losowo z drugiego biegu, wbijała się 1/3/5. A jak to nie była trójka, to instruktor wydawał też …

Osaka Osacza Amerika Mura

Osaka. 19 milionów. Drugie co do wielkości miasto Japonii. Chyba jedyne, gdzie droga prowadzi przez wieżowiec. I chyba nie do Rzymu, bo jesteśmy na wyspie. Znajdziemy tutaj, podobno, jedno z największych akwariów Świata. Jak później sprawdziłem w internetach, to w top10 światowego rankingu, go nie ma, ale szansy zobaczenia rekina wielorybiego i pogłaskania płaszczki, nie …

Kanazawa Domkowo-Ogrodowa

Niskobudżetowe śniadania w Japonii sponsorują małe, japońskie, osiedlowe sklepiki, gdzie za 100+ jenów można sobie kupić kanapkę z jajkiem, albo “trójkąta” ryżowego, nadzianego rybą i owiniętego wodorostem, albo Big Cup Noodles. Tanio i zdrowo. Zgadnijcie kto wybiera zupkę, a kto świństwo z wodorostami. Yamanouchi było fajnym miejscem, ale autobusem nigdzie dalej pojechać nie możemy, jedynie …

Yamanouchi Małpki w Kąpieli

Po Japonii można podróżować wygodnie Shinkansenem, ale za wygodę się płaci. Można też zrezygnować trochę z komfortu i wybrać dłuższą, ale tańszą opcję przejazdu autobusem. Willer Express, tutejsza firma przewozowo-autobusowa dowozi nas do Nagano, gdzie nie ma już żadnych oczywistych śladów po olimpiadzie. Nie przejmujemy się, bo i tak nie zdobyliśmy tu ani jednego medalu. …

Yokohama Jo,Kochana

Przerzedzają się zabudowania, choć nie na tyle byśmy mogli stwierdzić, gdzie granica jednego miasta, a gdzie drugiego. Aglomeracja wokół Tokyo ma większą populację niż cała Polska, bagatela 39.5 miliona ludziów. Co ciekawe nie odczuwa się tej liczby ludzi na co dzień. W porównianiu do Delhi, czy Hong Kongu, to jest tutaj całkiem przewiewnie na ulicach, …

Fujikawa Fuji Wulkan

Od razu zacznę od przestrogi – do Fujikawa nie jedziemy na jedendniową wycieczkę. Nie popełniajcie takiego błędu jak my. Słońce pali nam całe niebo, Chmury skrywają nam górę Fuji. Nic tak nie smuci fotograficznego oka, niż nieszczęśliwy słoneczno-pochmurny dzień. Co prawdą górę zobaczyliśmy, odfajkowane, ale żeby mieć dobrą fotkę z Fuji, należałoby zostać tu na …

Tokyo Cyber-Neonowo Wielkie

Nasz hostel leży w spokojnej części miasta, a właściwie, oficjalnie to w osobnym mieście Sumida. Lubimy wielce nasz hostelik, ten spokój, gdzie przechadza się raptem kilka osób wieczorem, lubimy mieć mały sklep Lawson100 pod nosem, gdzie wszystko kosztuje 100 jenów. Wystarczy jednak, zejść pod ziemię, wsiąść do metra, i 15 czy 20 minut później wynurzyć …

Tokyo Kulturowo-rybna fascynacja

Fascynacja Tokyo i Japonią – odsłona trzecia. Że je się tu Sushi to wie każdy, nie? Jako, że Japonia to jedna wielka wyspa, robiąc daleko posunięty skrót myślowy, to ryb generalnie jada się tu dużo. Właściwie to jada się głównie wszystko co z morza można wyciągnąć: owoce morze, potwory z głębin, ryby małe, duże i …

Tokyo Sakura Madness!

Wszyscy się cieszą. Każdy Japończyk to teraz taka postać z mangi, z małymi oczkami i wielkim uśmiechem na twarzy. Sakura odmienia całe tutejsze życie, odmienia całą Japonię. Wszędzie kwitną kwiaty, cieplejszy wieje wiatr, Słońce przygrzewa. Nic innego nam nie pozostaje jak tylko oddać się Sakurze w całości. Ruszamy odwiedzić wszystkie możliwe parki, i miejsca polecane …

Tokyo Japan Day One

Jej, jej, jej – dotarliśmy do Japoni! Ostatni lot z chińską tanią linią lotniczą, przyprawił nas o ostatni, chiński ból głowy – gorzej niż w Ryanarze, istny jarmark, przez pół lotu stjuardesi próbują sprzedać jakieś magiczne maszynki, do włosów, do masażu, do nawadniania skóry, perfumy, oleje, kadzidła. Głośnik pierdzi nad uchem, bo całą reklamę trzeba …

Mapa 14: Państwo Środka

A więc Chiny. Dotarliśmy do Państwa Środka, które od lat młodzieńczych i grania w Civ-kę część pierwszą, chciałem zobaczyć. Jeśli idzie o podróżowanie to zaliczam Chiny do pierwszej ligi hardcore, razem z Indiami. Nie zdecydowałem się jeszcze, kto będzie na pierwszym miejscu podium. Nie ma tutaj cwaniactwa, i prób oszukiwania, i konieczności targowania się o …

Suzhou Tongli Wenecje Azji

Nasz ostatni przystanek w Chińskiej Demokratycznej Republice Kapitalistyczno-Ludowej. Czy jakoś tak się ta kraina nazywa. Wiecie gdzie jesteśmy, bo śledzicie bloga, prawda? Zatrzymamy się, nie w Szanghaju, bo dużego miasta nie mamy ochoty zwiedziać, lecz pod Szanghajem, w małym, ‚wodnych’ miasteczkach Suzhou i Tongli. Jedną z podstawowych atrakcji miasteczek są stare chińskie rezydencje z ogrodami. …

Beijing Konfucjusz, Budda i 76 departamentów Piekła

Beijing odsłona druga. Ruszamy. Świątynia Konfucjusza. Niby nie święty, niby nie bóg, a świątynie ku jego czci postawili. Niepojęte. Historia Konfucjusza bawiąc uczy, uczy bawiąc. Albo jej tłumaczenie na angielski. Tak czy owak warto było poczytać. Ulubiony fragment, o tym jak to Konfucjusz tak się zaabsorbował pracą i studiami, że zapomniał jak jest stary i …

Xi’an Gliniana Armia, Historia i Uliczki

Xi’an (Sian) – jedno z najstarszych chińskich miast, rodzinne miasto dla trzynastu cesarskich dynastii. Hu hu. Nie przelewki. Tutaj pisała się niejedna ciekawa historia, i, co oczywiste, tym razem zatrzymamy się, nie by spacerować po górach, lecz by zanurzyć się w te historyje i by poczuć atmosferę chińskiego miasta. Zaczniemy, nie może być inaczej, od …

Guangzhou China Big Time

Hongkongowskie metro dowozi nas pod granicę, której być nie powinno, a wciąż jest. Przejście graniczne w Shenzen, przekraczane, dzień w dzień, przez setki chińskich pracowników. Coż za widok! To chyba najbardziej ruchliwe przejście graniczne na Świecie. I my ‚płyniemy’ z tą rzeką ludzi do bramek, do kontroli paszportowej.  Dostajemy pieczątkę w paszport i teraz już …

Hong Kong AD2050, Beton i Matrix

O ile ze wzgórza wieżowce Hong Kongu wyglądają pięknie, o tyle z poziomu ulicy wrażenia są zupełnie odmienne. Dla kogoś kto nie przywykł przebywać wśród wielgachnych, gęsto posianych betonowych kloców, wśród wiaduktów ulicznych, i masakrycznej, upakowanej liczbie skośnookich ludzi, Hong Kong z żabiej, ulicznej perepektywy przytłacza swoją wielkomiejskością. Betonowa dżungla, betonowy diabeł, betonowa pułapka, pochłania …

Hong Kong Czajna Tałn przez duże Cz

Hong Kong – dotarliśmy. To tutaj. Będzie China Town w rozszerzonej wersji. Pyk, pyk, pyk… pojawiają się lampiony. Fotoszopujemy wszędzie lampiony. Jak szaleć to szaleć! Hej! Oczywiście lampionów nie ma w całym mieście. A szkoda, bo ładnie by to wyglądało, nie? Hong Kong to nasz pierwszy przystanek w Chinach. I choć pewnie mieszkańcy będą upierać …

Mapa 13: Azjatyckie tygrysy

Skoczyliśmy do Singapuru na mapie 12. Tanie linie lotnicze z regionu Azji południowo-wschodniej pomagają nam ‘żabkować’ i skakać z miejsca na miejsce. Odwiedzamy Chiang Mai, Koh Tao, Bangkok, Angkor Wat (Siem Reap), i przenosimy się do Hong Kongu, by zacząć naszą przygodę w Chinach. Kilometrażówka i cenażówka: Singapur (Singapur) -> Bangkok (Tajlandia) 1383 km (lot). …

Chiang Mai Kadro-kulturo-łapanie

Chiang Mai Odsłona Druga. Idąc szlakiem chiangmajskich świątyń (patrz poprzedni wpis), przemierzamy ulice i uliczki i podglądamy Tajów w ich codziennych zmaganiach z życie. I tak, mijamy na przykład sprzedawcę… właściwie nie wiem czego. Tego i Owego. Inny sprzedawca w czasie sjesty. Motorki, skuterki. Jeśli jakiś obrazek i dzwięk pozostanie w mojej głowie z tej …

Chiang Mai Gotowanie, Rzeźbienie i Słoniowanie

Król może być tylko jeden. Jakbym miał wybrać najlepsze turystycznie miejsce w Tajlandii to bez wątpienia, przynajmniej dla mnie, będzie to Chiang Mai. W porównaniu z zakorkowanym, wielgachnym i uciążliwym do zwiedzania Bangkokiem, Chiang Mai wita nas swoją małomiasteczkowością, kompaktowością, lepszą (chłodniejszą nieco) pogodą, sympatycznymi ludźmi i wszystkim, co turysta może potrzebować do życia. Życie …

Bangkok Bang Budda Bang Turysty

Po odwiedzinach Singapuru, czas na kolejny kraj z południowowschodniej Azji. Padło na Tajlandię, a konkretnie na Bangkok, bo to najtańsze bilety jakie mogliśmy znaleźć. Przyznaję, że byliśmy uprzedzeni. Z niektórych relacji blogowych wynika, że ta część Świata, poziomem cywilizacyjnym i turystycznym przypomina Indie. Nie jest tak źle, ku naszej uciesze. Bangkok zaskakuje nas na plus. …

Singapore Chińskie Ulice i Arka Niebios

Singapur ma opinię miastowego raju na Ziemi.  Wiele zachwytów nad tą metropolią przeczytaliśmy przed wyjazdem. Że fajny, że czysty, nowoczesny i super komunikacja, i że do życia w Azji to 1 miejsce. Blogi i opinie wkładamy między bajki i opowieści podnieconych 20letnich zachodnioeuropejskich backpakerów, którzy po paru miesiącach w Azji południowoschodniej tracą kontakt z rzeczywistością. …

Singapore Animal Plant Planet

Naszą przygodę z Singapurem, jak zwykle z dużymi miastami, zaczniemy od przystawek, czyli co w Singapurze, poza samym Singapurem, bywa warte zobaczenia. Pierwsze co miało iść ‚na warsztat’ to singapurskie zoo. Zapewne każdy widział sławne zdjęcie nurkującego białego niedźwiedzia, to właśnie misiek z tutejszego zoo. Okazało się jednak, że niedźwiadek ma już swoje lata, i …

Mapa 12: Mordor, tam i z powrotem

Mapa numero 11, pojawiła się już jakiś czas temu, więc w ramach przypomnienia, przypominam – ostatnia czerwona kreska, na tejże mapie, prowadziła do Melbourne w Australii. Dodajemy kolejne cienkie czerwone linie. Chińska machina latająca zabiera nas do kraju hobbitów, nazguli i innych fantastycznych stworzeń. Witamy w Nowej Zelandii, tudzież zwanej Mordorem. W takiej skali, za …

Auckland Pożegnanie z Mordorami i Antypodami

To już ostatni nasz kamping w Nowej Zelandii. Nocujemy zaraz przy Hobbitonie, widoki mamy zacne do kolacji. Hobbiton, tu nie wypada chodzić w butach, nie? Nasza Mazda. Nasz ostatni nocleg w aucie. Jeśli jesteście zainteresowani jak się śpi w 7miejscowym aucie, to właśnie tak. Trochę żonglerki siedzeniami, bagażami i naszym dobytkiem przed spaniem. Po paru …

Wellington Powiewy kolonializmu i przeznaczenia

Nasza Drużyna Pierścienia w drodze do Góry Przeznaczenia przybija do brzegu kolejnej wyspy. Tu nasi wspaniali bohaterowie trafiają do wietrznego miasta, zwanego Wellington. Wiać wieje faktycznie. Ponoć zawsze tu wieje, bo ma gdzie się wiatr rozpędzić w cieśnienie Cooka. Wellington, jak na tutejsze standardy to metropolia. Jak na światowe to dziura. W dodatku niezbyt atrakcyjna. …

Queenstown Wybrzuszenia w Skorupie Ziemskiej

Krasnali niestety nie spotkaliśmy. Co wydaje się dość dziwne, bo przecież gór wielkich jest tu pełno. Elfów też ciężko napotkać, ale to akurat nie dziwi, bo brytole wycięli w pień tutejsze lasy, robiąc miejsce dla owiec. Mało to pasuje do opowieści fantasy, tego Tolkien nie przewidział. Jak miałem 13 lat to uwielbiałem Władcę Pierścieni. Jak …

Christchurch Mordor Plus Mazda

Dotarliśmy do krainy Kiwi i Mordoru! Nowa Zelandia wita nas ostrym deszczem, wiatrem, i temperaturą w okolicach 10stopni. W środku tutejszego lata. Po pobycie w słonecznej, gorącej Australii to szok dla plażowiczów, jakimi się ostatnio staliśmy. Nie ma jednak co narzekać, nie przyjechaliśmy tutaj by się wygrzewać w Słońcu. Konkretniej to dotarliśmy do Christchurch, największego …

Melbourne Polaczkowo Małe

Melbourne Świąteczne. Docieramy tuż przed Wigilią. Wypada Święta spędzić w klimacie, choć trochę dającym namiastkę polskich świąt. Będąc jeszcze w Sydney robimy gorączkowe poszukiwania na couchsurfingu. Czy w Melbourne są jacyś Polacy, którzy przygarnęliby nas na Święta? Okazuje się, że tak! Natalia zaprasza nas do siebie. Jesteśmy uratowani! Jest prawdziwa sztuczna choinka, z nieprawdziwą palmą …

Sydney Most, Opera i Kosmopolityka

Jej, jej, jej… jesteśmy w Sydney. Nie mogło być inaczej. Pierwsze co człowiek robi, to biegnie do portu, obejrzeć most i operę. Biegniemy i my. Ikona kraju Kangurów wygląda super. Mogłaby być większa, bo taka się zdaje na zdjęciach i filmach, ale być może, że ten olbrzymi wycieczkowiec zaburza postrzeganie proporcji. W Australii sezon wakacyjny. …

Brisbane -> Sydney Morza i Silnika Szum

Oto nasza ‚rakieta’ na najbliższe kilka dni. Odbieramy w Brisbane kampera z firmy JUCY, i będziemy relokować go do Sydney. Jeśli nie słyszeliście o relokacja, to śpieszę z wyjaśnieniem. Ludzie wypożyczają auta masowo w puncie A i jadą do punktu B, a nikt nie chce jechać z B do A. Trzeba wtedy odwieźć te auta …

Brisbane Plaże, Wieżowce i Spokojny Byt

Przejażdżek ciąg dalszy. Jadąc wzdłuż morza na południe następnym miastem za Brisbane, jest Gold Coast. Wdrapaliśmy się na jeden z wieżowców, bo by uchwycić skalę tego miasta trzeba spojrzeć z góry. I nie o wieżowce przy plaży tu chodzi, ale o samą plażę. Piaszczystą, długą na 70km plażę. Co za widok! Gdzie tu się rozbić …

Brisbane Koala, Kangur i inne przyrody

Docieramy do Brisbane. Samolotem, bo, jak wiecie, znów nam z relokacją kampera nie wyszło. W Brisbane opiekują się nami Grażyna i Roman. Zapewniają dach nad głową, wyrko, ciepłą strawę i jeszcze nas wożą tu i ówdzie, pokazując miasto i okolice. Żyć, nie umierać! Czas nam płynie szybko i przyjemnie na tych wycieczkach, z których zebrało …

Perth Metropolia w sosie Słodko-Kwaśnym

Pierwszy wpis z Australii był z wyspy Rotnest, a teraz przechodzimy już do dania głównego – Perth. Nasze pierwsze miasto na antypodach. Kraj kangurów przoduje w rankingach typu ‚Najlepsze miejsce do życia’, więc wielce ciekawi, czy faktycznie jest tak fajoszkowo, jak piszą. Perth zaczynamy. Choć do Stanów Zjednoczonych jeszcze nie dotarliśmy, to Perth sprawia, że …

Pokhara Himalajska Turystyczna Przystań

Prithvi Highway, powstała w latach 70 droga łącząca dwa największe miasta Nepalu, ma 200km długości. W Europie to byłoby 2 godziny jazdy. W tej części świata, w tym górzystym terenie, i przy stanie nawierzchni, nasza podróż między tymi miastami trwała 8 godzin. Podobno najlepiej się tą drogą jeździło tuż po jej otwarciu, kiedy asfalt by …

Delhi India Hard Punch

Wylądowaliśmy w Delhi. Znaczy się zgodnie z planem, skaczemy do Indii. I jaki to jest skok! Na lotnisku wszystko normalnie. Pieczątka w paszporcie, odbiór bagażu z taśmy. Nic zaskakującego. Jest wczesna poranna godzina, ludzi na lotnisku niewiele. Dopiero wyjście na zewnątrz uświadamia nam gdzie wylądowaliśmy. Fala ciepła prawie zwala z nóg, po przekroczeniu progu klimatyzowanej …

Ateny Przystanek Europa

Back to Europe. Wracamy na chwilę do Polski. Na wesele, imprezy rodzinne, i po prostu odpocząć. Wracamy również dlatego, że podróżowanie przez kraje centralnej Azji (Stany Azji) jest dość problematyczne, a my się z problemami nie lubimy. Zatem przerwa. Lecimy do Polski. Najtańsze połączenie z Tehranu do Europy, jakie udało nam się znaleźć, to przez …

Baku Ognisty Gobustan

Dotarliśmy do Baku. Zanim jednak pokręcimy się po stolicy kraju Azerów, wybierzmy się na wycieczkę po okolicy. Otóż można całkiem dużo atrakcji odwiedzić.  Na przykład szyby naftowe z czołówki jednego z filmów z agentem 007. Można zobaczyć i pewnie nawet sfotografować, o ile nie jedzie się z wycieczką Niemców, którzy mają przewagę liczebną i przy …

Tbilisi Esencja Gruzińskości

W Tbilisi, tuż przy punkcie informacji turystycznej, na parkingu, stoi bus, który o 9 odjeżdza do monastyru Dawit Garedża. Busik szybko się zapełnia, oczywiście głównie Polakami, i ruszamy. Plus: tanio, minus: dojeżdza się w godzinach południowych, w palącym słońcu. A tutaj Słońce naprawdę pali. Wydrążone w skale cele mnichów są ładne, ale po wizycie w …

Kutaisi Chiatura Nieturystyka

Kutaisi, czyli tu, gdzie polscy turyści lądują, a nie nocują. Decydujemy się pouprawiać nieturystykę i zobaczyć to miasto. W samym Kutaisi gruzińsko. Popatrzcie. No i to by było na tyle z Kutaisi. Za dużo tam nie ma do zwiedzania. Ale to właśnie tu doświadczamy pierwszy raz prawdziwej gruzińskiej gościnności. Zatrzymujemy się w dość szemranym hostelu …

Kars Ani Mrumru

Opóźnienia. Nikt ich nie lubi. Zwłaszcza na ukochanym blogu podróżniczym! No i wtedy, gdy masz przed sobą perspektywę 18 godzin w pociągu. Wyjeżdzamy z centralnej Turcji, z Kapadoki. W mieście Kayseri pakujemy się do pociągu (bardzo przyzwoitego!), i jedziemy do Kars. Jedna z niewielu rzeczy, które pociesza nas podczas długich godzin tej przejażdzki to widoki …

Transylvania w pigułkach

Jak Transylwania to i Drakula. Jak Drakula to i zamek Bran, gdzie podobno, ktoś słyszał, że, być może, ktoś widział, jak Vlad Palownik przejeżdzał i splunął, a jego koń zostawił nawet coś po sobie. Lep na turystów działa, choć Bran, tak naprawdę, nic wspólnego z Vladem nie ma, bo on sobie palował (głównie Turków) w Wallachi, czyli za górami, na polach w okolicach Bukaresztu.